28sty19:1521:15Dobry wieczór, dobry dzień | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Dobry wieczór, dobry dzień — tak brzmi tytuł filmu, który w pierwszych scenach kusi swoją pozorną prostotą. To także ironiczne pozdrowienie dla świata, który chce uchodzić za normalny i bezpieczny, podczas gdy pod powierzchnią bulgocze polityczna nieufność i moralne dylematy. Akcja przenosi nas do Belgradu końca lat 50. XX wieku: po wyzwoleniu spod nazistowskiej okupacji Lovro — utalentowany, popularny reżyser filmowy — buduje błyskotliwą karierę i prowadzi satysfakcjonujące życie u boku partnera oraz grona przyjaciół. Jednak w 1957 roku uważne oko partii zaczyna spoglądać na niego podejrzliwie. Jego styl, niezależność i prywatność stają się dla władz niewygodne. W odpowiedzi aparat państwowy wysyła do jego kręgu agenta z misją rozbicia wszystkiego, co Lovro ceni. To nie jest jednak tylko polityczna inwigilacja — to studium lojalności, zdrady i obrony wolności.

Fabuła rozwija się powoli, jak dobre, starannie reżyserowane dzieło o ludziach, którzy wolą mówić między wierszami. Lovro jest artystą, którego kino próbuje łamać schematy — nie tylko formalnie, ale też w wymiarze społecznym. Jego życie prywatne, ściśle związane z partnerem (w filmie często obecnym na planie i w prywatnych przyjęciach), staje się materiałem dla plotek i strachu: reżim nie potrafi lub nie chce zaakceptować, że twórca może tworzyć i kochać poza oficjalnie dopuszczalnymi ramami. W tej atmosferze rodzi się postać agenta — nominalnie wykonującego polecenia partii, lecz w praktyce coraz bardziej rozdartego między misją a czymś, co z czasem zaczyna przypominać empatię. Jego infiltracja nie przebiega wedle zimnego scenariusza — to złożony proces, w którym granice między prawdą a kłamstwem, obowiązkiem i uczuciem ulegają zamazaniu.

Twórcy filmu zdecydowali się na dźwięczne oszczędzenie retoryki. Narracja operuje szeptem i spojrzeniem, przywiązując wagę do detali: wnętrz kawiarni, rozmazanych neonów, światła projektora na ścianie. Kontrast między publiczną celebracją socjalistycznych sukcesów a intymną, często kruchej natury prywatnością bohaterów został zrealizowany z wyczuciem. Fotografię cechuje paleta stonowanych barw, nieraz niemal monochromatyczna — zabieg podkreślający uniwersalność opowieści i jej zakorzenienie w tradycji wschodnioeuropejskiego kina politycznego. W momentach celebracji sztuki kamera zbliża się do aktów kreacji: plan filmowy, montaż, dźwięk — to nie tylko kontekst, lecz też mechanizm obronny Lovra, sposób na przetrwanie w świecie, który chce go uciszyć.

Najcenniejszym elementem są postaci. Lovro jest wielowymiarowy: jednocześnie dumny i wrażliwy, bezkompromisowy wobec estetyki i nad wyraz delikatny w sferze prywatnej. Jego partner — obecny nie tylko jako tło, lecz jako aktywny współuczestnik życia artystycznego i emocjonalnego — stanowi moralny punkt odniesienia, przypominając, że wolność dotyczy też miłości. Agent, którego misja zaczyna się od chłodnej kalkulacji, stopniowo odkrywa w Lovrze i jego kręgu coś, co podważa jego ideologiczne przekonania: przyjaźń, lojalność, siła sztuki. Ta fabularna przemiana to najciekawszy aspekt filmu — zamiast przesadnie skrojonego thrillera z sensacyjnymi rozwiązaniami, otrzymujemy psychologiczne studium wewnętrznego rozdarcia.

Historyczny kontekst jest tu nie tylko tłem: Jugosławia po rozłamie z ZSRR w 1948 roku prowadziła własną, specyficzną politykę, nieco oddaloną od moskiewskich standardów, ale nie pozbawioną mechanizmów kontroli i represji. Reżim Tito balansował między otwarciem a dogmatyczną strażą nad “bezpieczeństwem ideologicznym” — i to napięcie czujemy w filmie. Sceny przesłuchań, rozmów w partyjnych biurach i nieoficjalnych spotkań przy stołach ilustrują, jak dalece aparat państwowy był gotów ingerować w życie artystów.

Reżyser (jeśli traktować film jako autorską syntezę) unika jednoznacznych osądów. Zamiast moralizować, podsuwa pytania: co oznacza zdrada, gdy jest dyktowana rozkazem? Czy lojalność wobec przyjaciela jest wyższa od lojalności wobec państwa? I wreszcie — ile wart jest jeden głos w morzu ideologicznych wymogów? Film rozwiązuje te wątki nie dramatyczną kaskadą wydarzeń, lecz przez nagromadzenie drobnych gestów, spojrzeń i decyzji, które ostatecznie definiują bohaterów.

Muzyka, rytm montażu i scenografia sprawiają, że “Dobry wieczór, dobry dzień” to nie tylko opowieść o przeszłości, ale i refleksja nad czasami współczesnymi, w których czułość wobec inności łatwo może zostać zinterpretowana jako “zagrożenie” przez istniejące mechanizmy władzy. Film jest intymny i polityczny jednocześnie — i w tym tkwi jego siła.

Dla widza szukającego kina angażującego intelektualnie i emocjonalnie film będzie satysfakcjonujący: zaprasza do dyskusji, pozostawiając przestrzeń na własne interpretacje. “Dobry wieczór, dobry dzień” to przypomnienie, że wolność artystyczna i prywatna nie są dane raz na zawsze — trzeba je stale bronić, czasem za cenę wielkich wyrzeczeń.

Termin

28 styczeń 2026 19:15 - 21:15

Location

Kino Malta