19lut15:5017:50Ciemna strona Mount Everest | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Ciemna strona Mount Everest
Porywająca wizualnie historia o surowym pięknie Himalajów widziana oczami tych, bez których żadna wyprawa by się nie mogła odbyć

Mount Everest od zawsze budził skrajne emocje — zachwyt nad ogromem i pięknem, fascynację ludzką wytrzymałością, ale też chłodny lęk przed jego śmiertelną bezlitosnością. Ten film — opowiedziany z rzadkiej, prawie nigdy niepokazywanej perspektywy Szerpów — nie tylko przypomina te oczywistości, lecz przekształca je w poruszającą, moralnie złożoną opowieść o obowiązku, pamięci i cenie, jaką płaci się za zdobywanie szczytów.

Głównym bohaterem jest Mingma Tsiri Sherpa, doświadczony himalaista, który — jak mówi tytułowy opis — ma na koncie dziewiętnaście wejść na Everest. Gdy łamie dane rodzinie słowo i wyrusza na ostatnią, niebezpieczną misję, staje się zarazem przewodnikiem po fizycznej i duchowej geografii góry: nie idzie na kolejną chwałę, lecz by oczyścić „Boginię Matkę Ziemię”, jak Nepalczycy nazywają Everest. Jego zadaniem jest zdejmowanie zwłok himalaistów — przedmiotów kultu dla opowieści o triumfie, a dla lokalnych społeczności ciężki, wręcz rytualny obowiązek.

Narracja filmu nie ogranicza się do sensacyjnego wątku. Reżyser i ekipa kręcą głównie z poziomu obozów bazowych i stromych zboczy — tam, gdzie decydują się losy zarówno żywych, jak i zmarłych. Kamera często zatrzymuje się na dłoniach wyciągających pokryte lodem ciała, na twarzach Szerpów, dla których góra jest jednocześnie miejscem pracy, świątynią i miejscem dawnej pamięci. Dzięki temu widz zostaje zmuszony do konfrontacji z etycznym ciężarem czynu: kto ma prawo naruszać spokój zmarłych w imię porządku, godności i turystycznego bezpieczeństwa?

Wizualnie film zapiera dech. Zdjęcia potrafią być monumentalne — panoramiczne ujęcia rozświetlonych o zmierzchu grani, skalistego krajobrazu złamane są intymnymi zbliżeniami, które zbliżają nas do bohaterów i ich codziennego trudu. Reżyser z wyczuciem balansuje pomiędzy estetyką obrazu naturalnego (surowe, chłodne barwy, światło ostrych, wysokogórskich dni) a intymnością dokumentu portretowego. Ruch kamery i montaż budują napięcie — powolne sekwencje wspinaczki przeplatają się z krótkimi, nerwowymi ujęciami akcji ratunkowej. Dźwięk, pełen wiatru i skrzypienia lodu, działa jak trzeci aktor: przypomina o nieprzerwanym zagrożeniu i o tym, że góra nigdy nie daje odpoczynku.

To, co wyróżnia film, to również głęboka wrażliwość na kontekst kulturowy. „Bogini Matka Ziemia” nie jest tu tylko metaforą; jest aktywną obecnością w życiu Szerpów — źródłem rytuałów, wierzeń i reguł, które kształtują decyzje wspólnoty. Konflikt pomiędzy ekonomiczną realnością (przewodnicy i tragarze zarabiają na sezonach) a szacunkiem dla sacrum góry jest wkalkulowany w każdą rozmowę i gest. Reżyser unika prostych ocen: nie demonizuje turystów ani nie stawia Szerpów wyłącznie w roli ofiar. Zamiast tego pokazuje ich jako ludzi — z odwagą, lękiem, żalem i poczuciem obowiązku.

Szczególnie poruszające są sceny rodzinne: rozmowy Mingmy z bliskimi, momenty samotności przed wyruszeniem na szczyt, a także napięcia wynikające z gwałtownej decyzji złamania danej obietnicy. Te wątki osobiste pozwalają widzowi zrozumieć motywacje bohatera i odbierają opowieści o Everestcie łatwe moralne uproszczenia. W filmie trudno szukać wzorcowego rozwiązania — pozostaje raczej zbiór pytań: co to znaczy szanować zmarłych, kto decyduje o tym, co z nimi zrobić, i jak godzić tradycję z nową gospodarką wysokogórskiego alpinizmu?

Dla kinofila i świadomościowego widza obraz ma jeszcze jedną zaletę: zmusza do rewizji narracji o wielkich osiągnięciach. Everest, medialnie zawsze „próbą mężczyzn-samców i triumfu”, tutaj ujawnia swoją ciemną stronę — ślady śmierci na kluczowych przełęczach, procedury usuwania ciał, pracę Szerpów, która przez lata była niewidoczna. Film staje się więc formą naprawy owego milczenia, przypominając, że historia każdej góry to także historie tych, którzy służą jej wejściu.

Jeśli coś można zarzucić tej produkcji, to rytm — miejscami film ciągnie się w środkowej części i mógłby skorzystać z bardziej zwięzłego montażu. Jednak te drobne uchybienia nie osłabiają jego siły moralnej i estetycznej.

Podsumowując: to obowiązkowy seans dla miłośników górskich opowieści, dokumentów społecznych i wszystkich, którzy chcą spojrzeć na Everest z innej, bardziej złożonej perspektywy. Film nie daje łatwych odpowiedzi, ale zostawia widza z obrazami, które długo nie wychodzą z głowy — zimnym powiewem wiatru, twarzą Mingmy skupioną na pracy i ciszą, która nastaje, gdy Bogini Matka Ziemia znów odzyskuje swoją przestrzeń.

Termin

19 luty 2026 15:50 - 17:50

Location

Kino Malta