25lut19:3021:30Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — gdy dom się rozpada, a granice wytrzymałości pękają Kiedy tytuł filmu wbija się w pamięć od pierwszego zdania, wiadomo, że mamy do czynienia z projektem, który
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — gdy dom się rozpada, a granice wytrzymałości pękają
Kiedy tytuł filmu wbija się w pamięć od pierwszego zdania, wiadomo, że mamy do czynienia z projektem, który nie boi się mocnych emocji. Kopnęłabym cię, gdybym mogła — najnowsza produkcja studia A24 — to surowy, intymny portret kobiety na krawędzi. W roli Lindy Rose Byrne kreuje postać, za którą trudno nie trzymać kciuków, choć jednocześnie widzimy, jak słabo radzi sobie z własnym gniewem, bezsilnością i natrętną myślą: „co dalej?”. Kreacja Byrne, nagrodzona na Berlinale 2025, jest sercem tego filmu: pełna niuansów, nieoczywista i pozostawiająca widza z pytaniem o granice miłości i przemocy.
O czym jest film? Linda to matka i żona, której życie nagle traci stabilność. Jej córka zapada na tajemniczą chorobę, a mąż znika — najpierw w pracy, potem w niewyjaśnionych interesach i w końcu w emocjonalnej nieobecności. Każdy dzień staje się dla Lindy epopeją małych katastrof: wizyt u lekarzy, bezowocnych telefonów, nieprzespanych nocy, kłótni, które nie prowadzą do rozwiązania. Reżyser(ka) — świadomie lub kontrowersyjnie — odrzuca prostą narrację; zamiast tego serwuje rytm przypominający bieg z przeszkodami, z którego wygranej nie da się przewidzieć. Nie ma tu łatwych katharsis. Są za to autentyczne momenty paniki, urazy i absurdalnego humoru, który rodzi się z desperacji.
Styl i ton
Typowy dla A24 minimalizm łączy się tu z emocjonalnym nasileniem. Kamera lubi zostawać blisko bohaterki: zbliżenia na twarz Byrne, dłonie, pociemniałe oczy córki, detale codziennego bałaganu — to wszystko buduje poczucie klaustrofobii. Scenografia jest oszczędna, a jednocześnie celowo dekadencka: dom, który kiedyś był azylem, zmienia się stopniowo w labirynt zniszczonych obietnic. Ścieżka dźwiękowa balansuje na granicy naturalizmu i symbolu — dźwięki szmerów, sprzętów domowych i subtelnych tembrów muzycznych podkreślają permanentne napięcie.
Narracja filmu nie zawsze podąża linią przyczynowo-skutkową. Montaż tworzy momenty, w których rzeczywistość miesza się z subiektywną percepcją Lindy: flashbacki, przerysowane wyobrażenia, zwolnienia tempa, które pozwalają poczuć ciężar bezsilności. To kino, które stawia widza w roli współuczestnika emocjonalnego — bolesnego, niekiedy żałosnego i zaskakująco bliskiego.
Tematy i motywy
Pod płaszczyzną fabularną Kopnęłabym cię, gdybym mogła bada kilka silnych tematów: macierzyństwo jako źródło siły i destrukcji, rozpad struktury rodzinnej, presja społeczna oczekiwań wobec kobiet, a także cienka granica między miłością a agresją. Tytuł filmu działa jak klucz — mówi o impulsie, który chce uderzyć, gdy brakuje narzędzi do działania. To też manifest frustracji: nie chcesz skrzywdzić, ale wiesz, że nie masz już innych języków komunikacji. Twórcy zmuszają nas do zastanowienia się, ile z tego gniewu jest odpowiedzią na systemowe zaniedbania (opieka zdrowotna, społeczna izolacja), a ile wynika z osobistych traum.
Rose Byrne — rola życia?
Byrne od dawna balansuje między komedią, dramatem i kina niezależnego; tu pokazuje, że stać ją na pełne spektrum emocji. Jej Linda nie jest jednostronna: momentami pragmatyczna, często rozbita, bywa też bezlitośnie szczera wobec siebie. Nagroda na Berlinale 2025 potwierdza, że ta rola to więcej niż „jeszcze jedna dobra rola” — to głęboka, kompletnie oddana kreacja, która nie polega na efektownych wybuchach, ale na drobnych gestach, które mówią więcej niż dialogi. Byrne buduje postać, której nie sposób zaszufladkować: jest ofiarą i sprawczynią, kochającą matką i człowiekiem przesyconym deficytem odpoczynku.
Dla kogo jest ten film?
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to kino wymagające: nie dla widzów oczekujących szybkich odpowiedzi czy czystej rozrywki. To propozycja dla tych, którzy cenią filmy psychologiczne, intymne portrety i produkcje, które stawiają pytania bez łatwych rozwiązań. Fani A24 odnajdą tu to, co studio robi najlepiej — śmiałość formalną połączoną z emocjonalną szczerością.
Minusy? Dla niektórych tempo i brak jednoznacznych odpowiedzi mogą być frustrujące. Film celowo trzyma się na krawędzi narracyjnej niepewności; to zarazem jego siła, jak i potencjalna słabość. Ale jeśli po wyjściu z sali szukasz filmu, który jeszcze długo będzie w tobie wrzeć — Kopnęłabym cię, gdybym mogła prawdopodobnie nie pozwoli o sobie zapomnieć.
Podsumowanie
A24 dostarcza kolejne kino, które pozostawia ślad. Dzięki Rose Byrne i odważnej wizji twórców Kopnęłabym cię, gdybym mogła to bardziej niż opowieść o chorobie i upadku małżeństwa — to studium wytrzymałości i kruchości, film o tym, ile kobieta jest w stanie znieść, zanim zacznie działać poza granicami przyjętych ról. Niełatwe, często bolesne, ale i potrzebne — takie kino zostaje z widzem na długo.
Termin
25 luty 2026 19:30 - 21:30
Location
Kino Malta

![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)








