23kwi15:1517:15Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — A24 serwuje bolesny portret zwykłej kobiety na krawędzi Kiedy studio A24 zabiera nas w kolejną podróż po zakamarkach współczesnej psychiki, można spodziewać się filmu, który nie
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — A24 serwuje bolesny portret zwykłej kobiety na krawędzi
Kiedy studio A24 zabiera nas w kolejną podróż po zakamarkach współczesnej psychiki, można spodziewać się filmu, który nie boi się bólu, nieoczywistej empatii i estetyki balansującej na granicy realizmu i surrealizmu. Kopnęłabym cię, gdybym mogła to najbardziej intymny i jednocześnie najniepokojący obraz w karierze Rose Byrne — aktorki, której kreacja została wyróżniona nominacją do Oscara i Złotym Globem. To film, który od pierwszych ujęć wciąga widza w wir codziennych katastrof jednej kobiety, a potem nie wypuszcza, aż do ostatnich napisów.
Fabuła w skromnych zarysach: Linda — żona i matka — traci grunt pod nogami. Jej córka zapada na tajemniczą chorobę, której objawy wymykają się prostym diagnozom; mąż znika, „zniknięcie” owinięte jest mgłą pracy i wymówek; świat Lindy rozpada się na małe, przeszywające kawałki. Reżyser nie serwuje nam prostych rozwiązań. Zamiast sensacyjnego wątku medycznego dostajemy intensywny studium codziennego heroizmu i rozpadu — ludzi, którzy mimo wszystko muszą funkcjonować, choć wszystko mówi im, by się zatrzymali.
Rose Byrne jako Linda to występ, który długo zostaje w pamięci. Jej bohaterka nie jest „wielką dramatyczką” ani ofiarą stworzona do współczucia; to człowiek, który codziennością walczy o to, by nie utonąć w zmęczeniu, lęku i rozczarowaniu. Byrne kreuje Lindę bez tanich gestów: to rola złożona, momentami gorzka, momentami śmieszna w sposób, którego nie sposób nie odczytać jako obronnego mechanizmu. Wyciskające emocje sceny z dzieckiem, ale też te drobne, pozornie banalne momenty — wymiana spojrzeń przy stole, samotne zakupy, telefon od męża, który powinien być obecny — tworzą portret kobiety, której siła większości widzów będzie się wydawać zarówno znajoma, jak i złamana.
Estetyka filmu odpowiada jego tematyce. Kamera bywa klaustrofobiczna, często trzyma się blisko twarzy bohaterki, wyłapuje pot i wzrok pełen napięcia. W innych momentach szerokie kadry pustych przestrzeni domu, długie plany ulicy o zmierzchu czy zimne, kliniczne wnętrza przychodni podkreślają izolację i obcość świata, który przestał być przewidywalny. Reżyser (A24 tym razem stawia na twórców znanych z umiejętności łączenia intymności z formalnym eksperymentem) umiejętnie miksuje realistyczne sceny domowego chaosu z akcentami surrealnymi — drobnymi wizualnymi przesunięciami, które pokazują, jak bardzo rzeczywistość Lindy skrzywiła się pod naciskiem tragedii.
Muzyka i dźwięk: tu film stawia na minimalizm, co działa na jego korzyść. Nie ma tutaj bombastycznych motywów, które miałyby „podkręcać” dramat. Zamiast tego subtelne, pulsujące tło, fragmenty elektroniki i intymne motywy fortepianowe budują napięcie i wprowadzają w stan ciągłego oczekiwania. Dźwięk codziennych przedmiotów — kroki, odgłos butelki, szmer oddechu — nabiera znaczenia, staje się częścią narracyjnego ładunku emocjonalnego.
Tematycznie Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film o granicach wytrzymałości, odpowiedzialności i samotności w świecie, który wymaga od nas ciągłego funkcjonowania. To także opowieść o błędach komunikacji — o tym, jak ludzie bliscy sobie potrafią jednocześnie krzywdzić i ratować. Choroba dziecka staje tu punktem wyjścia do rozmowy o systemie opieki, o męskiej absencji i presji społecznej na kobiety, by „dały radę”. Nie są to łatwe tematy, ale reżyser i scenarzysta unikają moralizatorskiego tonu; film częściej pyta niż poucza.
Nie brakuje w Kopnęłabym cię, gdybym mogła gorzkiego, czasem czarnego humoru — ulotnych momentów, w których absurd codzienności wywołuje uśmiech równie gorzki jak sam film. To element, który sprawia, że obraz nie zamienia się w ciężką, niekończącą się lamentację. Dzięki temu widz ma szansę złapać oddech, a potem znów zostać wciągnięty w wir emocji.
Dla kogo jest ten film? Dla widzów, którzy cenią kino intymne, odważne i niebojące się trudnych tematów. Dla fanów Rose Byrne, którzy zobaczą tu prawdopodobnie jedną z jej najważniejszych kreacji. I dla tych, którzy chcą doświadczenia filmowego, które zostawia ślad — niekoniecznie przyjemny, ale prawdziwy.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to kino A24 w najlepszym wydaniu: odważne formalnie, emocjonalnie bezkompromisowe i pełne subtelnych niuansów. Film, który nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do myślenia — o granicach, które każdy z nas przekracza, i o cenie, jaką się za to płaci.
Termin
23 kwiecień 2026 15:15 - 17:15
Location
Kino Malta










