04mar15:3017:30Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — kiedy codzienność staje się polem bitwy Kiedy w kinie pojawia się projekt A24, można spodziewać się filmu, który nie boi się trudnych emocji i estetycznych ryzyk.
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — kiedy codzienność staje się polem bitwy
Kiedy w kinie pojawia się projekt A24, można spodziewać się filmu, który nie boi się trudnych emocji i estetycznych ryzyk. Kopnęłabym cię, gdybym mogła to właśnie takie dzieło: intymny, bezkompromisowy i bolesny portret kobiety na krawędzi. Rose Byrne, nagrodzona za tę rolę na Berlinale 2025, kreuje postać Lindy — matki, żony i człowieka, którego świat rozpada się na kawałki, nie oferując ani chwili wytchnienia.
O czym jest film?
Fabuła jest prosta w założeniu, skomplikowana w odczuciu. Linda budzi się każdego dnia, by stawić czoła wyzwaniom, które nie mają końca: choroba córki, tajemnicze zniknięcie męża w „sprawach służbowych”, dom rozlatujący się od środka i rosnące poczucie bezradności. Reżyserzy (i twórcy scenariusza) prowadzą widza przez kolejne epizody codzienności, które z czasem przestają być zwykłymi scenami, a zaczynają przypominać kolejne etapy maratonu złożonego z przeszkód — przeszkód wewnętrznych i zewnętrznych, realnych i psychicznych.
Rose Byrne — rola, która zostaje z widzem
To jej film. Byrne daje tu występ, który balansuje między siłą a kruchością, momentami wręcz fizycznym bólem a chwilami niemal bezgłosem. Nagroda na Berlinale nie dziwi: aktorka nie gra tylko emocji, lecz raczej je wykuwa — drobnymi, precyzyjnymi gestami, spojrzeniami, znużonym oddechem. Jej Linda nie jest archetypiczną „bohaterką”, to kobieta, którą widzimy codziennie wokół siebie, ale tu każdy detal jest podkręcony, każdy dzień staje się małym katharsis.
Styl i forma
A24 znane jest z estetycznych decyzji, które podkreślają psychologiczny rdzeń opowieści, i Kopnęłabym cię, gdybym mogła nie odbiega od tej linii. Film wykorzystuje surową paletę barw — przytłumione zielenie, brudne beże, zimne błękity — aby zbudować klaustrofobiczną atmosferę. Kamera bywa nachalnie bliska, często trzyma bohaterkę w kadrze ołówkowego napięcia, co potęguje wrażenie duszności i braku przestrzeni. Rytm montażu waha się między długaśnymi ujęciami rutyny a gwałtownymi cięciami w momentach kryzysu — tak jakby film sam reagował na rosnące tempo paniki i chaosu w życiu Lindy.
Muzyka i dźwięk
Ścieżka dźwiękowa funkcjonuje tu niemal jak kolejny aktor. Minimalistyczne motywy, echo domowych hałasów, nagłe zaniki dźwięku — wszystko to tworzy kolaż, w którym cisza bywa równie wymowna jak muzyka. Projekt dźwiękowy potęguje uczucie izolacji; dźwięki codzienności (płacz dziecka, brzęk naczyń, telefon) zyskują wagę i stają się katalizatorem napięcia.
Tematyka i przesłanie
Film nie serwuje łatwych odpowiedzi. To opowieść o wytrzymałości, granicach i ich przekraczaniu, lecz też o tym, jak społeczna presja, niewidzialne obowiązki i brak wsparcia mogą rozłożyć system człowieka na czynniki pierwsze. Kopnęłabym cię, gdybym mogła bada wielowarstwowość macierzyństwa, związku i pracy — i nieustannie pyta, czy upadek jest porażką, czy sposobem na odnalezienie jakiejś, nawet krętej, drogi do siebie.
Kontekst i porównania
Na tle ostatnich produkcji A24 obraz wydaje się bliższy intymnym dramatom psychologicznym niż szerokim manifestom społecznym. Przywodzi na myśl filmy, które skupiają się na wewnętrznej erozji (bez efektownych rozwiązań fabularnych), ale wyróżnia się dzięki aktorskiej intymności i dbałości o detale codzienności. To kino, które woli wykopać małe rany, zamiast dramatycznie je eksponować.
Dla kogo jest ten film?
Dla widzów, którzy nie boją się intensywnych psychologicznych portretów i wolą filmy pozostawiające po seansie dreszcz i pytania zamiast jasnych konkluzji. Dla fanów Rose Byrne — to jej występ, który zostaje w pamięci. Dla tych, którzy cenią A24 za odważne wybory estetyczne i za filmy, które zamiast rozrywki proponują refleksję.
Podsumowanie
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to bolesne, piękne i nieoczywiste dzieło o tym, jak cienka jest granica między radzeniem sobie a załamaniem. Film nie daje pocieszenia, ale działa — zostawia smak surowej prawdy o ludzkiej wytrzymałości. Rose Byrne zasłużenie została uhonorowana na Berlinale 2025: jej Linda to postać, którą trudno zapomnieć, a obrazy z filmu długo będą krążyć w głowie widza, jak echo, którego nie sposób uciszyć.
Termin
4 marzec 2026 15:30 - 17:30
Location
Kino Malta






![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)



