04lut19:2521:25Wielkie piękno | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Wielkie piękno — film, który sam jest aktorem w teatrze życia

Wizualna orgia, ironiczne zacięcie i melancholia starzejącego się estety — tak najkrócej można scharakteryzować Wielkie piękno Paolo Sorrentino. Reżyser, który w swoim najgłośniejszym dziele zgrabnie połączył gorzki dowcip z poetyckim zachwytem nad upadkiem, serwuje widzowi opowieść o człowieku, który całe życie spędził na powierzchni. Jep Gambardella — dziennikarz, satyryk i wieczny gawędziarz salonów rzymskich elit — dryfuje od przyjęcia do przyjęcia, szukając impulsu, który przywróciłby mu wiarę w sens i w prawdziwe piękno.

Na pierwszy plan wysuwa się figura bohatera: z pozoru obojętnego, eleganckiego i wygadanego, wewnątrz pełnego pustki i tęsknoty. Sorrentino pokazuje, jak łatwo blichtr i intelektualne rozmowy o sztuce zastępują autentyczne doświadczenie życia. Jep jest tu zarówno przewodnikiem po świecie dekadencji, jak i symbolem pokolenia, które potrafi perfekcyjnie opisać świat, nie potrafiąc w nim naprawdę uczestniczyć. To portret, który boli — nie dlatego, że jest nowy, ale dlatego, że jest nieprzyjemnie bliski współczesności.

Estetyka filmu to kolejny bohater seansu. Kamera przepływa przez Rzym niczym ciekawy turysta: zatrzymuje się przy architekturze, śledzi twarze, degustuje światło i cienie. Ujęcia są wykalkulowane, często rozbuchane, ale nigdy przypadkowe — tworzą obraz miasta, które jawi się zarazem piękne i zgniłe. Sceny przyjęć, pełne gestów i konwersacji, zmieniają się w mechaniczne rytuały, a ekstrawaganckie instalacje artystyczne — w pusty spektakl. Reżyser nie unika przesady: groteskowe tableau i surrealistyczne momenty służą celowi — odsłonić fałsz i samotność kryjącą się pod maską luksusu.

Wspomnienie o wielkim pięknie nie jest tu sentymentalne. To raczej pytanie i oskarżenie: czy piękno ma wymiar metafizyczny, czy stało się dziś produktem do konsumowania? Sorrentino stawia obrazy i dialogi tak, by zmusić widza do refleksji: czy zachwyt nad jednym arcydziełem wystarczy, by życie miało treść? Czy pamięć i miłość potrafią zapełnić pustkę, której nie wypełni żaden intelektualny dyskurs?

Na poziomie aktorskim film wypada bez zarzutu. Kreacja głównego bohatera to studium wdzięku i rozkładu — ktoś, kto wciąż potrafi oczarować, a jednocześnie sam jest ofiarą własnego stylu życia. Obszerne role drugoplanowe tworzą galerię postaci, które uzupełniają portret świata: młodzi artyści, myśliciele, celebryci i dewocyjni poszukiwacze duchowości. Ich obecność pokazuje, że problem nie leży w ludziach, lecz w strukturze życia, które tworzą.

Muzyka i dźwięk w filmie pełnią rolę komentarza. Pojawiają się fragmenty opery, popowa ironia i współczesne brzmienia, które podkreślają rozdźwięk między wzniosłością a trywialnością codzienności. Montaż, często rytmiczny i przyspieszony, zestawia sceny ekstrawagancji z momentami zadumy, co potęguje wrażenie kolażu — pięknego, ale kruchym.

Wielkie piękno to nie tylko kino o dekadencji — to film o pamięci i przemijaniu. Pojawiają się w nim motywy przemijającej młodości, śmierci i tęsknoty za autentyczną relacją z innymi ludźmi. Sorrentino nie daje prostych odpowiedzi; zamiast tego proponuje estetyczne doświadczenie, które ma skłonić do myślenia. Dla jednych będzie to lament o końcu pewnej epoki, dla innych — prowokacja do odnalezienia własnego źródła sensu poza salą balową.

Czy Wielkie piękno jest filmem doskonałym? Zależy, czego oczekujemy. Jeśli pragniemy prostych historii i jednoznacznych morałów — możemy poczuć się znużeni. Jeśli jednak otworzymy się na formę, na obrazy, które uczą patrzeć uważniej, i na ironię, która nie ułatwia życia — odnajdziemy dzieło bogate w niuanse. To film, który działa wolno, jak wieczorne przyjęcie: najpierw zachwyca błyskiem, potem zostawia z ciężarem myśli.

Dla kinomanów szukających filmu, który łączy styl z treścią, Wielkie piękno pozostaje pozycją obowiązkową. To opowieść o tym, że prawdziwe piękno nie krzyczy z billboardów — trzeba je odnaleźć w ciszy, prawdziwej rozmowie i w chwilach, które nie są wystawiane na pokaz. Sorrentino przypomina, że nawet w świecie pełnym artystycznych afiszów można odnaleźć promień autentyczności — trzeba tylko umieć go dostrzec.

Termin

4 luty 2026 19:25 - 21:25

Location

Kino Malta