13mar19:4021:40La Grazia | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

La Grazia to film, który – choć zaczyna się od bardzo osobistego dramatu – szybko rozrasta się do rozmiarów moralnej paraboli. Paolo Sorrentino, znany z teatralnej wyobraźni i skłonności do operowej przesady, sięga tym razem po opowieść o winie, przebaczeniu i władzy. Na ekranie widzimy mężczyznę rozdartego: męża, który nie potrafił po śmierci żony przyjąć jej zdrady; ojca, który nie potrafi znaleźć drogi do córki; i głowę państwa, któremu spoczywa na barkach nie tylko los narodu, lecz i życie dwóch skazanych na dożywocie. Toni Servillo – od lat twarz niejednego filmu Sorrentino – buduje tu postać wielowarstwową, fascynującą i niejednoznaczną.

Sorrentino znów pracuje na kontrastach. Z jednej strony mamy monumentalny rytuał władzy: protokół, telewizyjne przemówienia, polityczne kalkulacje. Z drugiej – intymne, niemal klaustrofobiczne sceny domowe i retrospekcje, w których przeszłość wtrąca się w teraźniejszość. Reżyser z rozkoszą rozgrywa dychotomię prywatnego i publicznego; tym, co dla widza najbardziej niepokojące, jest fakt, że decyzje osobiste przenikają do sfery publicznej i na odwrót. Prawo łaski – symbol najwyższej ludzkiej i instytucjonalnej władzy nad życiem – staje się polem, na którym rozstrzygają się dawno zadane rachunki.

Toni Servillo tworzy tu bohatera, który jednocześnie fascynuje i odrzuca. Jego prezydent nie jest ideałem ani potworem, lecz kimś bliższym: człowiekiem pełnym sprzeczności, który nie umie przebaczyć ani sobie, ani innym. Servillo nie potrzebuje wielkich gestów; jego siła tkwi w subtelności — w milczeniu, w spiralach spojrzeń, w mikro-ruchach twarzy, które zdradzają więcej niż najwymyślniejsze dialogi. To aktorska lekcja: jak postaci obdarować wewnętrzną burzą, nie uciekać od niej, a jednocześnie zachować porządek i dystans reprezentacyjny.

Sorrentino estetycznie podąża tam, gdzie czuje się najlepiej: bogate tableau, przerysowane obrazy, przenikające się symboliczne rekwizyty. W La Grazia reżyser wydobywa z kadru wszystko, co może służyć narracji o winie i odkupieniu — światło padające na marmurowe kolumny, zimne, sterylne wnętrza pałacu prezydenckiego, intymne przestrzenie rodzinne naznaczone kurzem pamięci. Każda scena zdaje się być małą operą, w której kostiumy, scenografia i muzyka wspólnie prowadzą nas przez labirynt emocji i moralnych wyborów.

Moralny dylemat, który staje przed bohaterem – złagodzenie kary dla osoby, która popełniła „morderstwo z miłości” lub „brutalny akt miłosierdzia” – daje Sorrentino pole do postawienia pytań uniwersalnych. Co to znaczy przebaczyć? Czy istnieją czyny, których nie obejmuje litość? Czy instytucjonalne prawo łaski może być narzędziem osobistego rozrachunku? Film nie podsuwa prostych odpowiedzi; wręcz przeciwnie, skonstruowany jest tak, by widz nieustannie ważył racje, empatię i obowiązek. Dzięki temu La Grazia staje się nie tyle oskarżeniem kogoś, ile zaproszeniem do samosygnalizacji: do kogo należą nasze dni i kto ma prawo je decydować.

Równoległa oś – relacja ojciec‑córka – dopełnia wizerunek człowieka rozdartego między obowiązkiem a uczuciem. Sorrentino z wyczuciem pokazuje, jak publiczna pozycja komplikuje proste gesty bliskości, ile kostiumów trzeba założyć, ile masek zdjąć, by zbliżyć się do drugiego człowieka. Wątek zdrady zmarłej żony natomiast wprowadza element duchowego osamotnienia: nie tylko niezdolność do wybaczenia jej czynu, ale i nieumiejętność wybaczenia sobie za to, że nie potrafił pojąć motywów czy potrzeb partnerki.

La Grazia to też film o decyzji. Sorrentino – w swoim niepodrabialnym stylu – pokazuje, że nawet głęboko zakorzenione przekonania i nawyki mogą zostać złamane w jednej chwili, że akt pojednania potrafi przypominać nagłe wyzwolenie. Ale wyzwolenie to niełatwa łaska; przynosi ze sobą konsekwencje moralne, społeczne i osobiste. W tym sensie film funkcjonuje jak moralna próba: stawia bohatera pod światłem reflektorów, ale także pod światłem własnych wspomnień i wyrzutów sumienia.

Dla miłośników twórczości Sorrentino La Grazia będzie kolejnym potwierdzeniem jego zainteresowania wielkimi postaciami i ich małymi tragediami. Dla widzów szukających kina skrojonego z ikonicznych obrazów i głębokich pytań – pozycja obowiązkowa. To film, który nie daje odpowiedzi na tacy, lecz prowokuje do rozmowy, rozmyślań i, co być może najważniejsze, do spojrzenia na nasze własne granice przebaczenia.

Ocena? La Grazia to dzieło dojrzałe, zagrane znakomicie i wyreżyserowane z pełnym rozmachem Sorrentino. Niełatwe, często melancholijne, miejscami przejmujące. Kino, które więcej pyta, niż poucza — i to jest jego największa zaleta.

Termin

13 marzec 2026 19:40 - 21:40

Location

Kino Malta