02mar15:1517:15Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Kopnęłabym cię, gdybym mogła — tytuł, który działa jak cios wymierzony w miękki punkt wyobraźni: zuchwały, bolesny, a jednocześnie groteskowo ludzki. Film A24 z nagrodzoną na Berlinale 2025 rolą Rose Byrne to produkcja, która nie daje widzowi chwili wytchnienia — ani emocjonalnej, ani formalnej. To kino o kobiecie, której życie rozpada się na kawałki, i o sposobach, w jakie próbuje skleić je z powrotem, zanim zabraknie jej sił.

O czym jest film? Linda (Rose Byrne) prowadzi życie, które na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie: praca, opieka nad domem, córka, pozornie ustabilizowany związek. Gdy jednak jej córka zapada na tajemniczą chorobę, a mąż coraz częściej znika „w interesach”, codzienność Lindy zamienia się w niekończący się bieg z przeszkodami. To nie jest fabuła o jednym wydarzeniu i jego konsekwencjach, lecz o codziennym przeciąganiu liny pomiędzy determinacją a wycieńczeniem. Kamera podąża za nią, zatrzymuje się na dłoniach, niedomkniętych oczach, kurzu na półkach — pokazuje, jak upływ czasu i presja rozpuszczają jej granice wytrzymałości.

Rose Byrne w tej roli wyprawia aktorskie cudo. Jej kreacja jest nagrodzona na Berlinale 2025 nie bez powodu: jednocześnie twarda i krucha, pełna drobnych gestów, które mówią więcej niż monologi. Byrne operuje napięciem — potrafi jednym spojrzeniem zawrzeć ironię, rezygnację, oblężoną miłość matki. To nie jest rola efektownych wybuchów; to rola, która buduje tsunami z drobnych, codziennych pęknięć. Aktorka sprawia, że widz wierzy w każdy krok Lindy: w jej gniew, w jej poczucie winy, w momenty absurdalnego śmiechu w obliczu absurdu.

Reżysersko film balansuje na cienkiej granicy między naturalizmem a symboliczną poetyką. Zdjęcia często są klaustrofobiczne — zbliżenia twarzy, ciasne ramy mieszkania, korytarze szpitalne widziane jak labirynt. Kamera jest nerwowa, czasami drżąca, co potęguje uczucie nieustannego biegu. Przerywniki w postaci niemal surrealnych sekwencji — przedmioty, które zmieniają funkcję, powtarzające się gesty — sprawiają, że film nie poprzestaje na realizmie; od czasu do czasu przechodzi w język snu i koszmaru, by oddać wewnętrzny krajobraz bohaterki. Muzyka jest oszczędna, ale wywołująca napięcie: brzmienia minimalne, industrialne, czasami zastąpione ciężarem ciszy.

Tematycznie Kopnęłabym cię, gdybym mogła wpisuje się w nurt współczesnych filmów o kobiecości i macierzyństwie, które odrzucają idealizację. To opowieść o tym, jak społeczne oczekiwania, systemowe zaniedbania i prywatne zdrady składają się na mechanizm drenujący jednostkę. Film zadaje pytanie o granice odpowiedzialności — czy kobieta ma obowiązek być nieustannie dostępna, gotowa do poświęceń, nawet gdy system i bliscy zawodzą? Jak wiele złości i desperacji można ukryć pod fasadą „wszystko w porządku”?

Warto też zwrócić uwagę na filmowy komentarz do współczesnego życia zawodowego i rodzinnego — mąż, który „znika w interesach”, reprezentuje nie tylko jednostkową ucieczkę przed problemem, ale też mechanizm odsuwania od obowiązku, który bywa wygodny i społecznie tolerowany. Choroba dziecka działa tu jak katalizator, który uwidacznia nierówności emocjonalne i materialne w relacji.

Nie wszystko jednak działa bez zarzutu. Momentami film bywa nadmiernie hermetyczny — sekwencje symboliczne, choć efektowne, mogą oddalać widza od narracyjnej osi i prowadzić do poczucia wieloznaczności, która nie zawsze jest konstruktywna. Tempo też bywa nierówne: długaśne sceny codzienności przeplatają się z nerwowymi przeskokami, co nie każdemu przypadnie do gustu. Dla widzów oczekujących jasnej, linearnej historii może to być doświadczenie frustrujące. Dla innych — odwrotnie: satysfakcjonujący eksperyment z formą.

Kopnęłabym cię, gdybym mogła to kino intensywne i wymagające. To film, który uderza w najbardziej wrażliwe kwestie współczesnego życia: opieka, samotność, odpowiedzialność i granice, które łatwo przekroczyć, kiedy wszystko zaczyna się sypać. Dla miłośników aktorskich kreacji i filmów o silnym ładunku emocjonalnym będzie to pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy chcą prostszej rozrywki — sygnał ostrzegawczy: tu nie ma łatwych odpowiedzi, tylko surowa, niekiedy bezlitosna diagnoza rzeczywistości.

Termin

2 marzec 2026 15:15 - 17:15

Location

Kino Malta