28lut19:3021:30Stojąc na ramionach kociaków | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Stojąc na ramionach kociaków — rockowa komedia o marzeniach, wpadkach i podróży ku… Abbey Road Gdy lokalne radio nie chce o nich słyszeć, a plany kariery rozpadają się jedno po drugim,
Szczegóły
Stojąc na ramionach kociaków — rockowa komedia o marzeniach, wpadkach i podróży ku… Abbey Road
Gdy lokalne radio nie chce o nich słyszeć, a plany kariery rozpadają się jedno po drugim, The Shitrockers wydają się skazani na pozostanie kolejnym zespołem, którego nazwy nikt nie zapamięta. „Stojąc na ramionach kociaków” to film, który bierze ten utarty schemat „od zera do czegoś (i z powrotem)” i przeprowadza przez niego widza z humorem, empatią i ironią czasem sięgającą groteski. To kino o muzyce, ale przede wszystkim o ludziach — ze wszystkimi wadami, naleciałościami i nadziejami, które ich napędzają.
Fabuła i ton
Opowieść zaczyna się klasycznie: The Shitrockers to zespół, który po serii nieudanych prób przebić się w rodzinnym mieście wyrusza w trasę po okolicznych klubach. Przełom przychodzi w najmniej spodziewanym momencie — nagranie z ich występu w więzieniu staje się viralem. Szybko pojawia się propozycja dołączenia do europejskiej trasy u boku znanego artysty i jego zespołu The Boxmasters. To premia, której nikt się nie spodziewał — bilety do wielkiego świata, ale i podróż przez kontinuum kompromitujących przygód.
Film balansuje między komedią drogi a gorzką satyrą na fenomen sławy i show-biznesu. Absurdalne sytuacje — od zatargów w Pradze, przez szalone noce w Amsterdamie i Berlinie, aż po pechowy występ w Liverpoolu — przeplatają się z chwilami autentycznego smutku i refleksji. Reżyser i scenarzysta (autor scenariusza unika tanich rozwiązań) nie boi się pokazać, że sukces bywa kruchy, a ludzie — mimo najlepszych intencji — potrafią zawieść siebie nawzajem.
Postaci — Bubbles i Randy
W centrum stoi duet: Bubbles — charyzmatyczny, lecz nieprzewidywalny frontman, dla którego muzyka jest i odkupieniem, i samoudręką — oraz Randy, bardziej trzeźwo myślący, ale równie pomysłowy kompan, którego ekscentryczne „biznesplany” często prowadzą do kłopotów. Ich relacja to serce filmu: na zmianę bratnie wsparcie i przyczyna kolejnych tarć. Alkohol, nieporozumienia z menedżerem i narastające frustracje doprowadzają do spektakularnej katastrofy — zespół zostaje wyrzucony z tourneé, opuszczony i bez pieniędzy.
To, co wyróżnia kreacje bohaterów w filmie, to brak jednoznacznego potępienia. Nie mamy tu złych ludzi i świętych — są ludzie z pasją, błędami i marzeniami, którzy uczą się na własnych upokorzeniach. Sceny, w których Bubbles publicznie kompromituje się i równocześnie odsłania swoją wrażliwość, zyskują ciężar dzięki subtelnemu aktorstwu (film stawia na naturalność, nie na przerysowaną karykaturę).
Muzyka, zdjęcia, klimat tras koncertowych
Muzyka w „Stojąc na ramionach kociaków” to więcej niż tło — to motor napędowy fabuły. Koncertowe sekwencje nagrano z energią i szczerością: brudne, potężne riffy kontrastują z intymnymi momentami, gdy Bubbles i Randy ćwiczą na zapleczu czy grają dźwięki dla przypadkowych przechodniów. Reżyser zadbał o to, by każdy występ miał swoją dramaturgię — od klaustrofobicznych klubów po rozświetlone sceny teatrów.
Zdjęcia eksplorują różnorodność europejskich miast: romantyczna, ale melancholijna Praga; rozproszony, rozrywkowy Amsterdam; surowy, niepokorny Berlin; i nostalgiczny Liverpool. Kameralne kadry pokazują zmęczenie bohaterów, szerokie ujęcia — chaos trasówki. Szczególne miejsce w filmie zajmuje Abbey Road — legenda, która staje się dla Bubblesa symbolem spełnienia. Sekwencja w studiu to emocjonalny punkt kulminacyjny, zagrany intymnie i bez sentymentalnego patosu.
Humor i krytyka świata muzyki
Jeśli film ma jedną wyraźną ambicję, to jest nią pilna obserwacja mechanizmów branży muzycznej — jak menedżerowie, presje wizerunkowe i media potrafią zniszczyć autentyczność. Humor płynie tu naturalnie: od śmiesznych nieporozumień językowych, przez groteskowe awantury w hotelach, aż po bardziej cierpkie satyryczne komentarze o viralowej kulturze. Ton jest wyważony — potrafi rozśmieszyć i mocno uderzyć, kiedy trzeba.
Kilka niezapomnianych scen
- Viralowy występ w więzieniu, który rozpoczyna całe zamieszanie — surowy, pełen napięcia, a jednocześnie ironicznie słodki.
- Seryjny łańcuch drobnych katastrof podczas koncertów po Europie — z których każda z pozoru banalna, składa się na większą tragikomedię.
- Finałowa sesja w Abbey Road — scena, która łączy realizm z marzeniem: moment zwycięstwa, ale także pogodzenia się z tym, kim się jest.
Dla kogo jest ten film?
„Stojąc na ramionach kociaków” trafi do widzów, którzy kochają opowieści o muzyce z autentycznym feelingiem — niekoniecznie tych, którzy szukają prostych happy endów. To film dla fanów komedii drogi, dla tych, którzy pamiętają „This Is Spinal Tap” i „Almost Famous”, ale także dla widzów ceniących empatyczne portrety złożonych relacji międzyludzkich.
Podsumowanie
To ciepła, często zabawna, chwilami gorzka opowieść o tym, co się dzieje, gdy marzenia spotykają się z rzeczywistością. „Stojąc na ramionach kociaków” nie idealizuje ani nie drwi — daje postaciom przestrzeń, by popełniały błędy, lecz także by naprawiały to, co można naprawić. Film przypomina, że droga do spełnienia bywa pełna upadków, ale i niespodziewanych szans — czasem w miejscu tak symbolicznym, jak Abbey Road. Warto wybrać się w tę podróż.
Termin
28 luty 2026 19:30 - 21:30
Location
Kino Malta










