10mar15:3017:30Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — A24 znów uderza w serce Kiedy A24 stawia na intymne kino o kobiecej sile i kruchości, zwykle nie brakuje pytań, dyskusji i bolesnego piękna. Kopnęłabym cię,
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — A24 znów uderza w serce
Kiedy A24 stawia na intymne kino o kobiecej sile i kruchości, zwykle nie brakuje pytań, dyskusji i bolesnego piękna. Kopnęłabym cię, gdybym mogła to właśnie taki film: surowy, bezlitosny w obserwacji i jednocześnie przepełniony czułością dla postaci, której świat rozpada się na kawałki. Nagrodzona na Berlinale 2025 kreacja Rose Byrne jest sercem tej opowieści — aktorka nosi film na plecach, odsłaniając kolejne warstwy rozpaczy, gniewu i bolesnej determinacji.
O czym jest film? Na papierze – historia prosta. Linda, kobieta w średnim wieku, próbuje ogarnąć codzienność, która coraz bardziej wymyka się spod kontroli. Jej córka zapada na tajemniczą chorobę; mąż znika „w interesach”, zostawiając dom pełen pytań i niedopowiedzianych rachunków. Z dnia na dzień rutyna staje się polem minowym: wizyty u lekarzy, szybko wymijane spojrzenia sąsiadów, bezsenne noce i permanentne poczucie winy. Reżyser/ka (w pracy z A24 obecne wyczucie rytmu i nastroju) rozbija tę prostą fabułę na serię mniejszych, dusznych epizodów — każdy z nich testuje granice Lindy i widza inaczej.
Rose Byrne jako Linda to aktorska szkoła przejścia od ciszy do eksplozji. To rola, w której mikrogesty znaczą więcej niż wielkie monologi: zmęczone dłonie, krótka chwila uśmiechu, nagły, niekontrolowany wybuch złości — wszystko składa się na portret człowieka, który nie ma już rezerw. W scenach z córką Byrne potrafi być i bezbronna, i siłą napędową, pokazując, że opieka nad chorym dzieckiem to nie tylko heroizm, lecz także ciągłe wyczerpanie. Nie brak tu scen, które przypominają o ciele: fizycznej eksploatacji, niewyspaniu, bólu psychosomatycznym — aktorka nie unika zabrudzenia się emocjami.
Stylistycznie Kopnęłabym cię, gdybym mogła balansuje między dokumentalnym realizmem a onirycznymi wtrętami. Kamera często zbliża się brutalnie do bohaterki: długie, klaustrofobiczne ujęcia w domu, szarpane, ręczne ruchy w szpitalnych korytarzach, a potem nagłe odrealnienie w momentach, gdy psychika Lindy odmawia współpracy. Paleta barw to najczęściej stonowane, przytłumione tony — szarości, brązy, blada zieleń — które potęgują uczucie wyjałowienia. Dźwięk pracuje kontrapunktem: cisza bywa równie natarczywa jak krzyk, a minimalistyczny, czasem dysonansowy podkład muzyczny podkreśla napięcie.
Film nie jest prostą opowieścią o chorobie ani wyłącznie o zdradzie domowego partnera. To raczej studium tego, co dzieje się, gdy system — medyczny, społeczny, ekonomiczny — nie pozostawia miejsca na błąd, słabość czy kryzys. Wątek męża, który „znika w interesach”, staje się katalizatorem: nie tyle sensacją, ile synonimem samotności. Reżyser/ka celowo nie serwuje nam jednoznacznych odpowiedzi; zamiast tego obserwujemy kolejne wybory Lindy, jej próby znalezienia lekarstwa, sensu i sprawiedliwości w świecie, który zdaje się nie zauważać jej walki.
A24 — znane z odważnych i stylowych produkcji — daje temu filmowi swobodę artystyczną: sceny są surowe, tempo momentami nierówne, lecz dzięki temu bardziej prawdziwe. W obrazie słychać echa współczesnych debat o niewidzialnej pracy opiekuńczej, o tym, jak społeczeństwo traktuje opiekunów i chorych, oraz o tym, gdzie kończy się granica wytrzymałości. To kino, które prowokuje do rozmowy i nie boi się pozostawić widza z uczuciem drażniącej niedokończoności.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to także kino aktorskich przeciążeń. O ile Byrne dominuje ekran, to warto zwrócić uwagę na krótkie, ale znaczące epizody osób w jej otoczeniu: lekarzy o wypalonych twarzach, pielęgniarek, które mają swoje ograniczenia, i sąsiadów, których empatia ogranicza się do gestu. Każda z tych postaci dodaje filmowi ciężaru — i realizmu.
Dla kogo jest ten film? Dla widzów gotowych na kino wymagające: bez łatwych katharsis, z otwartym zakończeniem i z emocjonalnym bagażem, który może ciążyć długo po napisach końcowych. To propozycja dla tych, którzy cenią aktorskie kreacje, intymne portrety kobiecości i filmy zmuszające do myślenia o większych problemach społecznych.
Podsumowując: Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film bolesny, ale potrzebny. A24 dało przestrzeń dla opowieści, która przy pomocy uderzającej gry Rose Byrne stawia pytania o granice wytrzymałości, obowiązki i samotność w czasach kryzysu. To pozycja, która może rezonować długo — i do której wróci się niekoniecznie po to, by znaleźć odpowiedzi, lecz by ponownie poczuć intensywność pytań.
Termin
10 marzec 2026 15:30 - 17:30
Location
Kino Malta










