26sty17:3019:30Ostatni wiking | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Ostatni wiking — bracia, Beatles i złoto ukryte w pamięci

Ostatni wiking to filmowy konglomerat nerwów: kryminał z elementami road movie, psychologiczna analiza braterstwa i czarna komedia obramowana nostalgią za muzyką, która stała się bardziej legendą niż listą hitów. Na pierwszy rzut oka historia jest prosta — po czternastu latach odsiadki Anker wychodzi na wolność z jednym celem: odzyskać fortunę skradzioną dawno temu. Problem w tym, że łup ukrył jego brat Manfred, który dziś żyje w alternatywnej rzeczywistości i przedstawia się jako John Lennon. Co zaczyna się jak klasyczny heist, zamienia się w poruszającą i momentami groteskową opowieść o tożsamości, pamięci i cenie, jaką płaci się za życie poza prawem.

Bohaterowie: dwóch braci, dwa światy
Anker to postać zbudowana z kontrastów: brutalny, impulsywny, wciąż na granicy przemocy, a jednocześnie noszący w sobie – jak sam tytuł sugeruje – coś z dawnego wojownika. “Ostatni wiking” to metafora: mężczyzny wyjętego z czasu, który próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie, który dawno przestał być jego własnością. Manfred/John Lennon jest przeciwieństwem Ankera — kruchy, zamknięty we własnym mikrokosmosie, w którym granice między rzeczywistością a wyobraźnią się zacierają. To postać, która może irytować, śmieszyć i łamać serce w równym stopniu.

Relacja między braćmi napędza film od początku do końca. Anker potrzebuje Manfreda, by odnaleźć skarby; Manfred potrzebuje Ankera, by pozostawić bezpieczną, choć iluzoryczną, wyspę spokoju. Każde zderzenie tych światów to pole minowe — zarówno w sensie emocjonalnym, jak i dosłownym, bo film nie oszczędza momentów napięcia i przemocy.

Ekipka wyrzutków i surrealny plan
Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na galerię ekscentrycznych postaci — drobnych przestępców, sprzedawców snów, byłych muzyków i ludzi, którzy z nieudanych ambicji ułożyli sobie życie poza nawiasem. Zamiast prostego śledztwa ich obecność tylko komplikuje sprawy. Najdziwniejszy obrót akcji to konieczność reaktywacji legendarnego zespołu The Beatles, bo — przedziwnie, tragikomediowo — tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu. To pomysł zarazem absurdalny i uroczy: by dopaść odpowiedź, bohaterowie muszą odtworzyć mit muzyczny, który przestał istnieć.

Film bawi się tą konfrontacją: mit o muzyce jako sile zbawiennej kontra brutalna rzeczywistość przestępczego podziemia. Sceny, w których wyrzutki próbują naśladować Beatlesów, są źródłem groteski, lecz też ukazują, jak kultura popularna może stać się ostateczną formą tożsamości — nawet jeśli jest to tożsamość pożyczona.

Styl, tempo, obraz
Reżyser (jeśli założyć projekcję autorską) postawił na surowość i precyzję. Film balansuje między kameralnymi, klaustrofobicznymi scenami więziennymi i mieszkań bohaterów a szerokimi, wietrznymi pejzażami nadmorskich miast, które sugerują skandynawskie pochodzenie tytułu. Paleta barw jest przygaszona — brudne szarości, rdzawe odcienie i chłodne błękity — co potęguje poczucie nostalgii i dekadencji. Kamera często trzyma się blisko postaci, rejestrując minimalne gesty, które mówią więcej niż dialogi.

Muzyka pełni tu rolę zarówno fabularną, jak i narracyjną. O ile prawdziwe utwory The Beatles w filmie funkcjonują raczej jako echo mitu niż literalny soundtrack, to motywy muzyczne są wykorzystywane do budowania atmosfery i kontrastu między wyobrażonym światem Manfreda a surową rzeczywistością Ankera. Twórcy umiejętnie operują ciszą jako elementem napięcia.

Tematy i sensy
Ostatni wiking to przede wszystkim film o tożsamości: jaką cenę trzeba zapłacić za utrzymanie fikcji? Czy osoba, która przywdzieje cudzą tożsamość, sama się nią staje? Film stawia też pytania o braterstwo — czy więzy krwi wystarczą, by pokonać przepaść między ludźmi? Jest w nim również krytyka kulturowej nostalgii: poszukiwanie “złotego wieku” prowadzi do tego, że ludzie zaczynają żyć cudzymi życiami.

Warto zwrócić uwagę na wrażliwą (choć niepozbawioną konfliktu) przedstawioną psychikę Manfreda. Twórcy unikają prostych rozwiązań i taniej sensacyjności: jego zaburzenia to nie tylko element fabularny, ale punkt, z którego film wypowiada się o odpowiedzialności i empatii.

Dla kogo jest ten film?
Ostatni wiking spodoba się widzom lubiącym filmy hybrydowe — tych, którzy cenią atmosferę, napięcie psychologiczne i czarny humor. To propozycja dla fanów kina niejednoznacznego, gdzie pomysł scenariusza łączy się z refleksją nad kulturą i pamięcią. Mniej natomiast przypadnie do gustu tym, którzy oczekują klasycznego heist movie bez emocjonalnego obciążenia.

Podsumowanie
To film, który zostawia widza z mieszanymi uczuciami: rozbawia i niepokoi, bawi się kulturowymi ikonami, by na końcu przypomnieć o cenie, jaką płaci się za utratę własnego ja. Ostatni wiking to opowieść o braterstwie na styku mitu i rzeczywistości — surowa, przez chwilę sentymentalna i zawsze nieprzewidywalna. Jeśli szukacie filmu, który będzie refleksją przebrnąć przez warstwę kryminalnej intrygi, tu znajdziecie materiał do długiej rozmowy po seansie.

Termin

26 styczeń 2026 17:30 - 19:30

Location

Kino Malta