05mar19:2021:20Zmartwychwstanie | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Zmartwychwstanie — film-odyseja Bi Gana, czyli kino jako zmysłowy rytuał Bi Gan, reżyser, który światowym kinomanom zapadł w pamięć hipnotyczną Długą podróżą dnia ku nocy, powraca z dziełem, które można bez
Szczegóły
Zmartwychwstanie — film-odyseja Bi Gana, czyli kino jako zmysłowy rytuał
Bi Gan, reżyser, który światowym kinomanom zapadł w pamięć hipnotyczną Długą podróżą dnia ku nocy, powraca z dziełem, które można bez wahania nazwać jego manifestem dla X muzy. Zmartwychwstanie to kino totalne — wirtuozowska, formalnie odważna oda do medium filmowego, film-sen i film-odysa w jednym. To obraz, który zamiast jednej fabuły proponuje pięć odmiennych podróży filmowych, każda z nich rezonuje z innym zmysłem i z inną epoką kina. Efekt jest porażający: film, jak rzadko które dzieło współczesne, rzeczywiście działa na ciało widza.
Świat przedstawiony w Zmartwychwstaniu to futurystyczna dystopia o prostym, lecz przewrotnym założeniu: nieumiejętność śnienia równa się nieśmiertelności. Ci, którzy śnią — a w świecie Bi Gana śnią właśnie kinomani, artystyczni pariasi, nazwani Deliriantami — zostają skazani na wieczne, oniryczne tułaczki. Reżyser robi z tego punktu wyjścia nie tylko metaforę kondycji twórcy i widza, ale też parabolę o sile i cenie wyobraźni. Kino w interpretacji Bi Gana to urządzenie sensoryczne, które potrafi obudzić każdy zmysł — wzrok, słuch, dotyk, węch i smak — i przez to zarówno zachwycić, jak i zniszczyć.
Struktura filmu przypomina mozaikę: pięć odrębnych segmentów, z których każdy jest samodzielnym eksperymentem stylistycznym i narracyjnym. Pierwszy — hołd dla ekspresjonistycznego kina niemego — to labirynt cieni, skrzypiących planów i zdeformowanych perspektyw. Bi Gan sięga tu po przerysowaną mimikę, teatralne kadrowanie i kontrasty czerni i bieli, by wywołać nostalgiczny, ale i niepokojący efekt. W drugim segmencie przenosimy się do osadzonego w czasie wojny noir: dym papierosów, deszcz na brukowanej ulicy, postaci skryte w półcieniach. To opowieść o zdradzie, pamięci i widmach przeszłości, gdzie kino funkcjonuje jako jedyna prawdziwa prowincja prawdy.
Trzecia część to zaskakujący zwrot ku duchowości — buddyjska przypowieść, która rozgrywa się w niemal sakralnej strefie obrazu. Tutaj rytuał i symbolika ścierają się z osobistą tragedią bohatera, a kadry nabierają medytacyjnej długości; obraz staje się modlitwą. Czwarty segment to neorealistyczny heist movie: surowe ujęcia, uliczne realia i bohaterowie zdani na kaprys losu. Bi Gan miesza tu dokumentalną wrażliwość z poetyką zadłużonej egzystencji, czyniąc z napadu akt wiwisekcji społecznego krajobrazu. Finałowa część — milenijna, wampiryczna love story — jest jednocześnie najbardziej zmysłowa i najbardziej melancholijna: nowoczesne mity o nieśmiertelności splatają się z erotyczną intensywnością i estetyką popu nowego wieku.
Forma jest tu równie ważna, co treść. Bi Gan, znany z długich, koreograficznych ujęć, znów wykorzystuje czas jako narzędzie hipnozy. Kamerze towarzyszą precyzyjne, niemal synestetyczne zabiegi — kolory, faktury, światło i dźwięk współgrają tak, że granica między widzeniem a odczuwaniem zaciera się. Montaż bywa niemal niewidoczny w długich, płynnych przejściach; montuje się za to zmysły. Ścieżka dźwiękowa to kolaż: od klasycznej, orkiestrowej dramaturgii po drony elektroniczne, od tradycyjnych instrumentów po hałaśliwą materię ulicy — wszystko po to, by zbudować pełnokrwisty, multisensoryczny świat.
Motywy powracające — pamięć, nieśmiertelność, cena wyobraźni, relacja między snem a rzeczywistością — splatają się w gęstą tkaninę alegorii. Dystopia Bi Gana czyta się także jako komentarz do współczesnej kultury obrazów: kto nie śni, żyje dalej, ale jałowo; kto śni, tworzy i cierpi. Delirianci to może po prostu artyści, a może wszyscy ci, którzy bronią wyobraźni wobec technologicznej i politycznej homologacji świata. Film stawia pytania, zamiast dawać odpowiedzi — i robi to pięknie, bo każdy obraz jest zaproszeniem do refleksji.
Zmartwychwstanie nie jest filmem dla każdego. To kino wymagające — długie sekwencje, symboliczne gęstości, rozproszone napięcie — nagrodzi przede wszystkim widza cierpliwego, gotowego na estetyczną przygodę. Jednak dla tych, którzy poddadzą się rytmowi Bi Gana, nagroda jest znakomita: doświadczenie filmowe, które nie tylko opowiada, ale przemienia zmysły. To popis czystej wyobraźni, który potwierdza pozycję reżysera jako jednego z najważniejszych formalistów współczesnego kina.
Zmartwychwstanie to film, który — jak dobre sny — pozostaje długo po wyjściu z sali. Wyprawa pięciu zmysłów, oda do kina i jednocześnie gorzka przypowieść o cenie widzenia. Bi Gan nie tyle odtwarza świat, ile go udoskonala, zaklinając obraz tak, by stał się rytuałem. Jeśli film ma moc przemiany — tu ją odnajdujemy.
Termin
5 marzec 2026 19:20 - 21:20
Location
Kino Malta






![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)



