27sty15:4517:45Życie i śmierci Maxa Lindera | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

„Życie i śmierci Maxa Lindera” — film, który rozpoczyna się jak kronika dawnych kin, natychmiast łapie za gardło. Na czarno-białej taśmie, z napisem 31 października 1925 roku, widzimy tytułowy newsreel: „Intymne spojrzenie na ulubioną gwiazdę: Maxa Lindera”. Sekundy później dostajemy kontrast — następnego dnia świat dowiaduje się o niewyobrażalnej tragedii. Ten szok, rozdźwięk między wizerunkiem a prywatnością, staje się osią reżyserskiego śledztwa, które rozciąga się jak siatka po całym kinowym świecie.

Fabuła filmu prowadzi nas dwiema ścieżkami jednocześnie. Z jednej strony — policyjne dochodzenie, zeznania, dokumenty i rekonstrukcje; z drugiej — podróż po miejscach, ludziach i obrazach, które składały się na życie Lindera. Widzimy gwiazdę u szczytu: sławę, bogactwo, miłość i małą córeczkę, które z zewnątrz wyglądają jak idylla. Potem — nagły akt zamknięcia życia przez Maxa i jego żonę Ninette Peters, a film pyta: co mogło pchnąć człowieka mającego „wszystko” do tego kroku?

Reżyser z rozmachem łączy elementy gatunków. Mamy tu kryminał — z przesłuchaniami lekarzy, detektywów i producentów — ale też gorzką biografię i esej o pamięci filmowej. Sceny nakręcone w sposób dokumentalny przeplatają się ze stylizowanymi rekonstrukcjami: fragmenty starych komedii są wklejane w aktualne wywiady, jakby przeszłość próbowała przemówić sama za siebie. Ta zabawa formalna nie jest tylko estetycznym ćwiczeniem — wzmacnia podstawową tezę filmu: że obraz i życie były ze sobą nierozerwalnie splecione, a jednocześnie nigdy nie dają pełnego obrazu prawdy.

Najsilniejszym elementem tego obrazu są portrety postaci. Sceny z rodziną, producentami i współpracownikami budują mozaikę, w której nic nie jest jednoznaczne. Najciekawsza i najbardziej zapadająca w pamięć jest opowieść o Maurice’u — starszym bracie i spadkobiercy. W filmie jego zazdrość i poczucie krzywdy przyjmują dramatyczną formę: Maurice, przekonany, że będąc w cieniu brata, stracił własne życie, wykopuje na swoim podwórku gigantyczną dziurę i zakopuje w niej wszystkie filmy Maxa. Akt ten — z jednej strony impuls zrozumiały w obliczu rodzinnej rywalizacji, z drugiej — zbrodnia przeciwko pamięci — staje się jednym z najbardziej sugestywnych symboli całego dramatu. Zakopane taśmy to nie tylko zniszczenie artefaktów; to metafora tego, jak łatwo kultura może zostać zredukowana do pustego miejsca w ziemi, jeśli nikt nie zadba o jej straż.

Wizualnie film jest mistrzowsko skonstruowany. Operowanie archiwalnymi materiałami, przejściami między sepią a żywymi kolorami retrospekcji oraz użycie kamery ręcznej w scenach „śledczych” tworzą klimat niepewności — ciągle zastanawiamy się, ile w opowieści jest prawdy, ile projekcji współczesnych świadków. Muzyka pełni rolę pomostu między epokami: detale stylizowane na muzykę oblanych światłem sal kinowych kontrastują z chłodniejszymi, współczesnymi brzmieniami podczas przesłuchań, co potęguje odczucie dysonansu między celebrowanym wizerunkiem a kulisami życia.

Tematycznie film porusza kilka ważnych wątków. Po pierwsze — cena sławy: jak presja oczekiwań, publiczny wizerunek i przemysł potrafią deformować tożsamość twórcy. Po drugie — problem pamięci i archiwizacji: co znaczy zachować czyjeś dzieło, kto decyduje o wartości artystycznej oraz jakie są konsekwencje jej utraty. W końcu — moralne rozterki związane z dokumentalnym opowiadaniem o czyjejś tragedii: gdzie leży granica między upublicznianiem faktów a eksploatacją dramatu dla efektu filmowego? Film stawia te pytania bez prostych odpowiedzi, pozostawiając widza w stanie refleksji.

Szczególnie poruszające są sekwencje, w których materia filmowa staje się bohaterem. Gdy kamera zbliża się do pustego pudełka po taśmach, gdy bohaterowie opowiadają o zagubionych rolkach i półkach muzeów, narracja zmienia się w elegię za zaginioną kulturą. To przypomnienie, że kino jest równie kruche jak pamięć — łatwo je zniszczyć, a znacznie trudniej odtworzyć.

„Życie i śmierci Maxa Lindera” to film, który działa na kilku poziomach: jako biograficzny dramat, jako kryminał i jako rozliczenie z historią kina. Nie jest to przy tym film sentymentalny — reżyser nie próbuje idealizować postaci, ale też nie redukuje jej do sensacyjnego nagłówka. Największym jego osiągnięciem jest przywrócenie Lindera do sfery dyskusji: o nim, o jego dziełach i o tym, co z nich pozostało. Film zmusza do myślenia o odpowiedzialności za dziedzictwo kulturowe i o tym, że pamięć o artyście może być równie kruche jak taśma filmowa.

Dla widza zainteresowanego historią kina, eseistycznymi filmami śledczymi i biografiami skomplikowanych postaci — to pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy szukają jedynie sensacji, może zabraknąć jednoznacznych odpowiedzi. Ale może właśnie o to chodzi: prawda o życiu, sławie i śmierci rzadko jest prosta. Ten film pokazuje to bez sentencji, za to z wyczuciem i filmową świadomością formy.

Termin

27 styczeń 2026 15:45 - 17:45

Location

Kino Malta