14lut19:3021:30Wichrowe wzgórza | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Wichrowe wzgórza — kiedy klasyka spotyka nową, śmiałą wrażliwość

Wichrowe wzgórza to jedno z tych dzieł literatury, które wraca na ekran wciąż z tą samą groźbą: historia miłości tak gwałtownej, że graniczy z autodestrukcją. W rękach Emerald Fennell — reżyserki znanej z bezkompromisowego, feministyczno-punktowego spojrzenia w Promising Young Woman i prowokacyjnej estetyki Saltburn — otrzymujemy wersję, która nie chce jedynie odwzorować Brontë, ale rozmówić się z nią na nowo. Margot Robbie i Jacob Elordi w rolach Cathy i Heathcliffa tworzą parę, której namiętność rozbija się o konwenanse, klasę i własne demony, doprowadzając film do granic melodramatu i psychologicznego horroru.

Nowe spojrzenie na znane postaci
Fennell nie ukrywa, że podchodzi do klasyka jak do materiału żywego — nie obchodzi ją świętokradcza wierność każdemu szczegółowi, ale prawda emocjonalna i współczesna adekwatność dramatu. Cathy w interpretacji Robbie to kobieta pełna sprzeczności: zawadiacka, uwodzicielska, ale i podatna na presję społecznych oczekiwań; Heathcliff (Elordi) początkowo jawi się jako outsider o zwierzęcej sile namiętności, której podstawą jest zarówno miłość, jak i gorzkie poczucie krzywdy. Para działa na ekranie jak dynamit — chemia jest oczywista, ale reżyserka potrafi z niej wydobyć także zimną, toksyczną erozję, w której wzajemne pożądanie zamienia się w destrukcyjną obsesję.

Estetyka i narracja — opera uczuć i pejzaży
Wizualnie Wichrowe wzgórza to film monumentalny. Krajobraz — wietrzne, surowe wrzosowiska, stare posiadłości, wnętrza przesycone wilgocią i kurzem — staje się nie tylko tłem, lecz jednym z bohaterów. Kamera często podąża blisko bohaterów, rejestrując najmniejsze drżenia, ale też oddala ich, by pokazać, jak małe są wobec pierwotnej siły przyrody. Zdjęcia balansują między surowością romantycznych pejzaży a intymnością zbliżeń, co potęguje wrażenie nieuchronności i tragizmu.

Narracyjnie Fennell wykorzystuje zabiegi, które zacierają granice między czasem i pamięcią — retrospekcje, echo przeszłości w teraźniejszości, surrealistyczne sekwencje, w których uczucia materializują się w halucynacjach bohaterów. Dzięki temu klasyczna, linearna opowieść Brontë zyskuje współczesny rytm: bardziej dynamiczny, ale i bardziej dysonansowy.

Muzyka i dźwięk — puls emocji
Ścieżka dźwiękowa, pozbawiona łatwych melodramatycznych klawiszy, pracuje raczej z dysonansem, niskimi podbiciami i nagłymi wybiciami. Muzyka staje się czymś w rodzaju psychicznego tła — podkreśla narastające napięcie, potęguje uczucie klaustrofobii w chwilach intymnych oraz rozmachu w scenach krajobrazowych. Dźwięk otoczenia — wiatr, łamiące się gałęzie, odgłos starych drzwi — często zastępuje słowa, podkreślając, że to natura obserwuje i osądza ludzkie wybory.

Adaptacja z zacięciem politycznym
Fennell wykorzystuje materiał Brontë jako punkt wyjścia do rozmowy o klasie, płci i władzy. Heathcliff jako postać skrzywdzona przez status i pochodzenie zostaje zderzona z oczekiwaniami społecznymi wobec Cathy — a reżyserka zadaje pytania o to, czy miłość sama w sobie może być wyzwalająca, jeśli nie towarzyszy jej przestrzeń wolności. Film nie unika również krytyki romantyzacji cierpienia jako dowodu prawdziwości uczuć — ukazuje, jak gloryfikacja toksycznej więzi szkodzi nie tylko jednostkom, ale i otoczeniu.

Wykonania aktorskie — blizny zamiast słodyczy
Margot Robbie i Jacob Elordi grają na wysokim napięciu. Robbie, znana z umiejętności przeskakiwania między chłodnym dowcipem a emocjonalnym zapałem, tutaj inkorporuje w Cathy zarówno magnetyzm, jak i kruchość—jej decyzje nie zawsze są wytłumaczalne, ale zawsze wydają się wynikać z głębokiego wewnętrznego konfliktu. Elordi natomiast daje Heathcliffowi zwierzęcą intensywność: jest w nim coś pierwotnego, co wzbudza lęk i współczucie jednocześnie. Razem tworzą duet, który potrafi być piękny i odrażający — co jest przecież sednem tej opowieści.

Co działa, a co może irytować
Siłą filmu jest jego odwaga: Fennell nie boi się przesadzać, ryzykować artystycznie ani prowokować. To podejście przynosi świeżość, ale bywa też męczące — momentami estetyczne eskapady przesłaniają klarowność narracji, a niektóre decyzje reżyserskie mogą zostać odebrane jako efektowna manieryczność. Dla widzów oczekujących klasycznego, stonowanego dramatu epoki, adaptacja ta będzie prawdopodobnie zbyt agresywna. Dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak klasyka może zostać przerobiona na język współczesnego kina, film ma wiele do zaoferowania.

Podsumowanie
Wichrowe wzgórza Emerald Fennell to adaptacja, która celuje w rdzeń emocjonalny Brontë, ale robi to głośno, niepokojąco i z pełnym artystycznym impetem. To film o pożądaniu, które rujnuje, o miłości, która łatwo może stać się więzieniem, oraz o szaleństwie, które nie zawsze ma jasne granice. Margot Robbie i Jacob Elordi dostarczają przekonujących, wielowarstwowych kreacji, a reżyserka nie boi się konfrontować widza z niespektakularną, czasem bolesną prawdą o ludzkich relacjach. Dla kinomanów szukających adaptacji, która odważy się coś zmienić — zdecydowanie pozycja obowiązkowa.

Termin

14 luty 2026 19:30 - 21:30

Location

Kino Malta