25maj14:3016:30Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — recenzja Kiedy A24 bierze się za opowieść o kobiecie na krawędzi, można spodziewać się filmu, który nie boi się wchodzić w niekomfortowe rejony psychiki i domowych
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła — recenzja
Kiedy A24 bierze się za opowieść o kobiecie na krawędzi, można spodziewać się filmu, który nie boi się wchodzić w niekomfortowe rejony psychiki i domowych dramatów. Kopnęłabym cię, gdybym mogła to właśnie taki tytuł: surowy, intymny i jednocześnie momentami groteskowo przerażający portret rodziny, której codzienność rozpada się na kawałki.
Fabuła jest oszczędna, lecz na wskroś wciągająca. Linda (w przejmującej kreacji Rose Byrne) prowadzi życie, które coraz trudniej nazwać stabilnym. Jej córka zapada na tajemniczą chorobę — medyczne wyjaśnienia są mgliste, a objawy nie pasują do jednego prostego schematu. Mąż, zamiast być oparciem, wycofuje się i znika w krętych korytarzach spraw zawodowych i prywatnych ucieczek. To wszystko sprawia, że świat Lindy kurczy się do rozpiętości między łóżkiem chorego dziecka, lodówką i telefonem, który rzadko przynosi dobre wiadomości. Film śledzi każdy jej dzień jak bieg z przeszkodami — bez mety i z coraz trudniejszymi barierami do pokonania.
Rose Byrne daje tu jedną z tych ról, które wabią i przerażają zarazem. Jej Linda nie jest bohaterką w klasycznym sensie: nie ma jasnych motywacji, często błędnie odczytuje sygnały z otoczenia, ucieka w drobne rytuały, a zaraz potem wybucha lawiną emocji. Byrne pracuje głównie spojrzeniem, drobnym drżeniem dłoni, minimalnymi gestami, które jednak mówią więcej niż dialogi. To rola wymagająca i precyzyjna — aktorka potrafi pokazać zarówno twardość wynikającą z konieczności, jak i bezradność, która wali się z taką samą siłą.
Reżyser (i scenarzysta) prowadzi widza przez mieszankę realizmu i niemal onirycznych wtrętów. Film nie stara się wszystkiego wytłumaczyć: tajemnica choroby córki pozostaje pewnym niedopowiedzeniem, co działa na korzyść obrazu — zamiast taniego wyjaśnienia dostajemy atmosferę niepewności, która jest kluczowa dla budowania napięcia. Obrazy wnętrz — zacieki, zbyt jasne światło kuchni, ciasne korytarze — współgrają z klaustrofobicznym montażem i oszczędną ścieżką dźwiękową. Dźwięk odgrywa tu rolę niepodległą obrazowi: szumy, szmery i basowe uderzenia potęgują uczucie zagrożenia i zmęczenia.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to także film o oczekiwaniach wobec „roli” kobiety i matki. Linda jest oceniana przez otoczenie i przez siebie samą — zbyt słaba, zbyt porywcza, zbyt niezdolna do tego, by poradzić sobie z tragedią. Produkcja bada, co się dzieje, gdy te oczekiwania stają się ciężarem nie do uniesienia. Niektóre sceny są wręcz dosłownymi studium przemocy psychicznej wobec samej siebie: bohaterka myśli o granicach, które przekroczyła, o impulsywności, która mogła zranić bliskich. Film nie moralizuje, nie podaje recept — raczej stawia widza twarzą w twarz z pytaniem, jak daleko może posunąć się człowiek, by chronić to, co najważniejsze.
Warto też zwrócić uwagę na to, jak film operuje konwencją. A24 z jednej strony daje narzędzia niezależnego kina — artystyczne zdjęcia, ryzykowny montaż, nieoczywiste rozwiązania narracyjne — z drugiej strony pozwala, by opowieść była przez chwilę surowa jak dokument. Dzięki temu Kopnęłabym cię… nie daje łatwych punktów zaczepienia. Nie jest to film „rozrywający serce” według znanego wzorca — jest to raczej długie, męczące spojrzenie na destrukcję codzienności.
Dla kogo ten film? Dla widzów, którzy lubią kino intensywne, skoncentrowane na psychologii postaci, bez uproszczeń i tanich rozwiązań. Dla fanów Rose Byrne i każdego, kto toleruje końcowe niedopowiedzenia bardziej niż jasno udzielone odpowiedzi. Nie jest to propozycja „lekka” — raczej doświadczenie, które zostawia ślad i prowokuje do rozmowy długo po napisach końcowych.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to kino, które trzyma w dusznej atmosferze, a jednak potrafi być piękne w swojej brutalnej uczciwości. To film, który odpycha i przyciąga jednocześnie — i właśnie dlatego warto dać mu szansę.
Termin
25 maj 2026 14:30 - 16:30
Location
Kino Malta










