26sty19:3021:30Ścieżki życia | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Na końcu świata, na początku na nowo — recenzja filmu „Ścieżki życia”

Kiedy życie wali się w gruzy, łatwo poddać się rozpaczy. Bohaterowie najnowszego dramatu „Ścieżki życia” podejmują jednak decyzję, która dla wielu byłaby czystym szaleństwem: Raynor i Moth, małżeństwo z wieloletnim stażem, opuszczają zrujnowany przez los dom i ruszają w pieszą wędrówkę — ponad tysiąc kilometrów wzdłuż surowego, angielskiego wybrzeża. Z pustym kontem bankowym, namiotem i garścią najpotrzebniejszych rzeczy idą krok za krokiem, szukając ukojenia w wietrze, ciszy i bezkresie natury. I okazuje się, że to, co wydawało się stratą, staje się początkiem.

Fabularnie film jest prosty jak długa ścieżka: seria przystanków, spotkań i drobnych zdarzeń, które razem budują opowieść o przemianie. Reżyser rezygnuje z teatralnych zwrotów akcji na rzecz intymnej obserwacji — to kino o drobnych gestach, ciszy i spojrzeniach, które wiele mówią. W centrum uwagi pozostaje relacja dwojga ludzi; ich przeszłość i rany są jedynie punktami odniesienia, a tak naprawdę mamy do czynienia z podróżą wewnętrzną, w której każde przejście przez stromą klifową ścieżkę jest metaforą kolejnego kroku ku odzyskaniu siebie.

Tematycznie film trafia w uniwersalne nuty: utrata i odbudowa, kryzys tożsamości w dojrzałym życiu, konieczność redefinicji wartości w świecie materializmu. Natura pełni tu rolę terapeutycznego tła — wietrzne klify, zmienne niebo, uderzające o brzeg fale i bezkresne horyzonty nie tyle dramatyzują, ile oczyszczają. Obraz sugeruje, że wolność nie musi oznaczać anonimowego ucieczki, lecz odnalezienie prostoty i rytmu, który naprawia relacje.

Wizualnie „Ścieżki życia” to triumf pleneru. Zdjęcia skupiają się na kontrastach — drobne detale obozowego życia (złożone śpiwory, paląca się wiatrochronią ognisko) zestawione są z szerokimi kadrówmi przedstawiającymi bezkresne wybrzeże. Operator używa zarówno długich, kontemplacyjnych ujęć, jak i surowej, niemal dokumentalnej kamery podczas marszu, co daje filmowi naturalistyczny, autentyczny charakter. Muzyka jest oszczędna; dźwięk wiejącego wiatru i szumu morza często zastępuje tradycyjny podkład, co potęguje intymność seansu.

Siłą obrazu są też kreacje aktorskie. Bez widowiskowych popisów, lecz z ogromnym wyczuciem i subtelnością, aktorzy tworzą dwie postaci, które łatwo uwierzyć: Raynor jako osoba praktyczna, trochę spięta, i Moth jako bardziej kontemplatywna, oboje jednak odkrywają na nowo wzajemną bliskość. Chemia między nimi jest wiarygodna i często budzi wzruszenie — ich dialogi bywają oszczędne, ale każdy milknący moment mówi więcej niż słowa.

Narracyjnie film stawia na wolniejsze tempo — będzie to propozycja dla widzów cierpliwych, lubiących kino refleksyjne, nie zaś tych, którzy oczekują dynamicznej akcji. Echa filmów takich jak „Wild” czy „Nomadland” są wyczuwalne — podobna fascynacja drogą jako przestrzenią przemiany — jednak „Ścieżki życia” pozostają kameralnym studium małżeństwa, bez większych filozoficznych ambicji wykraczających poza tu i teraz.

Kilka scen wyróżnia się szczególnie: noc pod namiotem na klifie, kiedy niebo pęka od gwiazd i małżeństwo dzieli się wspomnieniami; spotkanie z przypadkowym przechodniem, które z pozoru niewiele znaczy, a jednak staje się punktem zwrotnym; chwile, w których cisza naturalnego krajobrazu zdaje się porozumiewać z bolesną historią bohaterów. Takie momenty sprawiają, że film jest nie tylko opowieścią o stracie, lecz o możliwości odbudowy życia, które nie musi być takie, jak wcześniej — może być inne, a przez to lepsze.

Drobne zastrzeżenia: miejscami tempo może wydawać się zbyt ospałe, a dość minimalistyczna fabuła nie każdemu dostarczy napięcia. Niektórym widzom będzie brakować mocniejszych konfliktów czy wyrazistszego zakończenia. Ale właśnie ta powściągliwość jest też siłą filmu — pozostawia przestrzeń dla widza, by samemu dopisać emocjonalne refreny.

Czy warto wybrać się na tę filmową wędrówkę? Jeżeli cenisz kino, które nie spieszy się, które pozwala odetchnąć i spojrzeć na relacje ludzkie w kontekście siły natury, „Ścieżki życia” to pozycja obowiązkowa. To film o nadziei bez tanich pocieszeń — o tym, że czasami trzeba zgubić przeszłość, by odnaleźć nowe początki. W swojej prostocie i szczerości potrafi mocno poruszyć.

Ocena: 4/5 — kameralne, pięknie sfotografowane kino drogi, które nagradza cierpliwych widzów emocjonalną szczerością i subtelną mądrością.

Termin

26 styczeń 2026 19:30 - 21:30

Location

Kino Malta