We dwoje smakuje lepiej: Pychotki

Autor: bigbiciq. Poznań, 1 Kwietnia 2017

Zapraszamy na kolejną odsłonę kulinarnych recenzji, gdzie we dwoje opisujemy Wam, nasze smakowe podboje Poznania. Dziś – Pychotki, niewielki lokal o wspaniałej kuchni.

Kim jesteśmy i dlaczego chcemy pisać o kulinariach? Ponieważ kuchnia to jedna z Naszych pasji. Jak to w związku Piotr lubi gotować i jeść, a Ewelina jest na diecie. Oczywiście żartujemy sobie z tego, bo oboje lubimy prześcigać się w kuchni i poznawać nowe smaki. Tyle tytułem wstępu, a właściwie przystawki, teraz pora na danie główne.

Na ślad Pychotki trafiliśmy przez przypadek w trakcie ostatków. Do odwiedzenia ich zachęciła Nas ich propozycje bigos i kapuśniak – w sam raz na ostatkową dietę 🙂

Dania

Pychotki - kapuśniakBarszcz z kołdunami i kapuśniak
Ona: Zaledwie kilka chwil po złożonym zamówieniu otrzymuję w bulionówce barszcz z kołdunami. Nie jest to jednak barszcz, który znam z typowych miejskich restauracji, sądząc po zapachu czeka mnie nie lada zaskoczenie. Mój zmysł powonienia nie pomylił się. Barszcz w pełni oddał walory smakowe jakich moja babcia uczyła mnie od maleńkości. A pyszny barszcz to sztuka! Tu z pewnością teko zakosztujecie.
On: Miałem ochotę na Kapuśniak i to, co dostałem totalnie mnie zaskoczyło – przepyszna zupa z kiszonej kapusty, o cudownie zbalansowanym smaku. Jak sam robię taką zupę, to jest ona kwaśna. Ale ta była słodko-kwaśna. Przez chwilę nawet pomyślałem, że ktoś ukradł przepis mojej babci. W połowie dania Ewelina się zgłosiła, że pora na wymianę dań i tyle z kapuśniaka i dostałem barszcz. Uwielbiam takie miejsca, gdzie nie ma szansy na dania z paczki. Po prostu w obu zupach czuć było serce kucharki.

Tagiatelle z łososiem i bigos
Ona: drugie danie pozostawiło fatalne wrażenie. Być może to nie był czas na zamawianie dania z poza dań dnia. Wydawało mi się, że wszystko pływa w maśle. Z marchewką gotowaną na parze było coś nie tak. Po pierwsze, jej wodna konsystencja w żaden sposób nie ułatwiała gryzienia, a po drugie – choćbym nie wiem jak się starała nie miała żadnego smaku.
On: Ilu kucharzy, tyle przepisów na bigos. Ten przypominał mi taką dobrą kuchnię z za wschodniej granicy. I niewiele się pomyliłem, bo po rozmowie z przemiłą Kucharką wyszło, że jej ojciec ma wschodnie korzenie i w jej przepisach rodzinnych znajdują się przyprawy specyficzne dla tamtego regionu. Co do dania, które dostałą Ewelina, to zaskoczyło mnie to, że użyto tutaj mrożonych warzyw. Szkoda, bo w okolicy lokalu są dwa lokalne rynki i można codziennie przynosić siatkę świeżych warzyw.

Deser – szarlotka z lodami
Ona: Deser pozwolił mi zapomnieć o niefortunnym wyborze drugiego dania. Dostałam pyszne ciasto z lodami w której wyczuwalne były kawałki jabłek, a całość smakowała jakby dopiero wyszła z pieca. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że tak pysznej szarlotki nie zjecie nawet w domu.
On: Deser, to była rozpusta. Po pierwszych dwóch daniach byłem już najedzony, ale jak dowodzą amerykańscy naukowcy, na deser zawsze znajdziemy miejsce. I tym razem się nie mylili. Przepyszny smak, który był idealnym dopełnieniem obiadu.

Obsługa
On: Bardzo miła obsługa. I to co bardzo sobie cenię, czyli kucharz, w tym przypadku przemiła starsza pani, która dopytuje się gości, czy im smakowało.

Wystrój
Ona: Nie trzeba wydawać fortuny na wystrój wnętrza. Jak na serwowane tu potrawy, wnętrze nastrajało do wspomnień z dzieciństwa. Kremowe stoliki z krzesłami na które zarzucono piękną serwetę jak za dawnych czasów dostroiła muzyka. Cały lokal utrzymany z pewną nutą delikatności, jak powiew ciepłego wietrzyka.
On: Dodajmy, że to nie jest wielki lokal, kilka stolików, świetnie ustawionych na tak niewielkiej przestrzeni.

Podsumowanie
Domowa, przepyszna kuchnia, podana w przemiłej atmosferze. Urocze miejsce, na spotkanie we dwoje, czy z rodziną lub znajomymi.

Pychotki
ul. Wodna 24
Nasza ocena: 4/5

Użyte w artykule zdjęcia: lepszyPOZNAN.pl / Piotr Rychter, lepszyPOZNAN.pl / Ewelina Jaśkowiak

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.