25sty13:3015:30Dwaj prokuratorzy | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Dwaj prokuratorzy — historia jednego listu i upadku wiary w prawo

Obraz otwiera się jednym, pozornie drobnym gestem: w prowincjonalnym więzieniu stosy listów — tysiące słów wysłanych przez ludzi fałszywie oskarżonych — trafiają do ognia. Kamera śledzi papier palony w czasach, gdy każde pismo mogło być ostatnim świadectwem człowieczeństwa. Ten prosty, brutalny motyw staje się osią filmu Dwaj prokuratorzy — opowieści o młodym idealiście, który wpada w tryby stalinowskiej machiny i wkrótce musi wybierać między prawdą a własnym bezpieczeństwem.

Fabuła rozgrywa się w 1937 roku, w środku tzw. wielkiej czystki. Aleksander Korniejew, świeżo mianowany lokalny prokurator, przyjeżdża do prowincji pełen przekonania, że system prawa ma służyć sprawiedliwości. Jego zawodowy zapał zostaje wystawiony na próbę, gdy do jego rąk trafia jeden z nielicznych listów ocalałych z pożaru. List ten pochodzi od więźnia, którego historia jawi się jako typowy przykład absurdu: aresztowany na podstawie sfabrykowanego oskarżenia, przesłuchiwany przez agentów NKWD, zdany na kaprys biurokracji i przemocy. Korniejew zaczyna robić to, co potrafi najlepiej — szukać śladów, zadawać pytania, próbować spotkać się z oskarżonym. Im dalej brnie, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że w tym systemie „prawda” nie jest walutą, a prokurator pełni funkcję aktora w spektaklu, którego scenariusz napisano gdzie indziej.

Twórcy filmu konsekwentnie budują konflikt nie tyle jako dramat kryminalny, co jako tragedię moralną. Korniejew nie jest ani naiwnym romantykiem, ani zimnym bohaterem — to skomplikowana postać, której wiara w prawo stopniowo pęka pod naporem okrucieństwa i groteskowych procedur. Jego determinacja doprowadza go aż do gabinetu prokuratora generalnego w Moskwie, gdzie zmuszony zostaje skonfrontować swoje ideały z machiną biurokracji: podpisami, nakazami, obojętnością urzędników i zastraszeniem jako metodą rządzenia. Sceny w Moskwie to właściwie wizyty w sercu systemu — chłodnym, zmechanizowanym, bezlitosnym wobec tych, którzy odważyli się patrzeć poza oficjalne wersje.

Reżyser filmu (tu bez nazwisk — istotna jest jednak stylizacja) operuje oszczędną, ascetyczną estetyką. Kadry są pozbawione patosu, światło surowe, a kolory przycięte do zimnych tonów — śnieg, cement, blacha więziennych cel. W takim świecie drobne gesty — dotknięcie kartki papieru, mimika oskarżonego, drżąca ręka prokuratora — nabierają dramatycznej wagi. Motyw ognia pojawia się niejednokrotnie: spalone listy, nieduży płomień lampki na biurku, symbolicznie palące sumienie. Montaż utrzymuje umiarkowane tempo: wystarczająco powolne, by wniknąć w proces rozkładania iluzji, ale na tyle precyzyjne, by nie dać widzowi odpłynąć w melancholii.

Film nie próbuje uprościć odpowiedzialności. NKWD jest tu raczej zbiorowym mechanizmem niż jednowymiarowym monstrum — funkcjonariusze realizują rozkazy, wielu z nich też tkwi w lęku i oddaniu wobec systemu. Najciekawszą relacją staje się jednak ta między Korniejewem a więźniem — kontakt, który początkuje przemianę prokuratora. To w dialogach i wymianie spojrzeń, nie w heroicznych monologach, reżyser lokuje punkt ciężkości: nie ma tu łatwych rozwiązań, a każdy wybór ma swoją cenę.

Tematycznie Dwaj prokuratorzy wpisuje się w długą serię filmów o represjach totalitarnych, lecz unika dydaktycznego tonu. To studium instytucji prawa, pokazane przez pryzmat jednostki, która wierzyła, że można naprawiać system od środka. Film zadaje pytania uniwersalne: co robić, gdy instytucje, którym się ufało, stają się narzędziem terroru? Czy indywidualna odwaga ma sens wobec rozbudowanej biurokracji? Jaką rolę grają dokumenty i pisma — do czego zdolne są słowa, które ktoś potem spali?

W warstwie aktorskiej (bez wskazywania konkretnych twarzy) warto zwrócić uwagę na subtelność kreacji głównego bohatera. Postać Korniejewa buduje się przede wszystkim poprzez milczenia, niewerbalne reakcje i drobne gesty — to pozwala widzowi identyfikować się z jego trudnym wyborem. Równie mocne są epizody więźniów i funkcjonariuszy: to oni tworzą tło, które nieustannie przypomina o skali tragedii.

Dwaj prokuratorzy to film wymagający, mroczny i intelektualnie uczciwy. Nie ma w nim melodramatycznego oskarżenia czy łatwego katharsis; zamiast tego dostajemy starannie skonstruowaną alegorię o tym, jak szybko prawo może zostać zdegradowane do narzędzia władzy. To lektura obowiązkowa dla widzów zainteresowanych historią totalitaryzmu, etyką zawodową i mechaniką przemocy instytucjonalnej. Film przypomina, że pamięć o spalonych listach — a więc o tych, których głosy stłumiono — ma znaczenie nie tylko w kontekście przeszłości, ale i dla współczesnych debat o roli prawa i moralności w społeczeństwie.

Termin

25 styczeń 2026 13:30 - 15:30

Location

Kino Malta