JARMARK ŚWIĘTOJAŃSKI – oczami zadowolonego poznaniaka

poznan  Foto:

poznanW sobotę, zanim JARMARK ŚWIĘTOJAŃSKI rozpoczął się na dobre, mieszkaniec Starego Rynku narzekał na bałagan organizacyjny (czytaj TUTAJ). Miał trochę racji. Przed południem w sobotę na Stary Rynku pojawiły się samochody, których o tej godzinie być już nie powinno. Samochodów nie powinno też tam być również w późniejszych godzinach. Jednak były. Samochody na Starym Rynku to jednak problem nie tylko Jarmarku. Straż Miejska ewidentnie z tym sobie nie radzi, tak jak na deptaku.

Patrzę na Jarmark z zadowoleniem (bo coś się dzieje), ale nie bezkrytycznie (bo może być zdecydowanie lepiej).

Sam Jarmark Świętojański jest imprezą bardzo udaną, choć mocno niedoskonałą. Niestety. Organizatorzy deklarowali, że Jubileuszowy XXXV Jarmark Świętojański będzie bardziej „poznański” – zarówno program, jak i wszystkie działania z nim związane mają podkreślać „poznańskość” tej imprezy. Niestety to na co narzekali ludzie spacerujący po Starym Rynku to brak rzemieślników których prace można by podglądać podczas Jarmarku. Jest malejąca z roku na rok giełda staroci, która przyciąga sporą publikę.

Zbytnia komercjalizacja Jarmarku niestety mu szkodzi. Małe budki (niezbyt piękne) rzeczywiście nie były chyba najlepszym pomysłem. Starano się pewnie zagospodarować każdy metr, by uzyskać jak najwięcej pieniędzy od firm pragnących wystawić się na Jarmarku. Czekam jednak na taką edycję tej imprezy, podczas której w większych “domkach” zobaczyć będzie można pracującego kowala, garncarza, snycerza… Niech Jarmark zostanie opanowany przez rzemieślników pracujących z pasją, niech opanują go artyści tworzący na miejscu biżuterię, malujący portrety… Niech pierwszeństwo mają wszystkie właśnie te osoby, a nie handlarze sprzedający tandetę, która ni jak nie wpisuje się w poznańskie wartości. Niech szansę mają również restauracje serwujące tradycyjną wielkopolską kuchnie, a nie podgrzewane półprodukty kupowane w marketach (a tak się niestety dzieje).

Może po prostu warto zadbać o jakość a nie ilość?

To nie jest (być może wbrew pozorom) marudzenie. Jarmark jest imprezą cenną, jednak daleką od ideału. Spotkałem i rozmawiałem z turystami z różnych miast. Na przykład goście z Gdańska dotarli tutaj trochę przez przypadek. Nie słyszeli o akcji POZNAŃ ZA PÓŁ CENY, nie wiedzieli że rozpoczyna się właśnie Jarmark Świętojański. Do Poznania przyjechali pierwszy raz i byli mile zaskoczeni. Czujemy się, jakbyśmy byli gdzieś na zachodzie a nie w Polsce – mówili. Deklarowali, że przyjadą tu jeszcze i to nie raz, bo warto, bo bardzo im się podoba, bo nie wiedzieli że tutaj tyle się dzieje i że na pewno namówią do przyjazdu do Poznania znajomych. I duma poznaniaka podczas takich rozmów jest wielka 😉

Dobre były pomysły na zagospodarowanie sceny głównej! Zespoły z Poznania, zwłaszcza młode, przedszkolaki, zespoły ludowe. Jak najwięcej! To co dzieje się na całym Jarmarku – do poprawki, do przemyślenia bo organizatorzy albo nie mają pomysłów, albo są tak ograniczeni finansami, że są gotowi sprzedać wszystko za wszelką cenę – za cenę dobrego imienia i tradycyjnego wizerunku Jarmarku.

Tak jak podczas Jarmarku powinno być przez cały sezon “ogródkowy” – Stary Rynek powinien być miejscem bardzo żywym. Ale żywym po poznańsku – nie hałaśliwym, uporządkowanym i przestrzennym. Niech będzie tak na Starym Rynku, na Placu Wolności i na Deptaku! Więcej stolików, mniej domków, więcej ławek i zieleni!

Dodaj komentarz

kliknij by dodać komentarz