POZnań

Miasto o podwyżce cen biletów

Czytnik PEKA  Foto: lepszyPOZNAN.pl/Piotr Rychter
czytnik PEKA

Jeśli nie podwyżka cen biletów, to co?

Podczas najbliższej sesji radni Poznania będą dyskutować nad zmianami cen komunikacji miejskiej. Po tym, jak na skutek działań rządu miasto straciło miliony wpływów z podatku PIT i musiało dopłacić do oświaty, podwyżki cen biletów są konieczne. Alternatywą będzie skracanie tras i znacznie rzadsze kursowanie wszystkich tramwajów.

Po decyzjach ustawodawcy w tegorocznym budżecie Poznania zabrakło 15 mln zł na na dopłatę do transportu publicznego. Utrzymanie wysokiego standardu przewozów, do którego przyzwyczaili się już poznaniacy jest możliwe, pod warunkiem podwyżek cen – lub cięcia kursów.

Jeśli radni nie zdecydują się na zwiększenie cen biletów, ZTM będzie musiał znaleźć brakujące pieniądze w inny sposób. Alternatywą są cięcia kursów, co przekłada się na rzadziej jeżdżące tramwaje i autobusy. To zaś miałoby widoczne skutki dla wszystkich poznaniaków.

Konieczne byłoby nie tylko zmniejszenie częstotliwości kursowania wszystkich linii tramwajowych w układzie podstawowym z obecnych 10′ do 12′, co oznacza że na przystanek nie będzie przyjeżdżało 6 tramwajów w ciągu godziny, lecz już tylko pięć. Będzie to miało przełożenie na znaczne pogorszenie wygody i standardu podróżowania – ta sama liczba pasażerów będzie się musiała zmieścić w mniejszej liczbie pojazdów.

Oprócz pogorszenia częstotliwości konieczne byłoby także m.in. skrócenie linii 3 do Zawad, likwidacja dodatkowych kursów na linii 16 w godzinach szczytu i w soboty oraz powrót do częstotliwości 20′ na liniach 6, 12 i 17 w soboty. Cięcia dotyczyłyby również nocnej linii 201, która jeździłaby przez cały rok co 30 minut, czyli w weekendy dwa razy rzadziej niż obecnie.

Z dylematem, przed którym stanął Poznań, zmierzyć się muszą wszystkie duże miasta i aglomeracje w Polsce. Większość z nich decyduje się na podwyżki cen (m.in. Łodź czy Trójmiasto), ale są i takie, które wybrały cięcia kursów – jak Warszawa, Szczecin czy Bydgoszcz. Są też miejscowości, które zdecydowały się na połączenie obu opcji i podwyższyły ceny biletów, równocześnie tnąc kursowanie pojazdów – jak Lublin czy Kraków.

Gdyby po stronie rządowej pojawiło się zapewnienie zrekompensowania Poznaniowi środków budżetowych na oświatę oraz mniejszych wpływów z PIT, wówczas byłaby szansa na zmianę taryfy na poziomie uwzględniającym wzrost cen prądu, pracy etc., wyrównującym wyższe koszty.

Poznań ma jedną z najlepszych komunikacji miejskich w Polsce. Miasto cały czas inwestuje w nowy tabor, kupując nowoczesne tramwaje i elektryczne autobusy, modernizuje drogi i torowiska. Wysoki standard przewozów jest jednak coraz trudniejszy do utrzymania.

O ile w 2015 roku wpływy z biletów pozwalały na sfinansowanie komunikacji publicznej w niemal 43 procentach, o tyle w ubiegłym roku odsetek spadł do zaledwie 36 procent. Tylko w 2019 roku Poznań dopłacił z budżetu do komunikacji publicznej ponad 331 milionów złotych. To najwięcej w przeliczeniu na mieszkańca spośród wszystkich dużych miast: Gdańska, Krakowa, Łodzi, Szczecina czy Wrocławia.

Mimo tych trudności Poznań nadal będzie utrzymywał najwyższy standard komunikacji miejskiej. Od 2014 miasto przeznaczyło na nowy tabor ponad pół miliarda złotych – dzięki temu wzbogaciło się o 88 autobusów (w tym 21 elektrycznych) oraz 90 tramwajów (ponad połowa z nich to najnowocześniejsze Moderusy Gamma). Trwa przetarg na kolejne autobusy elektryczne. MPK Poznań uzyskało dofinansowanie w wysokości ponad 90 mln zł. Planowany jest zakup 37 pojazdów: 6 przegubowych i 31 standardowych, 12-metrowych.

Użyte w artykule zdjęcia: lepszyPOZNAN.pl/Piotr Rychter

Dodaj komentarz

kliknij by dodać komentarz