16lut17:1019:10Father Mother Sister Brother | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

W nowym, niepozornym dziele Jima Jarmuscha zatytułowanym Father Mother Sister Brother reżyser znów udowadnia, że potrafi mówić o ludzkich więziach z minimalnym gestem, a jednak ogromną mocą. Film złożony jest z trzech niezależnych, acz powiązanych tematycznie rozdziałów — FATHER, MOTHER i SISTER BROTHER — rozgrywających się współcześnie w trzech różnych przestrzeniach geograficznych: północno‑wschodnich Stanach Zjednoczonych, Dublinie i Paryżu. To tryptyk, który zamiast epatować fabularnym przepychem, wybiera subtelność, obserwację i suchy humor, by opowiedzieć o tym, co oddala nas od najbliższych.

Jarmusch od dawna fascynuje się postaciami na pograniczu: samotnikami, outsiderami, ludźmi mówiącymi niewiele, ale widzącymi dużo. W Father Mother Sister Brother ta fascynacja przybiera formę trzech małych portretów — każdy z nich jest jak misternie narysowany szkic, złożony z drobnych gestów, milczących spojrzeń i niedopowiedzianych zdań. Reżyser nie narzuca odpowiedzi; raczej podsuwa detale, które składają się w przejmującą całość.

FATHER — nakręcony w surowej, zimowej scenerii północno‑wschodnich Stanów — to opowieść o mężczyźnie, który boryka się z rosnącą bezradnością wobec zmian w rodzinie i świecie. Kamera Jarmuscha tu jest blisko ciała i twarzy, ale również zdystansowana, co potęguje poczucie izolacji bohatera. Sceny rozmów pełne są ciszy i pauz; reżyser wykorzystuje je jak akordy muzyczne, pozwalając publiczności wyczuć napięcie pomiędzy codzienną rutyną a niepokojem o przyszłość relacji rodzinnych.

MOTHER przenosi widza do Dublina — miasta, które Jarmusch nie pokazuje jako pocztówkowej atrakcji, lecz jako tło dla intymnych, często ironicznych rozgrywek między matką a jej dorosłymi dziećmi. Ten segment łączy ciepło z melancholią; mamy tu zarówno drobne, komiczne usterki dnia codziennego, jak i momenty głębokiego wzruszenia. Dublin w wersji Jarmuscha staje się miejscem spotkań: barów, kuchni, krótkich spacerów, w których banalne dialogi odsłaniają większe emocje.

SISTER BROTHER, osadzony w wielkomiejskim Paryżu, zamyka tryptyk i działa jak lustrzane odbicie dwóch wcześniejszych części. Tutaj Jarmusch eksperymentuje z dynamiką rodzeństwa: relacje pełne są przekomarzań, wspólnych wspomnień i podświadomego dystansu. Paryż zostaje pokazany bez turystycznego blasku — jako tło ludzkich napięć, gdzie anonimowość miasta ułatwia oddalanie się od siebie, ale też, paradoksalnie, uwidacznia tęsknotę za bliskością.

Siłą filmu jest język filmowy Jarmuscha — oszczędny, dokładny, z wyraźnym poczuciem rytmu. Montaż nie spieszy, ale nie rozleniwia; długie ujęcia pozwalają obserwować drobne ruchy twarzy i gesty, które mówią więcej niż słowa. Muzyka pojawia się dyskretnie, często jako tło, które potęguje melancholię lub podkreśla absurdalny humor scen. W wielu momentach cisza staje się instrumentem dramatu. Zdjęcia są eleganckie i stonowane kolorystycznie — zimne barwy północno‑amerykańskich pejzaży, szlachetne szarości dublinskich wnętrz i miękkie światło paryskich ulic tworzą zróżnicowaną, lecz spójną paletę wizualną.

Humor w Father Mother Sister Brother nie opiera się na gagach, lecz na obserwacji: nieporadność w relacjach, drobne toksyczności rodzinne i ironia losu to tematy, które Jarmusch potraktował z czułością i autoironią. Melancholia nigdy nie przytłacza — przeciwnie, działa oczyszczająco; zostawia miejsce na refleksję o tym, jak łatwo wolimy milczeć, zamiast mówić, i jak małe rytuały potrafią nas jednocześnie łączyć i dzielić.

Film można odczytywać jako rozważanie nad współczesnością: globalne podróże, migracje i wielokulturowość nie zbliżają ludzi automatycznie; są tłem, na którym ujawniają się stare, uniwersalne problemy. Jarmusch pokazuje, że oddalanie się od siebie może mieć wiele twarzy — od fizycznego dystansu po emocjonalne zaciąganie hamulca. I że najtrudniejsze rozmowy to te, które nie zostały przeprowadzone.

Dla fanów reżysera Father Mother Sister Brother to potwierdzenie jego dojrzałego stylu — subtelnego, pełnego empatii i precyzyjnego w obserwacji postaci. Dla widzów poszukujących kina refleksyjnego to znakomita propozycja: film, który nie stara się rozwiązać rodzinnych dramatów, ale potrafi je pięknie i trafnie sfilmować. W dobie głośnych, spektakularnych produkcji Jarmusch wybiera ciszę i drobną ironię — i w tej prostocie odnajduje prawdę o nas samych. warto zobaczyć.

Termin

16 luty 2026 17:10 - 19:10

Location

Kino Malta