27sty19:3021:30Dwaj prokuratorzy | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

“Dwaj prokuratorzy” — opowieść o sprawiedliwości, która została spalona wraz z listami

Akcja “Dwóch prokuratorów” przenosi nas w najbardziej ponury fragment radzieckiej historii: rok 1937, apogeum stalinowskich czystek. Reżyser — ostrożny obserwator i jednocześnie bezkompromisowy kronikarz — buduje swój film jak śledztwo. Na pierwszy rzut oka to kino polityczne, ale w rzeczywistości to przede wszystkim opowieść o etyce zawieszonej między ideą prawa a machiną terroru.

Fabuła zaczyna się od obrazu, który zapada w pamięć: w prowincjonalnym areszcie stosy listów od skazanych, błagających o choćby szczątkową sprawiedliwość, rzucane są na ogień w jednej z cel. Spalane litery to nie tylko gest praktyczny — to symboliczne unicestwienie dowodów, pamięci i samej możliwość odwołania się do prawa. Jednak jeden z tych spalonych listów trafia — wbrew logice i zabezpieczeniom — do rąk młodego, pełnego ideałów Aleksandra Korniejewa. To on staje w centrum konfliktu: idealista, zaczynający karierę jako lokalny prokurator, który wierzy, że system prawa daje narzędzia do obrony obywatela.

Korniejew nie poprzestaje na formalnościach. Zdeterminowany, by dotrzeć do prawdy, ryzykuje konfrontację z lokalnym aparatem represji — agentami NKWD, ich metodami i biurokracją, która zasypuje pytania stertą formularzy i absurdalnych rozkazów. Jego dochodzenie prowadzi aż do biura prokuratora generalnego w Moskwie, co otwiera drogę do konfrontacji z samym rdzeniem reżimu. Tam idealizm rozbija się o realia: zastraszenie, manipulację dowodami i polityczne instrukcje, które z prawa czynią narzędzie czystek.

Film utrzymany jest w surowej, przygaszonej estetyce — dominują zimne szarości, zielenie i brązy, a światło pada ostro, wyłuskując z mroku twarze i detale papierów. Operator kamery często stosuje długie ujęcia, pozwalające widzowi odczuć klaustrofobiczną atmosferę więziennych korytarzy i urzędniczych gabinetów. Najbardziej zapamiętywalne są obrazy z celi i sal, gdzie dialogi przechodzą w ciszę, a cisza staje się jednym z bohaterów filmu — świadkiem tego, co nie może zostać wypowiedziane.

Reżyser nie sili się na efektywną retorykę; zamiast tego buduje napięcie poprzez szczegóły: rytuał niszczenia korespondencji, długie marsze przynoszące ze sobą narracyjną monotonię obowiązku, spojrzenia, które mówią więcej niż wielkie słowa. Muzyka, subtelna i dyskretna, podkreśla raczej wewnętrzne rozterki niż zewnętrzne napięcie. Montaż zestawia sceny codziennej biurokracji z drastycznymi momentami przemocy, co potęguje poczucie, że zło przybiera najczęściej formę rutyny.

Postaci są nakreślone ze staranną ekonomią: Korniejew jako ideał który stopniowo poznaje granice swojej mocy; więzień — symbol osób skazanych bez procesu; funkcjonariusze NKWD — nie zawsze jednoznacznie demoniczni, raczej mechaniczni, wykonywający zadania bez refleksji. Film nie proponuje czarno-białych sądów — stawia pytanie o współodpowiedzialność i o to, czy moralna postawa jednostki ma realne szanse w zinstytucjonalizowanym terrorze.

Najcenniejsze w “Dwóch prokuratorach” jest jednak to, że reżyser unika trywialnego patosu. Zamiast tego dostajemy kino napięte, precyzyjne i zimne jak metal urzędniczego stempla. Film sprawnie łączy kronikarską dociekliwość z literackim smutkiem — momentami przypomina powieściowy dramat moralny, innym razem staje się niemal dokumentalnym zapisem procesu dehumanizacji.

W kontekście historycznym obraz staje się bolesnym przypomnieniem, że systemy totalitarne nie tylko odbierają życie — one kasują pamięć, dowody, same pojęcia prawdy i sprawiedliwości. “Dwaj prokuratorzy” nie daje łatwych odpowiedzi: kończy się w tonie gorzkiej refleksji, sugerując, że indywidualny heroizm, choć moralnie chwytliwy, rzadko wystarczy, by odmienić przeznaczenie zinstytucjonalizowanego zła.

Dla kogo ten film? Dla widzów zainteresowanych kinem politycznym i dramatem moralnym, dla tych, którzy cenią filmy wymuszające refleksję, a nie spektakl. “Dwaj prokuratorzy” to seans, który zostawia ślad — przypomnienie, że prawo bez niezależności i pamięci jest tylko pozłacaną maszyną do niszczenia.

Jeśli szukasz kina, które nie tylko opowiada historię, ale stawia pytania — to film, którego nie warto ominąć.

Termin

27 styczeń 2026 19:30 - 21:30

Location

Kino Malta