17lut14:3016:30Dla dobra Adama | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Dla dobra Adama — kiedy granica między opieką a władzą staje się mur

W dobie filmów, które coraz odważniej sięgają po problematykę społeczno-etyczną, Dla dobra Adama to pozycja, która z równą subtelnością i zimną determinacją zmusza widza do postawienia niewygodnych pytań. Reżyserka (w filmie pozostająca w cieniu, ale w sposób konsekwentny rysująca ramę opowieści) wybiera dla swojego projektu przestrzeń klaustrofobicznego oddziału pediatrii — zamkniętego świata, w którym prawo, medycyna i macierzyństwo zderzają się ze sobą tak intensywnie, że każdy oddech zdaje się być przedmiotem negocjacji.

Krótka fabuła brzmi prosto: 4-letni Adam trafia do szpitala na mocy decyzji sądu. Matka chłopca, choć jej prawa zostały ograniczone, nie chce ani na chwilę opuścić syna. W kilku salach oddziału, na korytarzu i w poczekalni rozpoznawalne zostają role — personel medyczny, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, policjanci oraz kobieta, której determinacja i miłość są równocześnie siłą i źródłem konfliktu. Reżyserka rejestruje nie tyle wydarzenia, ile ich napięcia: spojrzenia, cisze, drobne gesty, które mówią więcej niż oficjalne protokoły.

Styl filmowy: obserwacja zamiast werdyktu

Dla dobra Adama to kino obserwacyjne. Kamera nie potępia — nie mamy tu moralizatorskiego tonu ani jednoznacznej preferencji narracyjnej. Zamiast klasycznego łuku fabularnego reżyserka stosuje długie sekwencje, oszczędne dialogi i ujęcia, które przybliżają widza do bohaterów, jednocześnie nie pozwalając na pełne utożsamienie się z żadną ze stron. Zabieg ten sprawia, że film funkcjonuje jak soczewka powiększająca: każdy gest, słowo i decyzja zostają wystawione na analizę.

Operator i realizacja dźwięku pracują na napięcie. Ściszone tony korytarzy szpitalnych, nagłe zbliżenia na twarze, bliska perspektywa dziecka — to wszystko buduje atmosferę zamknięcia. Sceny konfrontacji często rozgrywają się w półmroku, co podkreśla nieprzejrzystość sytuacji i moralną szarość konfliktu. Reżyserka korzysta przy tym z montażu, który nie składa łamigłówki za widza — fragmenty rozmów i procedur medycznych przerywane są scenami prywatnymi, co potęguje wrażenie rozdarcia między instytucją a intymnością.

Postacie bez prostych etykiet

Najmocniejszym elementem filmu są postacie — nie tyle jako archetypy, ile ludzie z krwi i kości. Matka Adama to figura wielowarstwowa: z jednej strony bezwarunkowa miłość i lęk, z drugiej — postawa, którą system odczytuje jako przeszkodę. Lekarze i pielęgniarki są ukazani nie jako zimne instytucje, lecz jako osoby z ambiwalentnymi motywacjami: troska splata się tu z rutyną, wiedza medyczna z koniecznością trzymania się procedur. Obecność stróżów prawa dodaje do tej mieszanki elementu siłowego — ich rola nie jest jedynie funkcjonalna, ale symboliczna: państwo jako ostateczny arbiter decydujący o granicach wolności jednostki.

Szczególnie silny jest sposób, w jaki film pokazuje dziecko. Adam nie jest wyłącznie przedmiotem decyzji; reżyserka stara się uchwycić jego perspektywę — fragmenty zabawy, reakcje na obecność obcych, prostotę potrzeb, które kontrastują z złożonością dorosłych konfliktów. To przypomnienie, że w centrum tych wszystkich sporów leży istota wrażliwa i bezbronna.

Etyka, prawo, narracja — bez prostych odpowiedzi

Dla dobra Adama stawia pytania trudne: kto ma prawo decydować o losie dziecka; gdzie kończy się ochrona, a zaczyna ingerencja; jak łatwo system instytucjonalny może zadeptać indywidualne relacje? Film nie dostarcza łatwych odpowiedzi — zamiast tego otwiera przestrzeń do refleksji i dyskusji. Może to frustrować widzów oczekujących klarownego morału, ale jest to świadomy zabieg artystyczny: reżyserka chce, żeby ciężar decyzji został odczuwalny także poza ekranem.

Dla kogo jest ten film?

Dla dobra Adama to pozycja obowiązkowa dla widzów zainteresowanych kinem społeczno-psychologicznym, a także dla osób zaangażowanych w dyskusje o prawie rodzinnym, opiece nad dziećmi i etyce medycznej. To film, który prowokuje, nie pociesza, a jednocześnie dzięki swojej empatii wobec bohaterów zostaje z widzem na długo po opuszczeniu sali kinowej.

Podsumowanie

Dla dobra Adama to kameralne, lecz na wskroś poruszające kino. Jego siła tkwi w umiejętności uchwycenia skomplikowanych relacji i decyzji, które podjęte “dla dobra” mogą nieść ze sobą równie wielkie szkody, co pożytki. Film nie daje rozwiązań, ale funduje przestrzeń do rozmowy — a w czasach, gdy temat ingerencji państwa w życie rodzinne jest tak palący, to już wiele.

Termin

17 luty 2026 14:30 - 16:30

Location

Kino Malta