15lut19:3021:30Wichrowe wzgórza | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Wichrowe wzgórza — namiętność, która zjada samą siebie

Emerald Fennell, reżyserka, którą świat poznał dzięki przejmującej i bezkompromisowej Promising Young Woman, podejmuje jedno z najtrudniejszych wyzwań: wskrzesza na ekranie legendarną powieść Emily Brontë. Jej Wichrowe wzgórza to wersja odważna, miejscami prowokująca, a przede wszystkim silnie osobista — opowieść o miłości tak pierwotnej i intensywnej, że z czasem zamienia się w destrukcyjną tyranię.

Margot Robbie jako Catherine Earnshaw i Jacob Elordi jako Heathcliff tworzą duet wybuchowy. Robbie, znana z umiejętności łączenia wdzięku z ostrym rysunkiem psychologicznym, daje Cathy postać pełną sprzeczności: jest i dzieckiem, i femme fatale, na przemian dzika jak wiatr i przerażająco kruchej natury. Elordi natomiast wnosi do Heathcliffa surową, prawie brutalną fizyczność; jego outsiderowska zadziorność i rosnąca obsesja zyskują dzięki niemu kształt zarówno tragiczny, jak i groźny. Ich relacja — od zakazanego przyciągania po żarliwą, toksyczną zależność — jest osią filmu i źródłem największego ładunku emocjonalnego.

Fennell nie stawia na wierną rekonstrukcję epoki; zamiast tego buduje atmosferę, która łączy gotycką surowość z nowoczesnym, wręcz chirurgicznym spojrzeniem. Wizualnie film balansuje między dzikimi, otwartymi przestrzeniami wrzosowisk a dusznymi, klaustrofobicznymi wnętrzami, które symbolizują uwięzienie bohaterów — psychiczne i społeczne. Zdjęcia potrafią być niedostępne i surowe; kamera często zbliża się do twarzy, wyławiając najmniejsze załamania emocji, a chwilami oddaje pole szerokim, melancholijnym kadrom natury, gdzie uczucia zdają się echo odbijać od pustki.

Reżyserka podejmuje też interesujące decyzje narracyjne. Zamiast linearnie powtarzać fabułę znaną czytelnikom powieści, Fennell mnoży perspektywy i skupia się na psychologicznym centrum historii — pożądaniu, które stopniowo zawęża światokoło bohaterów. W tej wersji Wichrowe wzgórza to nie tyle opowieść o romantycznym tragicznym losie dwojga kochanków, ile studium eskalacji przemocy, zaborczości i samodestrukcji. Motywy klasy społecznej, zemsty i poczucia wyobcowania są tu obecne, ale odsłaniane przez pryzmat intymnych, momentami szokujących scen.

Duże wrażenie robią także warstwa dźwiękowa i montaż. Muzyka potęguje klaustrofobię i gwałtowność relacji; momenty ciszy bywają równie wymowne jak przerysowane crescenda. Montaż — szybki w kluczowych scenach, bardziej rozciągnięty w tych, które mają oddać ciężar czasu — pomaga utrzymać napięcie i nadać filmowi rytm, który zrywa się, kiedy uczucia osiągają swoje apogeum.

Wielu widzów i krytyków, porównując ekranizację z klasycznymi adaptacjami (od wersji z końca lat 30. po współczesne reinterpretacje), zauważy zapewne, że Fennell idzie własną drogą. Nie jest to hołd złożony wiernej reprodukcji słów Brontë, lecz raczej próba przetransponowania jej brutalnej poezji na język współczesnego kina — język mocny, bez ogródek, momentami szokujący. Dla tych, którzy oczekiwali sielankowego romansu, ta adaptacja może okazać się zbyt surowa; dla innych będzie świeżym, potrzebnym odczytaniem klasyki.

W kontekście aktorskim warto podkreślić, że Robbie i Elordi nie tylko grają swoje role — oni je „noszą”, narażając się przy tym na pełen spektrum ocen: od zachwytu nad intensywnością po krytykę za brak subtelności w niektórych scenach. To właśnie ta intensywność czyni film pamiętnym: nie daje widzowi łatwego oddechu ani jednoznacznego rozliczenia z bohaterami.

Dla kogo jest ta wersja Wichrowych wzgórz? Dla widzów, którzy cenią adaptacje podejmujące ryzyko i reinterpretujące klasykę przez pryzmat współczesnych zagadnień — patologii relacji, roli płci i mechanizmów przemocy. Dla miłośników kina, które nie boi się brutalnej szczerości i estetyki silnych kontrastów. I wreszcie dla tych, którzy lubią, gdy ekranowa historia literacka prowokuje do dyskusji po seansie.

Wichrowe wzgórza Fennell to film monumentalny w środkach i śmiałym w przesłaniu: przypomnienie, że największe namiętności mogą być równie piękne, co zgubne — i że miłość sama w sobie nie zawsze ratuje, czasami pogłębia upadek.

Termin

15 luty 2026 19:30 - 21:30

Location

Kino Malta