28lut17:3019:30Być kochaną | Cafe | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
„Być kochaną” zaczyna tam, gdzie większość filmów o miłości składa swój ostatni akt – po pocałunkach i obietnicach, w twardej codzienności, która nie zna już romantycznych sentencji. To opowieść o
Szczegóły
„Być kochaną” zaczyna tam, gdzie większość filmów o miłości składa swój ostatni akt – po pocałunkach i obietnicach, w twardej codzienności, która nie zna już romantycznych sentencji. To opowieść o Marii, kobiecie, która nie szuka spektakularnych zmian, a jednak dostaje je w prezencie: wystarczy jedno spojrzenie, by zaryzykować nowy początek. Sigmund – czuły, doświadczony, na pierwszy rzut oka skrojony jak lekarstwo na samotność – wchodzi w jej życie z naturalnością, która szybko przeradza się w namiętny romans, a potem w coś, co wygląda na „poważny związek”. Film nie pokazuje jednak świateł i fajerwerków; interesuje go to, co dzieje się potem.
Reżyser(ka) stawia na intymność. Kamera krąży blisko bohaterów: dłonie, kubki, blizny po dawnych decyzjach, porzucone zabawki rozrzucone po podłodze – to drobne artefakty nowej, patchworkowej rodziny, które w końcu mówią najwięcej. Codzienność zostaje rozłożona na części pierwsze: śniadania z telefonami, kompromisy przy planowaniu weekendu, niespójne rytuały wychowawcze, a przede wszystkim – milczenia, które rosną między słowami. W tych pozornie drobnych scenach kumulują się niespełnione ambicje i niewyrażone uczucia; twórcy pokazują, że prawdziwy dramat rodzinny nie wybucha znikąd, lecz jest efektem długiego procesu erozji.
Maria to postać złożona i wiarygodna. Nie jest bohaterką czarno-białą; jej pragnienia bywają sprzeczne, a decyzje niepewne. W jednej chwili jest matką, opiekuńczą i gładzącą włosy zadbanych dzieci, w drugiej – kobietą, która przypomina sobie o dawnych marzeniach o niezależności i pracy, której nie dokończyła. Sigmund z kolei to partner, który najpierw wydaje się panaceum na samotność, a potem – osoba o własnym ciężarze; jego obecność uwypukla to, czego w domu brakuje: jasne reguły, granice, oczekiwania. Konfrontacja tych potrzeb – Marii, Sigmunda i pozostałych członków rodziny – prowadzi do narastającego napięcia.
Narracja filmu jest powściągliwa, niemal dokumentalna. Sceny przechodzą jedna w drugą w sposób, który przypomina mechanikę życia: powtarzalność, ale i drobne przebłyski zmiany. Kiedy emocjonalna bomba eksploduje, twórcy nie stawiają na efektowny wybuch, lecz na długi, skoncentrowany wieczór – rozmowy, wyrzuty, gesty. To skażenie codzienności przynosi punkt kulminacyjny: awantura, która odsłania nagromadzone urazy i zdradza, że miłość nie wystarczy, jeśli nie opiera jej zrozumienie i komunikacja.
Warto zwrócić uwagę na stronę formalną filmu. Zdjęcia stawiają na naturalne światło i paletę przygaszonych barw, co podkreśla zwyczajność mieszkań, kanciastych salonów i ulic prowincjonalnego miasta. Montaż unika spektakularnych cięć; zamiast tego reżyser(ka) wybiera długie ujęcia, pozwalające widzowi odczuć napięcie w powietrzu. Sound design jest skromny – odgłosy kuchni, zamykanych drzwi, telewizorów w tle – co jeszcze bardziej izoluje bohaterów w ich prywatnych światach. Muzyka pojawia się oszczędnie, jak echo uczuć, które bohaterowie wolą ignorować.
Największym atutem „Być kochaną” są kreacje aktorskie. Główna odtwórczyni Marii buduje postać poprzez niuanse: spojrzenia pełne rezygnacji, momenty krótkotrwałej radości, mimowolne gesty zdradzające zmęczenie i pragnienie wolności. Aktor wcielający się w Sigmunda daje z kolei postać z jednej strony pociągającą, z drugiej – zamkniętą, co czyni relację bohaterów autentyczną i skomplikowaną. Również młodsi aktorzy, grający dzieci i byłych partnerów, wprowadzają do filmu realizm, którego nie sposób zignorować.
Tematy poruszane w filmie są uniwersalne, choć osadzone w konkretnej społecznej rzeczywistości: feminizm codzienności, potrzeba autonomii wobec obowiązków rodzinnych, starcie osobistych ambicji z praktycznymi wymogami życia. „Być kochaną” pyta, czy nowe związki zawsze dają drugą szansę, czy raczej duszą drobne części nas, które nie chcą się ponownie rozbić o kompromisy. Film nie daje łatwych odpowiedzi; pozostawia widza z pytaniami o to, jak tworzyć rodzinę, by nie zniszczyć siebie nawzajem.
To produkcja dla widzów ceniących kino psychologiczne i realistyczne portrety relacji. Nie spodziewajcie się melodramatu ani szybkich rozwiązań; „Być kochaną” to raczej powolne rozbieranie związku na czynniki pierwsze, z empatią dla bohaterów i bez moralizowania. Film pozostawia trwałe wrażenie i prowokuje do rozmowy – a może o to właśnie chodzi, kiedy historia zaczyna się tam, gdzie zwykle kończy się opowieść o miłości.
Termin
28 luty 2026 17:30 - 19:30
Location
Kino Malta






![Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP Krzyzowniki [UMP] (3) Foto: UMP](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2026/02/7Bwat2-313x168.jpg)



