We dwoje smakuje lepiej: Dobra i Wino

Autor: bigbiciq. Poznań, 25 Lutego 2017

Startujemy z nowym cyklem recenzji kulinarnych, gdzie będziemy we dwoje opisywać Wam, nasze smakowe podboje Poznania. Na pierwszy ogień tak się złożyło, że trafiło się połączenie dwóch rzeczy: Kawiarni Dobrej i wina, dzięki czemu powstała Dobra i Wino.

Kim jesteśmy i dlaczego chcemy pisać o kulinariach? Ponieważ kuchnia to jedna z Naszych pasji. Jak to w związku Piotr lubi gotować i jeść, a Ewelina jest na diecie. Oczywiście żartujemy sobie z tego, bo oboje lubimy prześcigać się w kuchni i poznawać nowe smaki. Tyle tytułem wstępu, a właściwie przystawki, teraz pora na danie główne.

Dobra Kawiarnia to miejsce,które tworzymy razem z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Dla nas są specjalistami od spraw dobrych i prostych – dostrzegamy ich potencjał i czystość intencji. Jak możecie się domyślać, w Dobrej i Wino mamy to samo, tylko serwowane z odpowiednio dobranym trunkiem.

Do Dobrej i Wino trafiliśmy po raz drugi. Za pierwszym razem mieliśmy okazję być testerami, nowego miejsca, które właśnie się otworzyło. Pomysł od razu przypadł nam do gustu – kuchnia przygotowała tylko kilka dań, a my po kolacji podawaliśmy cenę jaką zapłacimy za zjedzone wcześniej frykasy. Za drugim razem byliśmy na klasycznej piemonckiej kolacji, połączonej z degustacją win oraz spotkaniem z producentem win z rejonu Barbaresco, Giovannim Abrigo.

Kuchnia regionu Langhe, ojczyzny słynnych na całym świecie win Barbarsco i Barolo, jest często dużym zaskoczeniem dla osób kojarzących kuchnię włoską z lekką kuchnią śródziemnomorską. Tymczasem Piemont, pozostający przez wieki pod wpływem kulturowym i politycznym Sabaudii, opiera swoją kuchnię na treściwych daniach wyłącznie z produktów lokalnego rolnictwa.

Oliwa z oliwek ustępuje tu całkowicie pola masłu, makarony “suche” oddają pole bogatym wersjom jajecznym. Mięsa dusi się godzinami i serwuje w treściwych sosach. Równocześnie Piemont to rejon mogący się pochwalić nie tylko najlepszymi winami, ale także największą ilością restauracji wyróżnionych gwiazdkami Michelin w całych Włoszech.

Dobra i Wino (Jajeczny Makaron z borowikami i szałwia)Dania
Jajeczny makaron z masłem borowikowym i szałwią
Ona: Uwielbiam makarony i na pierwszy rzut uraczono nas jajecznym makaronem z masłem borowikowym i szałwią. Nuta borowików w towarzystwie szałwii zawładnęły moim żołądkiem.
On: Troszkę bałem się, że dostaniemy olbrzymią porcję i do końca kolacji będę tylko mógł przyglądać się innym daniom, ale na szczęście pasta była świetnym starterem pobudzającym nas do dalszej konsumpcji

Musimy dodać w tym miejscu, że kuchnia nie jest duża i takiej grupie, jaką stanowiliśmy nie byli w stanie przygotować od razu wszystkich dań. Zdarzył się mały błąd kucharzowi, ale pewnie wynikał z małego opóźnienia całej kolacji. WIęc nie będziemy więcej o nim wspominać 🙂

Zimne plastry Duszonej cielęciny z sosem tuńczykowym
Ona: Kolejnym daniem, przy którym zdecydowanie użyję słowa „wyśmienite” były plastry duszonej cielęciny z sosem tuńczykowym. Choć na co dzień nie jadam mięsa, to smak tak kruchej cielęciny rozpieścił moje podniebienie. Coś w tym musi być. Do teraz czuję jego smak. Coś tak fantastycznego koniecznie trzeba jeszcze dostąpić. A sos tuńczykowy, który wydaje się kłócić, jednak świetnie dopełnił swoją rolę. Chylę czoła kucharzowi.
On: Przyznaję, że nie jestem fanem ryb, ale to połączenie bardzo przypadło mi do gustu. Zresztą nie tylko mi, bo wszyscy goście tej kolacji zachwycali się nad smakiem i teksturą podanego dania.

Do dania podano nam Wino Roberto Barbera d’Alba DOC 2013 czasami nie trzeba mówić nic. Nuty śliwki i fiołka z odrobiną przypraw korzennych to genialny zestaw wraz z podanym daniem.

Wołowina duszona i pieczona w czerwonym winie, serwowana z winnym sosem i smażoną polentą
Ona: już z daleka wyglądała podejrzanie ekscytująco. Dobrze wypieczone. Ba! Miało taką cudownie chrupką skórkę jak lubię najbardziej. Choć nie przepadam za czerwonym mięsem, nie jednego smakosza takie mięso z pewnościa by uraczyło.
On: delikatne mięso, w aromatycznym sosie. niesamowite połączenie czerwonego mięsa i wina, i wina, i wina.

Z tym daniem podano Barbaresco Montersino 2009, którego delikatny smak o intensywnej nucie ziołowo – balsamicznej po prostu dopełniał tego co podano na talerzu.

Dobra i Wino (tiramisu)Tiramisu
Ona: Zapewne znane wszystkim tiramisu, które nie raz miałam przyjemność skosztować w różnych miejscach. Ponieważ jestem dość wybredna pod tym względem, bo jeśli popełniać taki grzech, to niech będzie tego wart. Był wart, był najlepszy! Delikatny, rozpływający się w ustach. Do tego delikatnie musujące wino wyśmienicie uzupełniło całość. Zdecydowanie mój typ.
On: Jedno z moich ulubionych dań. Szef kuchni stanął na wysokości zadania i przypomniał mi tym smakiem wycieczkę do Włoch, gdzie takie frykasy mogłem jadać niemal codziennie. Jeśli chodzi o poznańskie odsłony tego dania, to muszę przyznać, że zajmuje pierwsze miejsce ex aequo z tym podawanym w “Da Luigi”.

Obsługa
Ona: Obsługa niemalże perfekcyjna, z wyczuciem i dyskrecją serwująca dania. Nie mam cienia wątpliwości, że jeszcze tu wrócę.

Wystrój
Ona: Od samego początku ten lokal przypadł mi do gustu. Z zewnątrz trochę surowy, jednakże po przekroczeniu progu D/V czuć klimat. Nie da się ukryć, że wino spełnia tu swoją priorytetową rolę.
On: Podobają mi się dodatki, które tworzą klimacik. Jak będziecie, to obróćcie położoną podkładkę i pograjcie sobie choćby w kółko i krzyżyk

Podsumowanie
Miejsce z tak dobrym szefem kuchni, który potrafi zaskoczyć nawet obcokrajowców, przypominając im smaki dzieciństwa ich domowych kuchni trzeba z pewnością odwiedzić. Warto tez pamiętać, że do każdego z dań można dobrać wino i właśnie tam spotkacie takie osoby, które są pasjonatami.

Dobra i Wino
ul. Za Bramką 1
Nasza ocena: 4+/5

Użyte w artykule zdjęcia: lepszyPOZNAN.pl / Piotr Rychter, Ewelina Jaśkowiak

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.