Pączki na zakwasie

Autor: bigbiciq. Poznań, 24 Lutego 2014

Miała być fifna zabawa, a wyszło jak zawsze. X  Mistrzostwa Poznania w jedzeniu pączków na czas, zakończyły się oskarżeniami, że mistrz podrzucał pączki innym uczestnikom i dlatego wygrał. Na koniec został zdyskwalifikowany i tylko obszedł się smakiem.

Może zakwas zostawmy, bo z tego pączków nie będzie i przyjrzyjmy się samej zabawie. Najbliższy czwartek jest tzw. tłustym czwartkiem, który ma nas przygotować do postu. Ponieważ pączki królować będą w czwartek a wszystkich stołach, warto znaleźć osobę, która potrafi zjeść ich co nie miara. Od dziesięciu lat Cech Cukierników i Piekarzy przygotowuje zawody w jedzeniu pączków na czas.

W kategorii dzieci do lat 10 rozgrywanych po raz pierwszy maluchy miały do zjedzenia tylko trzy małe pączki. Dopingowane przez rodziców przy specjalnie przygotowanym dla nich stole. Najszybsza okazała się 6-letnia Julia Kucharska, która pokonała dziewiątkę swoich konkurentów. Dzieci otrzymały swoje nagrody i rozpoczęła się rywalizacja w kategorii dorosłych.

Sto osób zasiadło przy specjalnie przygotowanych stołach. Zadanie wydaje się proste. Trzeba zjeść dziesięć pączków w jak najkrótszym czasie. Przy tym jest jedno zastrzeżenie, nie wolno popijać pączków wodą w trakcie trwania konkursu. Każdy miał inną technikę, jedni zgniatali pączki przed jedzeniem, inni starali się jak najszybciej je zjadać, inni trzymali po pączku w każdej ręce i naprzemiennie zagryzali to z jednej, to z drugiej strony. Zwycięzca zjadł pączki w czasie 6 minut i 41 sekund.

Wszystkie niezjedzone pączki zawodnicy mogli zabrać ze sobą do domu. Kolejne mistrzostwa już za rok w okolicy tłustego czwartku. A teraz trzeba spalić te kalorie. Każdy zjedzony pączek to przynajmniej 40 minut marszu. Smacznego.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.