10lut15:3017:30 Dla dobra Adama | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

“Dla dobra Adama” — film, który każe spojrzeć w oczy trudnym wyborom

Pierwsze ujęcie “Dla dobra Adama” nie pozwala odetchnąć: wąski korytarz szpitalnego oddziału pediatrycznego, migające świetlówki, w oddali maleńka sylwetka chłopca na łóżku. Reżyserka, z wyraźnym zamiłowaniem do kina społecznego i psychologicznego, wprowadza nas w świat, w którym prawo, medycyna i emocje zderzają się ze sobą bez happy endów na zawołanie. Tytułowy Adam ma cztery lata; decyzją sądu trafia do szpitala, a jego matka, mimo ograniczonych uprawnień, nie chce się od niego odczepić — nawet na chwilę.

Fabuła wydaje się prosta, ale jej siła tkwi w detalach i napięciu, które tworzy zamknięta przestrzeń oddziału. Akcja toczy się głównie w obrębie sal i korytarzy pediatrii, gdzie personel medyczny, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i policji oraz niestrudzona matka prowadzą spór o to, co naprawdę jest najlepsze dla dziecka. Reżyserka unika tendencyjnych rozwiązań — nie stawia bohatera na piedestale ani nie demonizuje oporu matki. Kamera obserwuje, rejestruje i pyta; sam film zadaje trudne pytania widzowi, zamiast rozdawać jednoznaczne odpowiedzi.

Technicznie “Dla dobra Adama” korzysta ze środków, które potęgują klaustrofobiczną atmosferę: długie, nierozłączone ujęcia, ograniczona paleta kolorów (zimne biele i zgaszone zielenie), ciasne kadry i punkt widzenia zbliżony do wzroku dziecka. Operator wyraźnie sięga po zbliżenia na dłonie, twarze i monitory — to detale, które mówią więcej niż dialogi. Montaż dba o rytm: gdzie trzeba, tempo zwalnia, by widz mógł poczuć bezradność rodzica; gdzie indziej krótkie cięcia przyspieszają presję decyzyjną i administracyjną. Dźwięk to z kolei majstersztyk minimalizmu — pulsujące monitory, szmery szpitala, odległe rozmowy — a cisza staje się równie wymownym elementem, jak słowa.

Największą siłą filmu są jednak postacie i aktorstwo. Rola matki to emocjonalny kręgosłup opowieści — aktorka portretuje kobietę skomplikowaną: z jednej strony wściekłą i zdesperowaną, z drugiej pełną miłości i lęku. Nie ma tu łatwych sentymentów ani wyraźnych antagonistów: pielęgniarki i lekarze zostają ukazani jako profesjonaliści z własnymi wątpliwościami, a funkcjonariusze jako ludzie wykonujący nakazy, często z niechęcią, lecz nie bez refleksji. Najmłodszy aktor, wcielający się w Adama, nie ma wiele linii dialogowych, a mimo to jego obecność jest magnetyczna — to od niego zależy moralna skala filmu.

Tematycznie obraz odnosi się do szerokiego spektrum problemów współczesnego społeczeństwa: granic ingerencji państwa w życie rodziny, etyki medycznej, znaczenia procedur i ich ludzkich skutków. Reżyserka stawia pytania o to, kiedy “dobre intencje” stają się paternalizmem, jak system mierzy dobro dziecka i w jaki sposób trauma rodzinna bywa instrumentem w rękach prawa. Film nie próbuje moralizować; raczej otwiera dyskusję — a dyskusja ta jest najczęściej niekomfortowa, bo pozbawiona uproszczonych rozwiązań.

Wartym odnotowania jest język filmu: scenariusz wydobywa siłę z niewypowiedzianych emocji i napięć domowych, a dialogi służą raczej doprecyzowaniu pozycji aktorów niż programowaniu widza. To kino obserwacyjne, bliskie dokumentowi, ale niepozbawione rzemiosła fabularnego. Widzowie, którzy lubią kino intymne, społeczne i refleksyjne, znajdą tu dużo do zanegowania i przemyślenia.

“Dla dobra Adama” to film, który nie daje łatwej ulgi. Zmusza do spojrzenia na to, co kryje się pomiędzy paragrafami prawa i lękami ludzkiego serca. To produkcja, która powinna wzbudzić rozmowy w salach kinowych i poza nimi — o tym, kto decyduje o losie dziecka i jakie koszty płacą przy tym zwykli ludzie. Jeśli szukacie obrazu poruszającego, wyważonego i zmuszającego do refleksji, ten film zasługuje na uwagę.

Termin

10 luty 2026 15:30 - 17:30

Location

Kino Malta