01lut17:0019:00Wielki Marty | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Wielki Marty — portret ambicji, która pożera wszystko Wielki Marty zaczyna się jak klasyczna opowieść o dojściu na szczyt, a szybko zamienia w mroczną, magnetyczną furię o cenie, jaką płaci się
Szczegóły
Wielki Marty — portret ambicji, która pożera wszystko
Wielki Marty zaczyna się jak klasyczna opowieść o dojściu na szczyt, a szybko zamienia w mroczną, magnetyczną furię o cenie, jaką płaci się za upragnioną wielkość. Tytułowy Marty — charyzmatyczny, bezwzględny i zdeterminowany — nie chce tylko zaistnieć. On pragnie blasku, władzy, miejsca w historii. I zrobi wszystko, by je zdobyć.
Fabuła, na pozór prosta, rozwija się stopniowo, odsłaniając kolejne warstwy moralnej korozji bohatera. Marty zaczyna od niewinnego marzenia: być gwiazdą, przejść z marginesu do centrum uwagi. Szybko jednak okazuje się, że w jego wersji awansu nie ma miejsca na zasady. Reguły są po to, by je nagiąć; sojusze — nawiązywane z ludźmi, od których rozum i intuicja podpowiadają trzymać się z daleka — stają się narzędziem. Seks i uwodzenie traktuje jak środek do celu: każda relacja to potencjalny krok na drabinie, każdy flirt — kalkulacja.
Reżyser (tu warto pochwalić odwagę twórczą) prowadzi Marty’ego z zimną precyzją kamery, która kocha zbliżenia na twarz bohatera: mikroekspresje, potknięcia godności, triumfy i upokorzenia. Wiele scen zyskuje dzięki drobnym gestom, które mówią więcej niż dialogi — wystarczy półuśmiech czy długo utrzymane spojrzenie, by poczuć, jak bohater jednocześnie zdobywa i traci. Scenariusz konsekwentnie buduje napięcie poprzez kontrast między blaskiem scen (showbiznes, bankiety, światła) a cieniami, w których Marty zawiera swoje ugody.
Tematycznie film balansuje między psychologicznym studium postaci a gorzką satyrą świata, w którym moralność jest towarem deficytowym. Wielki Marty przypomina, że ambicja sama w sobie nie jest zła, ale staje się zatraceniem, gdy staje się jedynym kompasem. Twórcy nie boją się pokazać, że pociąg do wielkości może usprawiedliwiać zdradę, manipulację, a nawet bezwzględne wykorzystanie innych. Z drugiej strony film nie daje prostych odpowiedzi — zamiast demonizować, stara się rozumieć, analizować motywacje i mechanizmy działania.
Warstwa aktorska to siła napędowa tej historii. Główny bohater został sportretowany z ferocitate, która jednocześnie fascynuje i odpycha. Aktorowi udaje się zbudować postać pełną niuansów: widzimy przebiegłość, ale też melancholię kogoś, kto za każdym nowym zwycięstwem traci coś istotnego. Partnerki Marty’ego nie są jednowymiarowymi pionkami — niektóre z nich wpisują się w trybik jego planów, inne stawiają mu opór i odsłaniają jego słabości. Najciekawsze w filmie są właśnie te interakcje: gra o władzę przebija się w prywatnych scenach, nadając im smak tragikomediowy.
Estetyka filmu przemyślana jest do ostatniego kadru. Operator kreuje świat kontrastów: chłodne, sterylne wnętrza biur i producentów kontrastują z pulsującymi neonami nocnych klubów, w których Marty realizuje swoje najciemniejsze manewry. Zastosowanie barw — często zduszonych, przemyślnie oświetlonych — potęguje wrażenie egzystencjalnego chłodu. Muzyka, oscylująca między jazzowymi motywami a minimalistycznymi elektronikami, podkreśla napięcie i rytm manipulacji.
Wielki Marty nie jest filmem, który podaje morał na końcu wprost. Zamiast tego zostawia widza z kilkoma nieprzyjemnymi pytaniami: ile wart jest sukces zdobyty cudzym kosztem? Czy można wrócić z drogi, gdy każdy krok był kompromisem? I wreszcie — kto w tym świecie jest większy: ten, kto błyszczy na scenie, czy ten, kto trzyma za sobą sznurki, pozostając w cieniu?
Filmowi można zarzucić ostrość tonu — momentami Marty jest tak jednoznacznie negatywny, że traci się empatię, którą twórcy starali się budować. Kilka wątków pobocznych pozostaje niedokończonych, co może frustrować widza spragnionego pełniejszego portretu uniwersum postaci. Niemniej, to właśnie wyrazistość centralnej kreacji i bezkompromisowe rozliczenie z mechanizmami władzy sprawiają, że Wielki Marty zostaje w głowie długo po wyjściu z sali.
Dla kogo ten film? Dla widzów, którzy lubią psychologiczne studia postaci, czarne komedie o świecie showbiznesu i filmy, które prowokują do myślenia. To propozycja dla tych, którzy nie boją się spojrzeć na ambicję z bezlitosnej perspektywy. Wielki Marty nie daje odpowiedzi łatwych, ale za to zmusza do refleksji — a to w kinie zawsze wielka wartość.
Termin
1 luty 2026 17:00 - 19:00
Location
Kino Malta









![Cytadela 2020 [ZZM] (15) Foto: Cytadela 2020 [ZZM] (15) Foto:](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2022/01/7Ls642-313x168.jpg)
