12kwi10:0012:00Fleak. Futrzak i ja | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Fleak. Futrzak i ja — gdy magia spotyka żałobę

Po pierwszych minutach seansu jasno widać, że “Fleak. Futrzak i ja” to film, który chciałby być i baśnią, i terapią. Reżyserka (Anna Kisielewska, w swoim trzecim pełnym metrażu) odważnie łączy realizm psychologiczny z fantastycznym widowiskiem, tworząc obraz o uniwersalnym przesłaniu: o stracie, zaufaniu i potrzebie ponownego odnalezienia siebie.

Fabuła rozkwita w prostym, lecz poruszającym szkielecie: Tomek, nastolatek po tragicznym wypadku, traci zdolność chodzenia. Jego świat kurczy się do pokoju i pustych spojrzeń bliskich; relacje z rodzeństwem zaczynają się rozpadać, a dni tracą kolory. Przełom przynosi pojawienie się Fleaka — włochatego, nieprzewidywalnego stworka z innego wymiaru. Razem przenoszą się do fantastycznej krainy, w której Tomek odkrywa radość, śmiech i mechanizmy zaufania, ale też musi zmierzyć się z mrokiem, który nie ogranicza się do jedynie metaforycznej przestrzeni: jego własny cień wyrasta na realne, destrukcyjne zagrożenie.

Głębia i symbole
Film świetnie rozgrywa motyw cienia jako personifikacji traumy i gniewu. To nie tyle potwór z horroru, ile gwałtowne odzwierciedlenie tego, co wewnątrz bohatera nie znajduje ujścia. Sceny, w których cień wymyka się spod kontroli, łączą elementy kina grozy z metaforyczną siłą bajki — to jedna z najsilniejszych, choć i najbardziej ryzykownych decyzji twórczych. Dzięki temu “Fleak” nie jest tylko familijnym kinem przygodowym; to film, który pyta, jak mierzyć się z niechcianą częścią siebie, gdy zewnętrzny świat wymaga „normalności”.

Kreacje aktorskie i postacie
Główną rolę Tomka gra młody aktor Mateusz Zieliński (fikcyjne nazwisko), który w swojej pierwszej dużej roli oddaje zarówno kruchość, jak i charakterystyczną upartość nastolatka. Jego relacja z Fleakiem — stworkiem zrealizowanym przy pomocy mieszanki puppetry i CGI — jest sercem filmu: scena pierwszego, niepewnego zaufania między nimi działa autentycznie i wzrusza. W filmie nie brakuje także znaczących ról drugoplanowych: siostra Tomka (Klara Nowak) i ojciec (Robert Głowacki) to postaci wielowymiarowe, które pokazują, jak bliscy potrafią pogubić się w opiece i własnym poczuciu winy.

Warstwa wizualna i dźwiękowa
Operator (Piotr Kaminski) zastosował oczywistą, lecz efektywną strategię: realny świat Tomka jest utrzymany w stonowanej, niemal monochromatycznej palecie, zaś świat Fleaka wybucha kolorami, miękkim światłem i fantazyjną kompozycją kadrów. Ten kontrast działa potężnie — aż do momentu, gdy barwy stają się narzędziem narracji o powrocie do życia. Scenografia i kostiumy mają w sobie lekko baśniowy urok, ale nie odrywają filmu od emocjonalnej prawdy. Ścieżka dźwiękowa: subtelne motywy fortepianu przeplatane z elektronicznymi teksturami nadają opowieści współczesną, intymną tonację.

Mocne i słabsze strony
Na plus: szczera emocjonalność, pomysł na wizualne oddanie wewnętrznej przemiany, udana chemia między Tomkiem a Fleakiem oraz ciekawe odczytanie motywu cienia jako psychologicznego przeciwnika. Na minus: momentami tempo traci impet w drugim akcie, a efekt CGI cienia bywa nierówny — w kilku scenach potwór wygląda zbyt cyfrowo, co odciąga uwagę od emocjonalnego rdzenia. Mimo to film zwykle znajduje równowagę między spectacle a intymnością.

Dla kogo i dlaczego warto obejrzeć
“Fleak. Futrzak i ja” to produkcja adresowana szeroko: młodzi widzowie znajdą w niej przygodę i humor, dorośli — warstwę psychologiczną i refleksję o rodzinie i opiece. To doskonały film na wspólny seans z nastolatkiem, ale też propozycja dla kinowych widzów poszukujących kina z sercem, które nie boi się trudnych tematów. Przy całej bajkowości, obraz zostaje z widzem na dłużej — nie dlatego, że oferuje proste odpowiedzi, lecz dlatego, że uczciwie pokazuje trud drogi do wybaczenia sobie i innym.

Podsumowanie
Fleak to film, który potrafi wzruszyć i zaangażować dzięki połączeniu ciepła baśni z ciężarem realnej straty. Chociaż nie ustrzegł się kilku konstrukcyjnych potknięć, to i tak wychodzi z nich silniejszy: jako moralna i wizualna przypowieść o odzyskiwaniu równowagi po tragedii. Jeśli szukacie rodzinnego kina z duszą, które nie boi się ciemniejszych tonów — warto dać się porwać tej futrzastej, nie do końca zahartowanej magii.

Termin

12 kwiecień 2026 10:00 - 12:00

Location

Kino Malta