02lut17:4519:45Zapiski śmiertelnika | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Uwaga: poniższy tekst porusza motyw samobójstwa. Jeśli ten temat jest dla Ciebie trudny, zasięgnij pomocy u bliskich lub specjalistów.

Zapiski śmiertelnika — rozmowa z przeszłością nad brzegiem życia

Nieczęsto zdarza się film, który w tak oszczędny i jednocześnie bolesny sposób odsłania mechanikę wewnętrznego zapadania się człowieka. Zapiski śmiertelnika to kameralna, precyzyjnie zagrana opowieść o pięćdziesięcioletnim F.P. — mężczyźnie, który mając rodzinę i pieniądze, nagle zaczyna tracić chęć do życia. Reżyser unika tanich efektów i melodramatycznych uproszczeń; zamiast tego proponuje czujne spotkanie z ciężarem pamięci, winy i przetrwałych śladów rodzinnej historii.

Fabuła jest prosta, niemal folktalowa: F.P. przyjeżdża do nadmorskiego kurortu z zamiarem popełnienia samobójstwa. Chce napisać pożegnalny list do żony — czyn, który ma być ostatecznym zamknięciem. W chwili, gdy pióro ma dotknąć papieru, pojawia się duch ojca — mężczyzny, który sam odebrał sobie życie wiele lat wcześniej. To spotkanie dwóch pokoleń, dwóch decyzji i dwóch wersji tego samego dramatu. Duch nie przychodzi jako potępiający głos z zaświatów, lecz jako lustrzane odbicie: ktoś, kto zna skrzywiony kod rodzinnych nawyków i próbuje ocalić syna od powtórzenia własnego błędu.

Siłą filmu jest umiar. Sceny są długie, ale nienudne; kamera przygląda się twarzy bohatera z taką cierpliwością, jakby chciała wyłowić najbardziej skrywane rysy jego rozpaczy. Nadmorski krajobraz — szare, stalowe morze, porwane chmury i metaliczny wiatr — nie jest tu tylko dekoracją, lecz ważnym współbohaterem. Reżyser wykorzystuje przestrzeń kurortu: opuszczone promenady, puste kawiarnie poza sezonem, odbicia świateł w mokrym piasku stają się przedłużeniem umysłu F.P., w którym wszystko zdaje się zwalniać i stawać w miejscu.

Najciekawszym elementem jest relacja między F.P. a ojcem-duchem. Dialogi są często krótkie, niejednoznaczne, a jednocześnie przesycone historią milczeń. Duch, zamiast prostego napomnienia, rekonstruuje fragmenty przeszłości: błędy, których nikt wcześniej nie nazwał, urwane rozmowy, epizody gniewu i bezradności. Dzięki temu film unika czarno-białych ocen — to nie jest wykład moralizatorski, lecz studium dziedziczenia cierpienia. Reżyser pyta w nim: czy można odziedziczyć skłonność do poddania się? I jeśli tak — czy przestrzeń miłości, zrozumienia i obecności wystarczy, by przerwać łańcuch?

Aktorsko Zapiski śmiertelnika to majstersztyk intymności. W roli F.P. mamy postać, która nie krzyczy: jej rozpacz przebija się przez drobne gesty, zawahania, pauzy w zdaniach. Gra aktora jest stonowana, ale intensywna — każdy niedopowiedziany ruch brzmi w filmie jak krzyk. Rola ojca, choć nadprzyrodzona, jest bardzo ludzka; pojawia się w chwilach, kiedy potrzebny jest nie tyle fantomyczny dramat, co stary, zatroskany głos, który zna konsekwencje błędów. Nie zabrakło też kreacji żony i postaci drugoplanowych, które tworzą tło codzienności — ona reprezentuje życie, które F.P. może utracić; oni — drobne, nie zawsze dostrzegane elementy, za które warto walczyć.

Scenariusz stawia na introspekcję i metaforę. List pożegnalny, który ma być aktem definitywnym, staje się narzędziem dialogu — nie tylko między mężem a małżonką, ale pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Reżyser pozwala nam usłyszeć głos listu od czasu do czasu, jakby kartka sama mówiła do czytelnika, odsłaniając motywacje i banalności życia, które ostatecznie przytłoczyły bohatera. To zabieg skuteczny, bo nie daje łatwych odpowiedzi; film pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, co tylko potęguje jego uczucie autentyczności.

Muzyka i zdjęcia podkreślają melancholię bez sentymentalizmu. Partytura jest oszczędna, często ogranicza się do pojedynczych, powtarzających się motywów smyczków lub pianina, które tworzą napięcie bez nachalności. Fotografia umiejętnie korzysta z naturalnego światła i długich ujęć, co nadaje obrazowi niemal teatralnej intymności.

Zapiski śmiertelnika to film dla widzów gotowych na powolne, refleksyjne kino. Nie daje prostych rozwiązań, nie wskazuje palcem, nie szuka tanich katharsis. Zamiast tego proponuje rozmowę — brutalnie szczerą i wrażliwą — o tym, co w nas przetrwa po poprzednich pokoleniach i jak cienka bywa linia między wytrwaniem a poddaniem się.

To nie jest film dla wszystkich, ale dla tych, którzy szukają w kinie luster — a czasem zimnego, morskiego wiatru, który przypomina o tym, że życie, mimo swojej wagi, wciąż ma swój rytm. Po seansie zostajemy z pytaniem: czy pamięć ma moc, by ocalić, czy raczej powiela rany? Zapiski śmiertelnika nie obiecuje odpowiedzi, ale za to daje przestrzeń do zadawania właściwych pytań.

Termin

2 luty 2026 17:45 - 19:45

Location

Kino Malta