26lut15:3017:30Zima pod znakiem Wrony | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Zima pod znakiem Wrony — gdy historia wkłada maskę snu Zima w Warszawie nigdy nie była aż tak zimna. Z pierwszych kadrów filmu Zima pod znakiem Wrony reżyser (pozostawiony przez twórców
Szczegóły
Zima pod znakiem Wrony — gdy historia wkłada maskę snu
Zima w Warszawie nigdy nie była aż tak zimna. Z pierwszych kadrów filmu Zima pod znakiem Wrony reżyser (pozostawiony przez twórców w cieniu intencji, jakby sam chciał utkwić w tej opowieści o niewiadomych) zaprasza nas do miasta zamrożonego właśnie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. To nie jest kronika wydarzeń, to poczucie: obca i obcość spotykają się w jednym ciele — brytyjska profesor psychiatrii Joan Andrews, która przyjechała na międzynarodową konferencję, staje się punktem zaczepienia dla filmu balansującego między dokumentalnym realizmem a psychodelicznym zawieszeniem.
Fabuła jest prosta, a przez to niezwykle nośna. Joan (postać napisana skromną, lecz wielowymiarową kreską) ląduje w Warszawie i natychmiast zostaje wessana w wir sytuacji, której nie rozumie: po wystąpieniu na konferencji manifestacja przerwała obrady, po bankiecie zostaje odprowadzona przez młodą doktorantkę Alinę do skromnego mieszkania na Ursynowie — i tu zaczyna się koszmar absurdu. Alina obiecała ją odebrać rano. Nie przychodzi. Telefon milczy. Za oknem stoją czołgi. Zamiast przejścia do porządku, mamy stop-klatkę historii i psyche. Profesor Andrews — osoba, która bada umysł, staje się badanym przez rzeczywistość, w której zasady logicznej koherencji ulegają erozji.
Twórcy filmu konsekwentnie stawiają na estetykę niepokoju. Kamera często obserwuje z perspektywy zewnętrznego widza, ale jeszcze częściej podąża blisko Andrews: dłonie, spojrzenia, drobne tiki, oddech — to niewielkie detale, które w ciągu kilku scen tworzą katalog rozumienia i dezintegracji. Zdjęcia kąsają chłód bieli śniegu, ale też mleczne światło lamp ulicznych, które rozmywają kontury miejskości. W tej oprawie obecne są motywy symboliczne: powtarzające się wrony, puste place, cienie ludzi poruszających się jak figury na szachownicy — wszystko to nadaje narracji ton quasi-baśniowy, jednocześnie trzymając ją ugruntowaną w realiźmie historycznym.
Rząd duszy i gęste milczenie w przestrzeni publicznej — to jeden z najważniejszych tematów filmu. Zima pod znakiem Wrony nie próbuje dramatyzować działań politycznych jako głównego wątku; zamiast tego pokazuje, jak decyzje władz przeobrażają życie prywatne w serię nieprzewidywalnych testów. Joan, jako Brytyjka i naukowiec, ma pryzmat racjonalny, który rozpada się w obliczu absurdalnego prawa stanu wojennego. To postać-symbol: outsider, któremu powierzono zadanie widzenia — i który widzi niezgodność świata z jej kategoriami poznawczymi.
Film sprawnie korzysta z konwencji thrillera — elementy szpiegowskie wysuwają się na pierwszy plan, gdy profesor angażuje się „mimo woli” w grę, która przypomina kotka i mysz z niewidzialnym oponentem. Nie chodzi tu jednak o gatunkową rozrywkę; to raczej pretekst do pytania o tożsamość — kto jest sprzymierzeńcem, kto wrogiem, i czy sama pamięć może być narzędziem oporu. Reżyser świadomie rozmywa granice między kontrolą a przypadkiem: sceny przesłuchań, spotkań w półmroku, podsłuchów zastępuje się niejednoznacznymi gestami i niedopowiedzeniami, które lepiej wpisują się w tematykę niepewności.
Dużą wartością filmu jest praca aktorska przy odgrywaniu stanu zawieszenia. Główna bohaterka jest portretowana z oszczędnością, która czyni jej każdą reakcję ważną. Aktorka wcielająca się w Joannę umie nie mówić — i w tym „niemówieniu” jest cała alchemia doświadczenia: zdumienie, bezradność, ciekawość, empatia wobec młodej Aliny, a później desperacja i determinacja. Postać Aliny jawi się jako odwrotność profesora: młoda, wrogowskładna wobec systemu, choć też niejednoznaczna, możliwa do odczytania na wiele sposobów.
Muzyka i dźwięk mają w filmie status równoprawnego bohatera. Cisza wielokrotnie staje się konsekwencją reżimu i narzędziem narracyjnym: wyciszone ulice, odległe radiowe komunikaty, metaliczne odgłosy czołgów — wszystko to tworzy tło, na którym rozgrywa się psychologiczna operacja. Kompozycja soundtracku wplata wuty postindustrialne brzmienia z melancholijnymi motywami smyczkowymi; rezultatem jest auror, który nie pozwala widzowi odetchnąć.
Zima pod znakiem Wrony to film, który można oglądać na kilku poziomach: jako przypomnienie historyczne, jako psychologiczny portret jednostki w obliczu totalnej nieprzewidywalności, i jako artystyczna medytacja nad granicami poznania. Jego siła polega na tym, że nie oferuje łatwych odpowiedzi. Rezygnuje z dydaktyzmu i jednoznacznych moralnych diagnoz na rzecz obrazu, który niepokoi i zmusza do myślenia.
Dla widzów przyzwyczajonych do dynamicznych thrillerów politycznych film może wydać się powolny; dla tych, którzy cenią kino refleksyjne i atmosferyczne — będzie prawdziwym odkryciem. Zima pod znakiem Wrony to seans, który zostaje z widzem: obraz, jak pamięć, który odchodzi powoli, lecz wciąż drapie pod skórą.
Termin
26 luty 2026 15:30 - 17:30
Location
Kino Malta

![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)








