03mar15:1517:15Zima pod znakiem Wrony | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Zima pod znakiem Wrony — zimny thriller o utracie orientacji Zima pod znakiem Wrony to film, który momentalnie chwyta widza za gardło i nie puszcza do samego końca. Rozgrywająca się w
Szczegóły
Zima pod znakiem Wrony — zimny thriller o utracie orientacji
Zima pod znakiem Wrony to film, który momentalnie chwyta widza za gardło i nie puszcza do samego końca. Rozgrywająca się w dniach, które dla Polski stały się progiem do innego kraju — Stanu Wojennego — opowieść przyjmuje perspektywę obcej: Joan Andrews, brytyjska profesor psychiatrii, przylatuje do Warszawy 12 grudnia 1981 roku, by wziąć udział w międzynarodowej konferencji. To, co miało być kilkoma dniami wykładów i koronowanym bankietem, szybko zamienia się w koszmar ciszy i lęku. Telefon milknie, za oknami pojawiają się czołgi, a towarzyszka wieczoru — młoda doktorantka Alina — znika. Profesor Andrews zostaje zmuszona do wędrówki po mieście ogarniętym paraliżem, w trakcie której realność miesza się z paranoją, a granica między szpiegowską intrygą a wewnętrzną dezintegracją zatraca.
Film działa na kilku poziomach naraz. Jego osią fabularną można nazwać klaustrofobicznym thrillerem: obca kobieta, bez telefonu, bez znajomych, z ograniczonymi możliwościami porozumienia, próbuje odnaleźć drogę w mieście, które nagle stało się obce nawet dla swoich mieszkańców. Ale to jedynie powłoka — pod nią reżyser prowadzi subtelną analizę izolacji, etosu naukowego zetkniętego z polityczną rzeczywistością i psychologii zagrożenia. Profesor Andrews, specjalistka od umysłu, staje się sama obiektem badania — jej percepcja, pamięć i instynkt przetrwania są testowane w ekstremalnych warunkach.
Najciekawszym elementem filmu jest wykorzystanie perspektywy obcej. Dzięki niej reżyserskie oko odnajduje detale, które dla rodowitych widzów mogłyby przejść niezauważone: gesty konspiracji w tramwaju, napięcie w rozmowach, skrępowanie w sklepach, gesty codziennej solidarności i strachu. Alina, młoda doktorantka, jawi się jako enigma — przewodniczka, która zna miasto, a jednocześnie znika w najbardziej niespodziewanym momencie, co uruchamia narracyjny mechanizm poszukiwania i wątpliwości. Relacja między nimi to nie tylko szansa na most między kulturami; to także lustro, w którym profesor widzi odbicie polskiej rzeczywistości — i własne odbicie: outsiderki, naukowca, kobiety.
Kino tego filmu opiera się w dużej mierze na kreowaniu nastroju. Zdjęcia preferują zimne, niemal martwe barwy: błękity, stalowe szarości, biel śniegu przesiąkniętą brudem. Kontrast pomiędzy ciepłymi, przesadnie eleganckimi wnętrzami bankietu a zamarzniętymi ulicami miasta potęguje wrażenie wejścia w inny świat. Operator chętnie korzysta z długich ujęć i wnikliwych zbliżeń, które eksponują drobne, niepokojące szczegóły — drganie dłoni w kieszeni, niepewny uśmiech, błysk munduru w odległej bramie. Muzyka zdaje się czasem wycofywać, by ułatwić słyszalność ciszy — a cisza w filmie działa jak bohater: niosąca grozę, która jest głośniejsza niż wszystkie detonacje.
Narracyjnie twórcy balansują między realistycznym thrillerem a elementami surrealistycznymi. Widoki Warszawy przełomu roku 1981/1982 — część powstałych w studio, część nakręconych w rzeczywistych lokacjach — łączą się w niejednoznaczną mozaikę, która sprawia, że wydarzenia mogą być interpretowane wielorako. Czy profesor faktycznie została wciągnięta w grę szpiegowską? Czy jest tylko obserwatorem własnego rozkładu psychicznego? Film nie spieszy się z odpowiedziami; woli pozostawić widza w stanie uporczywego, budzącego niepokój zawieszenia.
Aktorsko obraz stoi mocno. Kreacja Joan Andrews — stonowana, precyzyjna, momentami zaskakująco chropowata — daje protagonistce godność i autentyczność, jednocześnie odsłaniając jej kruchość. Młoda aktorka grająca Alinę wnosi do filmu dynamikę i niedopowiedzenie; jej obecność działa jako katalizator zarówno akcji, jak i emocji. Postacie drugoplanowe — milczący taksówkarz, oficjalnie uprzejmy urzędnik, grupa manifestantów — są nakreślone oszczędnie, ale zapadają w pamięć dzięki sugestywności reżyserii.
Z politycznego punktu widzenia film unika łatwych uproszczeń. Zamiast epatować propagandą czy dydaktycznym wywodem, koncentruje się na mikrorelacjach w obliczu wielkich zmian: na lęku przed informacją, o roli plotki jako jedynego źródła pewności, o tym, jak w warunkach ograniczeń moralność i solidarność przyjmują nowe formy. To kino, które zadaje pytania o odpowiedzialność obserwatora — co znaczy widzieć i milczeć, co znaczy interweniować, gdy grozi to życiem.
Zima pod znakiem Wrony to pozycja obowiązkowa dla miłośników kina politycznego i psychologicznego, którzy cenią sobie atmosferę, refleksję i wielowarstwową narrację. To film, który działa długo po opuszczeniu sali kinowej — nie tyle poprzez efektowną fabułę, ile przez utrzymujące się poczucie niepokoju i pytania o granice empatii i zrozumienia między kulturami w sytuacji ekstremalnej. Wśród tegorocznych premier jest to jeden z tytułów, który najskuteczniej przypomina, że historia nie zawsze przychodzi wprost — często podaje się w formie półsnu, półostrażenia, a to, co najważniejsze, kryje się między słowami.
Termin
3 marzec 2026 15:15 - 17:15
Location
Kino Malta






![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)



