05mar17:4519:45Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — reportaż o upadku, który wciąż trwa Kiedy A24 decyduje się na kolejną opowieść o kruchej psychice i rozpadzie domowego świata, efekt rzadko bywa przewidywalny. Kopnęłabym cię,
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — reportaż o upadku, który wciąż trwa
Kiedy A24 decyduje się na kolejną opowieść o kruchej psychice i rozpadzie domowego świata, efekt rzadko bywa przewidywalny. Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film, który jednocześnie łamie i klei na nowo gatunkowe schematy: kameralny dramat rodzinny, thriller egzystencjalny i portret psychologiczny w jednym. Na jego czele stoi Rose Byrne w roli Lindy — kreacji, która przyniosła aktorce nagrodę na Berlinale 2025 i na długo zostaje w pamięci widza.
O czym jest film? Na papierze — prosty, choć niepokojący zamysł: Linda to kobieta, której codzienność rozpada się kawałek po kawałku. Jej córka zapada na tajemniczą chorobę wymagającą stałej opieki i nieustannych hospitalizacji; mąż coraz częściej znika, tłumacząc się „interesami”, które okazują się być kolejnym zniknięciem z życia rodziny. W miarę jak system wsparcia zawodzi, a granice Lindy wytrzymałości pękają, świat bohaterki zamienia się w ciąg niekończących się przeszkód — biegu, którego nie da się ukończyć.
Rose Byrne buduje w Lindzie postać skomplikowaną i wielowarstwową: nie jest ani uwznioślonym męczennikiem, ani jednowymiarową ofiarą. To kobieta obciążona winą, bezsilnością i gniewem, który czasem przejawia się w brutalnym, ironicznym poczuciu humoru, a częściej w cichym, palącym wyczerpaniu. Byrne wykorzystuje całą gamę środków: mikroekspresję, intonację głosu, sposób, w jaki bohaterka porusza się w przestrzeni domu — to wszystko mówi więcej niż dialogi. Nic dziwnego, że jej rola została zauważona na Berlinale — to aktorskie studium na granicy nerwicy i heroizmu dnia codziennego.
Reżysersko film balansuje między intymnością a klaustrofobią. Kamera często trzyma się bohaterki bardzo blisko — zbliżenia na dłonie, twarz, oczy tworzą efekt uczestnictwa w jej przemęczonym umyśle. Ruch kamery jest celowy: czasem statyczny, niemal dokumentalny, kiedy indziej gwałtowny i niestabilny, gdy emocje zaczynają brać górę. Montaż potęguje poczucie chaosu — skoki czasowe, krótkie retrospekcje, przerywane sekwencje hospitalizacji i bezsennych nocy. Estetyka filmu w kilku momentach przywodzi na myśl najlepsze dokonania A24 — połączenie realizmu z lękową poetyką.
Muzyka i dźwięk to kolejna warstwa, która pracuje na niepokój. Minimalistyczny, często ambientowy podkład potęguje ciszę i izolację; nagłe dysonanse dźwiękowe towarzyszą momentom przemocy emocjonalnej i psychicznej. Twórcy świadomie używają domowych odgłosów — kroki, sprzęt medyczny, dzwonek telefonu — jako motywów, które przypominają bohaterce, że problem nigdy nie znika, tylko zmienia formę.
Film nie oferuje łatwych odpowiedzi ani hollywoodzkich katharsis. Kopnęłabym cię, gdybym mogła stawia pytań: gdzie kończy się obowiązek a zaczyna obsesja? Jak daleko można iść w opiece, zanim człowiek przestanie pamiętać, kim jest? Kogo obwiniamy — los, system opieki, partnerów, samych siebie? To opowieść o toksycznych oczekiwaniach wobec matek, ale i o mężczyźnie, którego zniknięcie działa jak katalizator, odsłaniając długotrwałe pęknięcia.
W filmie ważne są też postacie drugoplanowe — lekarze, sąsiedzi, personel szpitala — które tworzą tło dla samotnej batalii Lindy. Twórcy umiejętnie unikają redukcji tych postaci do prostych archetypów; nawet niewielkie sceny rozmów podszyte są niepewnością i ambicją, by pokazać złożoność systemu wspierania rodziny w kryzysie.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film, który może dzielić widownię: jedni docenią jego szczerość i aktorskie mistrzostwo Byrne, inni — brak jednoznacznego zakończenia czy intencjonalne tempo, które miejscami bywa męczące. To dzieło, które lepiej działa po seansie, kiedy zaczyna się układać w dłuższy, gorzki komentarz na temat współczesnego życia rodzinnego i granic ludzkiej wytrzymałości.
Dla miłośników kina projektów odważnych, intymnych i nieprzełamywanych schematem — pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy wolą rozrywkę bez ciężaru emocjonalnego, film może okazać się zbyt wymagający. Jedno jest pewne: Rose Byrne w roli Lindy zostawia widza z obrazem osoby walczącej o oddech w świecie, który coraz częściej zabiera go bez ostrzeżenia.
Termin
5 marzec 2026 17:45 - 19:45
Location
Kino Malta






![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)



