Warta poznań: podział punktów

Autor: bigbiciq. Poznań, 22 Kwietnia 2018

W meczu 27-kolejki drugiej ligi zawodnicy Warty Poznań zremisowali z zespołem Znicza Pruszków 1-1. Bramkę dla Zielonych z rzutu karnego zdobył Adrian Cierpka.

Początek meczu dla Zielonych nie był najlepszy, albowiem poznaniacy musieli szybko odrabiać straty. W ósmej minucie z rogu pola karnego uderzył Paweł Tarnowski i Adrian Lis musiał wyciągać piłkę z siatki. Z czasem gracze Warty coraz mocniej naciskali pruszkowian i w 26 minucie Paweł Piceluk wywalczył rzut karny. Do piłki ustawionej na wapnie podszedł Adrian Cierpka i pewnie uderzył w górny prawy róg bramki pokonując Kalinowskiego. Po tej bramce taki stan rzeczy utrzymał się do końca pierwszej połowy i do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku remisowym.

Druga połowa to utrzymywanie się przy piłce głównie przez warciarzy. Było wiele wrzutek z boku boiska wykonywanych przez Wiktora Patrzykąta, Karola Żmijewskiego, Krystiana Sanockiego czy Przemysława Kitę, jednak rośli zawodnicy Znicza skutecznie wybijali futbolówkę ze swojego pola karnego. Wartym odnotowania jest fakt, że po kilkumiesięcznej kontuzji do składu wrócił Krzysztof Biegański, który w drugiej połowie zameldował się na placu gry za Karola Żmijewskiego. Pod koniec spotkania obie drużyny miały bardzo dobre sytuacje do wyjścia na prowadzenie i zgarnięcia trzech punktów. Najpierw w sytuacji sam na sam z Adrianem Lisem wyszedł Patryk Kubicki, jednak golkiper poznaniaków wybronił tą sytuację, a dobitkę z linii bramkowej wybił kapitan Warty Bartosz Kieliba. Ostatnie minuty to czas spędzony głównie przez warciarzy na połowie pruszkowian, jednak żadna z akcji nie przyniosła bramki i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Warta Poznań 1-1 Znicz Pruszków

Bramki: Cierpka 26′, Tarnowski 9′

Warta Poznań: Lis – Patrzykąt, Kieliba, Dejewski, Kiełb – Marciniak, Grobelny (61′ Janicki), Żmijewski (74′ Biegański), Cierpka, Sanocki (63′ Kita) – Piceluk

Tekst: wartapoznansa.pl / Łukasz Rabiega

Użyte w artykule zdjęcia: lepszyPOZNAN.pl/Piotr Rychter

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.