21wrz13:3015:30Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” – portret człowieka, który uczył się miłości do końca Ksiądz Jan Kaczkowski pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiego Kościoła ostatnich lat. Był duchownym, ale także
Szczegóły
„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” – portret człowieka, który uczył się miłości do końca
Ksiądz Jan Kaczkowski pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiego Kościoła ostatnich lat. Był duchownym, ale także pełnym sprzeczności człowiekiem: charyzmatycznym i bezpośrednim, odważnym i bezradnym wobec własnych słabości, konsekwentnym w działaniu, a jednocześnie świadomym, że sam nie zawsze potrafi odnaleźć prostą drogę. Film „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” nie próbuje tworzyć kolejnego pomnikowego wizerunku. Zamiast tego zagląda pod powierzchnię legendy, by odnaleźć człowieka – z jego lękami, pamięcią, chorobą, wiarą i ogromną potrzebą bliskości.
To właśnie od tej podwójności zaczyna się opowieść o księdzu Janie. Z jednej strony był osobą publiczną, rozpoznawalnym duchownym, twórcą i gospodarzem hospicjum, człowiekiem, który potrafił mówić o sprawach ostatecznych językiem prostym, konkretnym, pozbawionym patosu. Z drugiej – pozostawał „zwykłym błądzącym człowiekiem”, jak sugeruje opis filmu. Nie ukrywał swoich niedoskonałości. Przeciwnie, uczynił z nich część własnego języka i świadectwa. Jego wiarygodność nie wynikała z nieskazitelności, lecz z gotowości, by stanąć obok innych ludzi także wtedy, gdy sam nie miał łatwych odpowiedzi.
Tytuł dokumentu ma znaczenie symboliczne. „Dzień dziecka” odsyła do dzieciństwa, do pierwszych doświadczeń i wspomnień, ale również do szczególnego momentu narodzin – diagnozy choroby, która odmieniła życie księdza Jana. Choroba nie jest w filmie wyłącznie medycznym faktem ani kronikarskim punktem zwrotnym. Staje się granicą między tym, co było, a tym, co dopiero miało nadejść. Diagnoza oznacza narodziny nowej świadomości: własnej śmiertelności, zależności od innych, kruchości ciała, ale także intensywności każdego spotkania.
W tej perspektywie określenie „onkocelebryta”, którym ksiądz Jan bywał autoironicznie nazywany, przestaje brzmieć jak medialna etykieta. Staje się raczej opowieścią o odpowiedzialności, jaka wiąże się z rozpoznawalnością. Duchowny nie wykorzystywał własnej choroby po to, by skupiać uwagę wyłącznie na sobie. Przeciwnie – kierował ją ku tym, którzy zwykle pozostają niewidoczni: osobom chorym, umierającym, samotnym, pogubionym i pozbawionym poczucia godności. Jego obecność w mediach miała sens o tyle, o ile pomagała mówić o potrzebach innych.
Film koncentruje się przede wszystkim na miłości. Nie tej abstrakcyjnej, odświętnej i łatwej do zadeklarowania, lecz na miłości wymagającej codziennej obecności. Na miłości do pacjentów, która oznacza szacunek dla ich decyzji, lęku i cierpienia. Na miłości do ludzi, którzy nie zawsze potrafią się odnaleźć w świecie religijnych i społecznych oczekiwań. Na miłości do rodziny, a szczególnie do ojca – relacji, w której bliskość może sąsiadować z napięciem, wdzięcznością, żalem i potrzebą akceptacji.
Wątek rodzinny pozwala zobaczyć księdza Jana poza rolą kapłana i społecznika. Wspomnienia z dzieciństwa nie są tu jedynie ilustracją biografii. Przypominają, że zanim pojawił się publiczny bohater, był chłopiec kształtowany przez dom, relacje, emocje i doświadczenia, które później powracały w jego sposobie myślenia o człowieku. „Dzień dziecka” można odczytać jako próbę powrotu do tego pierwszego miejsca – do początku, w którym rodzą się zarówno rany, jak i zdolność do kochania.
Ważnym tematem pozostaje również miłość do Boga. Film nie przedstawia jej jako pewności wolnej od wątpliwości. Wiara księdza Kaczkowskiego wydaje się raczej przestrzenią nieustannego dialogu: między ufnością a lękiem, odpowiedzialnością a bezsilnością, pragnieniem sensu a świadomością nieuchronnego końca. Dzięki temu jego religijność nie zostaje sprowadzona do gotowych formuł. Jest doświadczeniem żywym, niekiedy trudnym, ale zakorzenionym w relacji z drugim człowiekiem.
Szczególną wartością dokumentu są nieznane archiwalia. To one pozwalają uniknąć wrażenia, że oglądamy jedynie kolejną opowieść o postaci, którą już znamy z wywiadów, książek czy publicznych wystąpień. Archiwalne materiały odsłaniają rytm prywatnego życia, gesty i momenty pozbawione oficjalnej pozy. W takich fragmentach często najłatwiej dostrzec prawdę: nie w wielkich deklaracjach, lecz w spojrzeniu, zawahaniu, sposobie mówienia czy milczeniu.
„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” zapowiada się jako film o umieraniu, który w gruncie rzeczy opowiada o życiu. O tym, że świadomość końca nie musi prowadzić do rozpaczy, lecz może wyostrzyć uwagę na drugiego człowieka. O potrzebie kochania i bycia kochanym, która nie znika wraz z dorosłością ani doświadczeniem choroby. O człowieku, który pomagał innym zachować godność, choć sam nie przestał być kimś kruchym i niepewnym.
To właśnie ta niedoskonałość może okazać się największą siłą filmu. Zamiast kolejnego portretu świętego za życia otrzymujemy obraz osoby prawdziwej – czasem mocnej, czasem zagubionej, zawsze jednak uważnej na ludzkie cierpienie. Ksiądz Jan Kaczkowski nie zostaje tu zamknięty w jednej roli. Jest synem, kapłanem, pacjentem, przewodnikiem, człowiekiem wierzącym i wątpiącym. Kimś, kto przypomina, że najważniejsze pytania o sens nie rodzą się w samotności, lecz w spotkaniu z drugim człowiekiem.
Termin
21 wrzesień 2026 13:30 - 15:30
Location
Kino Malta










