24sty13:4515:45Dobry wieczór, dobry dzień | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Dobry wieczór, dobry dzień — film, który przypomina, że historia bywa subtelna i okrutna zarazem W kinie rzadko spotyka się tak wyważone połączenie politycznego thrillera i intymnego dramatu osobistego, jakie oferuje
Szczegóły
Dobry wieczór, dobry dzień — film, który przypomina, że historia bywa subtelna i okrutna zarazem
W kinie rzadko spotyka się tak wyważone połączenie politycznego thrillera i intymnego dramatu osobistego, jakie oferuje Dobry wieczór, dobry dzień. Reżyser (warto podkreślić, że to dzieło twórcy, który już wcześniej zwrócił uwagę krytyki na filmy o emancypacji jednostki wobec władzy) zabiera nas w 1957 rok — do Jugosławii, która formalnie wyszła zwycięsko z wojennych zawirowań, lecz wciąż rozdarta lękiem i podejrzeniami o lojalność.
Fabuła i napięcie
Głównym bohaterem jest Lovro, utalentowany reżyser filmowy, który po wyzwoleniu buduje błyskotliwą karierę i wiedzie życie pełne blasku: partner, przyjaciele, sukcesy artystyczne. To portret człowieka w pełni żyjącego swoją pasją. Jednak w atmosferze powojennej normalizacji pojawia się nowy wróg — podejrzenie. Partyjni funkcjonariusze, zaniepokojeni niekonwencjonalnością jego twórczości i stylem życia, decydują się na cichą interwencję. Do kręgu Lovra wkracza agent, który ma „przeniknąć” i zniszczyć to, co dla niego najważniejsze.
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak dobrze znany motyw: aparat państwowy versus wolność artystyczna. Reżyser unika jednak prostych schematów. Misja polityczna przeradza się w wielowarstwową grę lojalności, zdrady i wątpliwości. Widz nie dostaje gotowych ocen — film zadaje pytania: gdzie kończy się lojalność wobec przyjaciół, a zaczyna strach przed represją? Jak wiele człowiek może poświęcić dla bezpieczeństwa? I co robią mechanizmy władzy, kiedy napotkają życie, które nimi gardzi?
Kontekst historyczny i estetyka
Akcja rozgrywa się w chwili szczególnej: Jugosławia po złamaniu więzi z Moskwą w 1948 roku szuka własnej drogi. Choć kraj ten bywa przedstawiany jako bardziej otwarty niż inne bloki komunistyczne, film przypomina, że swoboda artystyczna miała swoje granice, a służby bezpieczeństwa (wspominane w filmie w sposób subtelny, lecz czytelny) potrafiły zniszczyć kariery i relacje.
Estetycznie Dobry wieczór, dobry dzień to majstersztyk powściągliwości. Operator kamery stosuje oszczędną kolorystykę — stłumione tony, zimne wnętrza biur i sal prób kontrastują z ciepłem mieszkań Lovra i jego przyjaciół. Zdjęcia często korzystają z długich ujęć i delikatnych panoram, które budują niepokój wolno, konsekwentnie. Scenografia oddaje epokę bez pastiszu; detal — plakat filmowy, lampa na stoliku, papierosy przy popielniczce — tworzy wiarygodny mikroświat.
Aktorsko film stoi na mocnych nogach. Postać Lovra to kreacja zniuansowana: z jednej strony charyzmatyczny twórca pełen pasji, z drugiej — człowiek, który musi negocjować swoją prywatność i bezpieczeństwo. Równie przekonujący jest agent-przenikacz: jego rola nie jest jednoznaczna, a reżyser umiejętnie korzysta z niejednoznaczności, nie redukując antagonisty do prostego złoczyńcy. Najlepsze sceny to te, w których między bohaterami dochodzi do drobnych gestów — spojrzeń, pauz, drobnych potknięć słownych — które potrafią wykrzyczeć więcej niż długie monologi.
Tematy i aktualność
Film operuje wieloma tematami: cenzura, kontrola, homofobia instytucjonalna (jeśli przyjmujemy, że „partner” Lovra to partner tej samej płci), wolność twórcza, zdrada. Ale nie chodzi tylko o historyczne rekonstrukcje. Dobry wieczór, dobry dzień to film o mechanizmach władzy, które funkcjonują przez dekady — i o tym, jak łatwo potrafią one przenikać do życia codziennego. W XXI wieku, kiedy pytania o prywatność, monitoring i stygmatyzację są nadal aktualne, dzieło nabiera dodatkowej wagi.
Szczególne uznanie należy się również autorom ścieżki dźwiękowej. Muzyka, dyskretna i oszczędna, podkreśla napięcie i intymność jednocześnie — jazowe, czasem kinowe tematy tworzą echo ówczesnej bohemy artystycznej, a jednocześnie potęgują poczucie zagrożenia.
Drobne zastrzeżenia
Niewiele można zarzucić filmowi poza drobnymi problemami z rytmem w drugiej połowie, gdzie miejscami napięcie spada, a reżyser zdaje się zastanawiać nad każdym gestem bohaterów. Nie każdemu przypadnie do gustu powściągliwość narracyjna — ktoś może uznać, że film zbyt dużo sugeruje i zbyt mało wyjaśnia. Dla mnie to jednak zaleta: pozostawia widza z pytaniami, a nie z gotowymi odpowiedziami.
Dla kogo?
Dobry wieczór, dobry dzień to pozycja obowiązkowa dla miłośników kina historycznego, filmów o władzy i tych, którzy cenią sobie kino intymne i refleksyjne. To także ważny głos w dyskusji o miejscach, gdzie sztuka styka się z polityką — o tym, co jest warte obrony i jak bolesne mogą być wybory, których dokonujemy w imię miłości, przyjaźni czy wolności.
Podsumowanie
Film nie daje prostych rozwiązań, ale za to oferuje solidne kino — przemyślane, emocjonalne i pięknie zrealizowane. To opowieść o wolności, która nie ma jednej twarzy, i o państwie, które potrafi niszczyć nie tylko dzieła, lecz i ludzi. Po seansie pozostaje długo w głowie — i to najlepsza rekomendacja.
Termin
24 styczeń 2026 13:45 - 15:45
Location
Kino Malta










