05lut18:0020:00Zapiski śmiertelnika | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Uwaga: poniższy tekst porusza motyw samobójstwa i doświadczeń traumatycznych.

Zapiski śmiertelnika — rozmowa z ciszą i duchem przeszłości

Najnowszy film Agaty Sadowskiej Zapiski śmiertelnika to kameralne, przejmujące studium rozpaczy i pamięci, które stawia widza twarzą w twarz z pytaniem: co może powstrzymać człowieka, który ma wszystko, przed odebraniem sobie życia? Reżyserka, znana z zamiłowania do intymnych portretów psychologicznych, tym razem sięga po motyw rozmowy międzypokoleniowej — dosłownej i metafizycznej — by opowiedzieć o winie, samotności i próbie pogodzenia się z przeszłością.

Fabuła w kilku ruchach
Do nadmorskiego, nieco opustoszałego kurortu przyjeżdża pięćdziesięcioletni F.P. (znakomita, oszczędna w wyrazie kreacja Tomasza Zadrożnego). Ma rodzinę, pieniądze i pozornie stabilne życie, a jednak narastająca niechęć do świata doprowadza go do decyzji: chce popełnić samobójstwo. W domu wynajętym na skraju miasteczka rozpoczyna pisanie pożegnalnego listu do żony. To właśnie w tych zapisach, w bezbronnych zwierzeniach, pojawia się duch ojca — człowieka, który sam odebrał sobie życie wiele lat wcześniej. Duch nie przybywa jako spektakularny, horrorowy element, lecz jako cichy, surowy towarzysz rozmowy, który próbuje odwieść syna od ostatecznego kroku.

Forma i język filmowy
Sadowska rezygnuje z tanich efektów: Zapiski śmiertelnika to film powolny, niemal ascetyczny, w którym waga każdej sceny wynika z ciszy i przestrzeni między słowami. Autorka współpracowała z operatorką Anną Wójcik, która tworzy kadry pełne długich planów, chłodnych barw i faktur morskiego światła — plaża oraz opustoszałe molo stają się nie tylko tłem, ale aktywnym bohaterem, metaforą graniczności i nieuchronności. Dźwięk jest tam, gdzie trzeba: szum morza, oddech, szelest kartki — te proste elementy budują napięcie i intymność.

Muzyka Pawła Zielińskiego to niedoskonałe, melancholijne partie fortepianu i smyczków, które podkreślają wewnętrzny monolog protagonisty, ale nigdy go nie narzucają. Montaż skupia się na rytmie myśli — krótkie retrospekcje, fragmenty dzieciństwa, które nie przebijają się w jasną narrację, lecz jak rysy na fotografii powracają i odciskają się na teraźniejszości.

Występy i relacje
Tomasz Zadrożny w roli F.P. pokazuje pełen paletę drobnych gestów: od letargu i pustki po nagłego skrętu emocji. To aktorstwo wymagające powściągnięcia — nie ma wielkich wybuchów, są za to subtelne zmiany tembru głosu, mimiki i postawy ciała, które mówią więcej niż słowa. Janusz Gajewski jako duch ojca jest postacią paradoksalnie pełną spokoju: jego obecność bywa katartyczna i bolesna zarazem, bo to nie spektakularne nawiedzenie, lecz rozmowa o niezabliźnionych ranach.

Motywy i interpretacje
Film skupia się na kilku najważniejszych tematach: dziedziczeniu bólu (emocjonalne dziedzictwo samobójstwa), konieczności skonfrontowania się z prawdą o sobie oraz możliwości pojednania z bliskimi. Kurort nad morzem jest tutaj symbolem miejsca przejściowego — granicy między życiem a śmiercią, pomiędzy pamięcią a zapomnieniem. Listy F.P. funkcjonują jako most między tym, co zamknięte w człowieku, a tym, co można jeszcze przekazać innym. Pojawienie się ojca nie jest „moralizatorskie” — to raczej lustrzane odbicie: ojciec, który nie poradził sobie kiedyś z własnym cierpieniem, podejmuje ostatnią szansę, by spróbować odwieść syna od powtórzenia błędu.

Wartością filmu jest to, że nie oferuje prostych odpowiedzi. Sadowska pokazuje, że decyzja o życiu albo śmierci przechodzi przez labirynt relacji, pamięci i codziennych doświadczeń, a odwrócenie kursu wymaga nie tylko racjonalnego powodu, lecz spotkania — czasem duchowego, czasem fizycznego — z tym, co przez lata było wypierane.

Sceny, które zostają
Kilka ujęć trudno będzie wyrzucić z pamięci: poranna scena, w której F.P. wędruje po pustej plaży, trzymając kartkę z początkiem listu i patrząc na horyzont; rozmowa z duchem ojca przy niedokończonym ognisku na brzegu; moment, w którym bohater czyta własne słowa i nagle rozpoznaje fakt, że jego wyobrażenia o sobie są kłamstwem. Film używa takich prostych epizodów, by stopniowo odmierzać tempo i wagę emocji.

Dla kogo i dlaczego warto
Zapiski śmiertelnika to propozycja dla widza cierpliwego, skłonnego do refleksji. To kino, które nie daje natychmiastowej ulgi, ale zostaje w głowie jako zaproszenie do rozmowy — o rodzinie, o winie, o tym, co nie pozwala nam iść dalej. Miłośnicy filmów psychologicznych i kameralnych dramatów docenią precyzję reżyserii i minimalizm formalny.

Krytyka
Film nie jest wolny od wad. Dla widzów oczekujących silnej narracyjnej progresji tempo może być zbyt ospałe, a niektóre retrospekcje wydają się zbyt ulotne, jakby chciały być więcej niż są. Ponadto pojawienie się elementu nadprzyrodzonego (duch ojca) może u niektórych widzów wzbudzić rozczarowanie, jeśli spodziewali się realistycznego dramatu bez metafizycznych wtrąceń. Mimo to siła Zapisek… tkwi w szczerości i wyczuciu tematu.

Podsumowanie
Zapiski śmiertelnika to film o samotności w tłumie — o człowieku, który ma wszystko, a jednak traci sens istnienia. Agata Sadowska proponuje kameralny, refleksyjny seans, który nie rozwiązuje problemów, ale otwiera przestrzeń do rozmowy. To kino trudne, ale potrzebne — zwłaszcza w czasach, gdy temat zdrowia psychicznego i samobójstw wymaga odwagi, by mówić o nim bez tabu.

Jeśli ten temat jest dla Ciebie trudny: jeżeli Ty lub ktoś, kogo znasz, rozważa samobójstwo lub przeżywa kryzys — skontaktuj się natychmiast z lokalnymi służbami ratunkowymi (w Polsce numer 112) lub poszukaj pomocy u lekarza, terapeuty lub lokalnego telefonu zaufania. Rozmowa z drugą osobą może uratować życie.

Termin

5 luty 2026 18:00 - 20:00

Location

Kino Malta