20wrz18:0020:00Sirât | Cafe | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

„Sirât” – rave na końcu świata

Oliver Laxe zabiera widzów na pustynię, gdzie muzyka staje się rytuałem, a poszukiwanie zaginionej córki przeradza się w walkę o przetrwanie

Niektóre filmy ogląda się z bezpiecznego dystansu. Inne wciągają widza w sam środek wydarzeń, odbierając mu komfort obserwatora. „Sirât” Olivera Laxe’a należy do tej drugiej kategorii. To kino fizyczne, głośne i niepokojąco zmysłowe – film, który nie tyle opowiada o chaosie współczesnego świata, ile pozwala go poczuć na własnej skórze.

Nic dziwnego, że obraz okazał się jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznego festiwalu w Cannes, gdzie otrzymał Nagrodę Jury. Laxe – twórca konsekwentnie poruszający się na granicy kina fabularnego, eksperymentu i filmowego rytuału – tym razem sięga po konwencję kina drogi, thrillera survivalowego i postapokaliptycznej przypowieści. Łączy je w sposób, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym filmem.

Bohaterem „Sirât” jest ojciec desperacko poszukujący zaginionej córki. Trop prowadzi go na pustynne, nielegalne rave’y organizowane w Maroku – miejsca tymczasowe, dzikie i niemal odcięte od reszty świata. Wśród ciężkich basów, świateł, kurzu i ludzi uciekających od codzienności mężczyzna próbuje odnaleźć ślad córki. Każda kolejna informacja przybliża go do celu, ale jednocześnie prowadzi coraz dalej od znanego porządku.

To punkt wyjścia dla opowieści, która szybko wymyka się zasadom klasycznego thrillera. Poszukiwania nie są tu wyłącznie fabularną intrygą. Stają się podróżą przez przestrzeń graniczną – między życiem a śmiercią, cywilizacją a pustkowiem, nadzieją a całkowitym zwątpieniem. Pustynia w „Sirât” nie pełni funkcji efektownego tła. Jest pełnoprawną bohaterką filmu: obojętną, nieprzewidywalną i bezlitosną.

Laxe buduje napięcie w sposób charakterystyczny dla kina survivalowego. Można tu odnaleźć echa „Ceny strachu” – poczucie, że każdy przejechany kilometr, każda decyzja i każdy błąd mogą mieć nieodwracalne konsekwencje. Podróż przez pustynię nabiera niemal materialnego ciężaru. Czuć temperaturę powietrza, zmęczenie, drżenie silników i narastającą klaustrofobię, choć bohaterowie poruszają się w ogromnej, otwartej przestrzeni.

Jednocześnie „Sirât” coraz wyraźniej zbliża się do wizji znanych z „Mad Maxa”. Nie chodzi jednak o prostą imitację widowiskowego kina akcji. Apokalipsa u Laxe’a nie objawia się przede wszystkim w eksplozjach czy futurystycznych pojazdach. Jest obecna w zachowaniach ludzi, w rozpadzie społecznych reguł, w poczuciu, że świat znany bohaterom już się skończył – nawet jeśli jego pozostałości wciąż jeszcze funkcjonują.

Szczególną rolę odgrywa muzyka. Rave nie jest w filmie jedynie dekoracją ani egzotyczną ciekawostką. To przestrzeń wolności, transu i ucieczki, ale także miejsce, w którym jednostka może zniknąć w tłumie. Elektroniczne brzmienia wyznaczają rytm opowieści, a potężny dźwięk staje się niemal narzędziem narracyjnym. Bas nie tylko towarzyszy obrazom – on je napędza, potęguje lęk i sprawia, że widz zaczyna odbierać film bardziej ciałem niż intelektem.

W tej historii nie ma łatwych odpowiedzi. Poszukiwanie córki jest oczywiście motorem fabuły, ale „Sirât” nie zamienia się w sentymentalną opowieść o rodzinnej miłości. Emocje są tu surowe, często niewypowiedziane. Ojciec nie zostaje przedstawiony jako heros, lecz jako człowiek rozpaczliwie próbujący odzyskać kontrolę nad sytuacją, która wymknęła się spod wszelkiej kontroli. Jego determinacja bywa równie wzruszająca, co niebezpieczna.

Największa siła filmu tkwi w jego niejednoznaczności. Laxe nie prowadzi widza za rękę i nie wyjaśnia wszystkiego. Pozwala, by kolejne sceny działały jak obrazy ze snu albo fragmenty koszmaru. „Sirât” można odczytywać jako film o żałobie, o uzależnieniu od adrenaliny, o kryzysie współczesnego świata, ale też jako współczesną przypowieść o przejściu przez granicę, po której nic nie będzie już takie samo.

To kino ambitne, lecz pozbawione akademickiego chłodu. Hipnotyczne, ale nie pozbawione brutalności. Spektakularne, choć jego widowiskowość wyrasta z surowości krajobrazu, rytmu montażu i potęgi dźwięku. „Sirât” nie jest filmem dla widzów szukających wygodnej rozrywki. To doświadczenie – intensywne, momentami wyczerpujące i długo pozostające w pamięci.

W Cannes nagroda Jury była więc czymś więcej niż wyróżnieniem za sprawne połączenie gatunków. To uznanie dla filmu, który odważył się zaproponować własny język. Oliver Laxe stworzył pustynną odyseję o ludziach szukających bliskości w świecie, który coraz bardziej przypomina ruinę. I zrobił to z energią rave’u, ciężarem tragedii oraz rozmachem kina apokaliptycznego.

Termin

20 wrzesień 2026 18:00 - 20:00

Location

Kino Malta