03maj18:3020:30Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła A24 i Rose Byrne w filmie, który nie chce dać widzowi spokoju Kiedy studio A24 stawia na historię intymną, ale bezkompromisową, można spodziewać się kina, które zostaje z
Szczegóły
Kopnęłabym cię, gdybym mogła
A24 i Rose Byrne w filmie, który nie chce dać widzowi spokoju
Kiedy studio A24 stawia na historię intymną, ale bezkompromisową, można spodziewać się kina, które zostaje z nami na długo po napisach końcowych. Kopnęłabym cię, gdybym mogła to właśnie taki obraz — emocjonalny rollercoaster prowadzony przez nominowaną do Oscara i nagrodzoną Złotym Globem kreację Rose Byrne. To film, który zamiast łatwych rozwiązań serwuje napięcie, ból i niedopowiedzianą złość, zmuszając widza do wejścia w świat bohaterki i poczucia ciężaru każdego jej kroku.
O czym jest film?
Na pozór to opowieść o upadku codzienności: Linda — matka, żona, partnerka życia — staje wobec serii dramatycznych wyzwań. Jej córka zapada na tajemniczą chorobę, a mąż znika, tłumacząc się biznesowymi obowiązkami. Z dnia na dzień bezpieczny porządek rozpada się, a dom, który dotąd miał być ostoją, staje się labiryntem przeszkód. Film nie podaje prostych odpowiedzi — choroba pozostaje częściowo niewyjaśniona, relacje są skomplikowane, a każdy gest bohaterki jest nacechowany ambiwalencją: miłością i rosnącą rozpaczą, troską i impulsem odcięcia się od wszystkiego.
Rose Byrne — siła w słabości
W centrum tego chaosu stoi Byrne, której kreacja została doceniona nagrodami i nominacjami. To aktorstwo subtelne, lecz bez maski: bohaterka jest jednocześnie zdeterminowana i rozbita, pełna gniewu i skruszenia. Byrne potrafi użyć ciszy tak samo boleśnie jak krzyku; jej mimika i ciało mówią więcej niż kilka napisanych fraz. Dzięki niej widz rozumie, że walka tu toczy się nie tylko o zdrowie dziecka, lecz o utrzymanie poczucia tożsamości, o granice, których nie wolno przekroczyć, i o to, co robić, gdy granice te zaczynają się rozpadać.
Styl, dźwięk i rytm
Twórcy filmu stawiają na intymność — kamera często przybliża się do bohaterki, łapie detale: spocone dłonie, nieodwracane spojrzenia, rozrzucone przedmioty domowego życia. Montaż i tempo opowieści oddają coraz silniej narastającą presję: sceny rutyny przeplatają się z eruptującymi momentami panicznego działania. Warstwa dźwiękowa działa jak subtelna podświadomość; odgłosy szpitalnych korytarzy, skrzypiące podłogi czy milczące telefony podbijają atmosferę klaustrofobii. Estetyka filmu balansuje między realistycznym portretem codzienności a momentami niemal surrealistycznymi, kiedy wewnętrzne stany Lindy manifestują się w obrazach i symbolach.
Tematy, które zostają
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to przede wszystkim film o macierzyństwie pod presją — o tym, jak łatwo potrzeby opiekuna zostają zanegowane przez system, chorobę, brak wsparcia. To też studium przemęczenia i granic wytrzymałości: gdzie kończy się odpowiedzialność, a zaczyna prawo do ratowania własnego „ja”? Twórcy nie moralizują; pokazują raczej mechanizmy, które prowadzą do rozpadu relacji i do izolacji. Obok tego przebija się temat gniewu jako naturalnej, często stygmatyzowanej reakcji na bezsilność.
Dlaczego warto zobaczyć?
Film nie jest łatwy — celowo. To kino, które prowokuje do rozmowy, które nie pozwala na obojętność. Widząc Bryne, widzimy człowieka — nie bohaterkę wykreowaną na modłę melodramatu. A24 jak zwykle stawia na ryzyko: historię surową, momentami brutalnie uczciwą, a jednocześnie przejmująco piękną w szczegółach. Dla widzów szukających kina angażującego emocjonalnie i intelektualnie Kopnęłabym cię, gdybym mogła będzie pozycją obowiązkową.
Dla kogo ten film?
Dla osób gotowych na konfrontację z trudnymi emocjami, dla tych, którzy cenią aktorstwo „z wnętrza”, dla miłośników kameralnych dramatów o dużym ładunku moralnym. Nie jest to propozycja na lekki wieczór, ale na seans, po którym warto usiąść i porozmawiać — z samym sobą lub z kimś bliskim.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film, który przypomina, że czasem największą odwagą jest przyznać: nie daję już rady. I że w tej prawdzie, mimo goryczy, może kryć się pierwsze ziarno przemiany.
Termin
3 maj 2026 18:30 - 20:30
Location
Kino Malta










