11lut14:4016:40Dla dobra Adama | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

W szpitalnym świetle wszystko wygląda inaczej — sterylne biele, przebłyski fluorescencji, zegary odliczające nie tylko godziny, lecz też decyzje. Dla dobra Adama to film, który w tych ciasnych, chłodnych przestrzeniach rozgrywa dramat jednej rodziny i systemu, który — z najlepszymi chyba intencjami — próbuje decydować o losie dziecka. Reżyserka obserwuje to napięcie z bliska, bez moralizowania, stawiając widza w roli cichego świadka.

O czym jest film? Czteroletni Adam trafia na oddział pediatryczny na mocy decyzji sądu. Jego matka, choć formalnie pozbawiona części praw rodzicielskich, nie chce ani na chwilę opuścić syna. W zamkniętej przestrzeni oddziału krzyżują się dwie logiki: medyczna (co mówi protokół i co każe zrobić zdrowy rozsądek), prawna (co nakazuje sąd i służby) oraz osobista i emocjonalna (matczyna troska, lęk, poczucie winy). Personel medyczny, matka i stróże prawa — zamiast jednoznacznego podziału na dobro i zło — toczą ze sobą negocjację, której stawką jest porozumienie, zaufanie i — przede wszystkim — dobro małego Adama.

Reżyserka nie proponuje prostych rozwiązań. Zamiast tego buduje film z detali: długie ujęcia w salach szpitalnych, precyzyjne kadrowanie, które potęguje klaustrofobię, oraz oszczędna ścieżka dźwiękowa, w której dominują oddechy, kroki pielęgniarek i metalowe dźwięki szafek. Kamera często zostaje blisko bohaterów, rejestrując mikroemocje — spoglądanie w bok, drżące dłonie, przystające na moment rozmowy — co sprawia, że widz odczuwa ciężar każdej decyzji.

Szczególną siłę filmu stanowią relacje między postaciami. Matka Adama nie zostaje zredukowana do stereotypu „nieodpowiedzialnej rodzicielki”; reżyserka ukazuje ją jako złożoną osobę — z lękiem, gniewem, ale i pewną determinacją, która bywa poruszająca i przerażająca zarazem. Personel medyczny jest przedstawiony nie jako zimna maszyna, lecz ludzie rozdani między empatią a obowiązkiem. Policjanci i kuratorzy, którzy interweniują z ramienia prawa, także nie są monolitem — ich obecność sygnalizuje władzę systemu, lecz film potrafi uchwycić i ich wątpliwości.

Najcenniejsze w tej produkcji wydaje się jednak to, że reżyserka unika didaskalicznego pouczania. Zamiast narzucać odpowiedź, film stawia pytania: kto ma prawo definiować „dobro dziecka”? Jakie miejsce w procesie podejmowania decyzji powinna zajmować matka, a jakie instytucje? Do jakiego stopnia procedury chronią, a do jakiego ranią? Widz zostaje zmuszony do konfrontacji z własnymi uprzedzeniami — łatwo jest wydać werdykt z fotela kinowego, trudniej zrozumieć złożoność codziennego dramatu.

Estetycznie obraz operuje surową, naturalistyczną paletą. Scenografia oddziału, rekwizyty medyczne i kostiumy budują realistyczne tło, a gra światła podkreśla kontrasty: intymność matczynej obecności kontra chłód instytucji. Montaż zwalnia w krytycznych momentach, pozwalając emocjom osiągnąć pełnię, ale potrafi też przyspieszyć, gdy napięcie osiąga punkt kulminacyjny.

Dla dobra Adama to film wymagający — emocjonalnie intensywny, zmuszający do myślenia — ale też potrzebny. Porusza uniwersalny temat konfliktu między prywatną troską a publiczną odpowiedzialnością, nie szczędząc widzowi pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. To obraz, który na długo zostaje w pamięci, prowokując dyskusję o granicach interwencji w imię dobra najmłodszych.

Kto powinien zobaczyć ten film? Widzowie szukający kina zaangażowanego, rozważnego i empatycznego; osoby zainteresowane problematyką prawa rodzinnego i etyki medycznej; wszyscy, którzy cenią kino skrojone na rozmowę po seansie, a nie na gotowe odpowiedzi. Dla dobra Adama nie daje komfortu prostych rozstrzygnięć — i to jest jego największa siła.

Termin

11 luty 2026 14:40 - 16:40

Location

Kino Malta