10lut19:1521:15La Grazia | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

La Grazia — dylemat w cieniu pałacu

Paolo Sorrentino wraca z kolejną opowieścią o władzy i jej cieniu — tym razem poprzez historię człowieka, którego życie to nierozwiązywalny splot publicznej odpowiedzialności i prywatnego cierpienia. La Grazia to film o tym, czy prawo do miłosierdzia można wyważyć na szali moralnych rozterek, i o tym, jak dawne rany potrafią zdeterminować decyzje, które zmieniają nie tylko losy jednostki, lecz całych ludzkich historii.

Fabuła krąży wokół postaci prezydenta, w którego wciela się Toni Servillo — aktor od lat będący twarzą filmów Sorrentina. To mąż stanu szanowany przez miliony, człowiek z najwyższej półki życia publicznego: godny, opanowany, obdarzony władzą, która w tym przypadku obejmuje prawo łaski. W obliczu końca kadencji prezydent staje przed niełatwym wyborem: komu udzielić ułaskawienia — osobie popełniającej akt, który można odczytać jako brutalne miłosierdzie, czy tej, której czyn był morderstwem, ale podyktowany był uczuciem? W tle pojawia się osobista lojalność i dawne zdrady — bohater wciąż nie potrafi wybaczyć zmarłej żonie jej niewierności; nie potrafi też odnaleźć drogi do córki, z którą relacja dawno urwała się i stała się źródłem nieustannego poczucia winy.

Sorrentino w swoim niepowtarzalnym stylu rozkłada przed widzem wielowarstwową psychologię. Jego film nie daje łatwych odpowiedzi — raczej syntetyzuje sprzeczności: publiczne obowiązki kontra prywatne grzechy, prawo kontra uczucie, pamięć kontra przebaczenie. Reżyser, znany z przepychu obrazów i swoistego baletu kadrów (przypomnijmy Il Divo czy Wielkie piękno), tym razem temperuje barokową manierę i kieruje ją ku intymniejszemu, choć wciąż teatralnemu studium duszy. Obraz jest pełen symboli: architektura władzy zestawiona z klaustrofobicznymi pokojami prywatności, zimne świetlenie gabinetu urzędowego kontra ciepło domowych kadrów — wszystko to zacieśnia konflikt między oficjalną retoryką a osobistą prawdą.

Toni Servillo znów pokazuje, dlaczego jest jednym z najciekawszych aktorów współczesnego kina włoskiego. Jego prezydent nie jest jednoznaczny: pod maską chłodnej godności kryje się człowiek pełen sprzeczności, zblazowany, a jednak nadal podatny na cierpienie. Servillo pracuje subtelnie: spojrzenia, drobne gesty, sposób trzymania się — to one tworzą portret człowieka, który nie potrafi wybaczyć sobie ani innym. Aktorskie wyciszenie pozwala Sorrentinowi na budowanie napięcia moralnego bez konieczności spektakularnych gestów. Relacja bohatera z córką, choć w filmie pojawia się w fragmentach i wspomnieniach, daje najwięcej emocjonalnego ładunku — to w niej kumulują się wszystkie niespełnione próby naprawy i braków ułaskawienia, jakiego bohater sam potrzebuje.

La Grazia to także film o prawie — nie tylko jako instytucji, ale jako ludzkiej decyzji. Przynosi pytanie: czy polityk, obdarzony prerogatywą wyrokowania o życiu i śmierci, ma prawo oddzielać własne emocje od decyzji? Sorrentino zdaje się twierdzić, że to niemożliwe. Przypadki osób oczekujących na ułaskawienie stają się lustrem, w którym prezydent ogląda swoje winy i swoje nieumiejętne życie uczuciowe. Dylemat: brutalny akt miłosierdzia — być może zabójstwo, które miało uchronić przed jeszcze większym cierpieniem — versus morderstwo z miłości — zderza się z zawiłością sądowych definicji i ludzkiej empatii. Reżyser pyta, czy prawo może (i powinno) być jedynym arbitrem moralności.

Pod względem formalnym film flirtuje z typowym dla Sorrentina teatralnym rozmachem: długie ujęcia, statyczne kadry o hipnotycznej kompozycji, momenty groteski przeplatające się z melancholią. Scenografia i kostiumy podkreślają dystans między instytucją a osobą — monumentalne wnętrza pałacu prezydenckiego i ich chłód kontrastują z niedopowiedzianymi intymnościami prywatnych apartamentów. Muzyka, oszczędna, ale sugestywna, wzmacnia uczucie nieuchronności i wewnętrznej izolacji bohatera.

La Grazia to też film o czasie: o tym, co zostaje, gdy kadencja dobiega końca i prawa, które się posiadało, nie da się już przenieść na kolejnych. U schyłku władzy każdy ruch ma wagę ostateczności. Sorrentino pokazuje, że nawet znając siebie — wszystkie grzechy i defekty — możemy w ostatniej chwili podjąć decyzję, która nas zaskoczy i da wewnętrzną wolność. To nie jest triumf polityczny ani proste katharsis; to cicha, osobista emancypacja, czasem bolesna, ale prawdziwa.

La Grazia nie jest filmem wygodnym — zmusza do myślenia o naturze przebaczenia, o granicach prawa i o tym, co nosimy w sobie, zanim podejmiemy decyzję, która ma moc odmienić czyjeś życie. To obraz dla widzów gotowych na moralne niuanse, dla tych, którzy nie szukają jednoznacznej odpowiedzi, lecz refleksji. Dla fanów Sorrentina to kolejny dowód na to, że reżyser potrafi odnaleźć nowe tony w dobrze znanej tematyce władzy, samotności i piękna, a Toni Servillo po raz kolejny potwierdza, że potrafi nadać bohaterowi godność i dramat jednocześnie.

Zakończenie filmu pozostawia echo: pytanie „do kogo należą nasze dni?” brzmi nie jako retoryczna puenta, lecz jako zaproszenie do rozważenia własnych wyborów i rachunku sumienia — równie często bolesnego, co wyzwalającego. La Grazia to kino dojrzałe, refleksyjne i poruszające — propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak władza i prywatność splatają się w najczystszej postaci ludzkiego dramatu.

Termin

10 luty 2026 19:15 - 21:15

Location

Kino Malta