22sie15:0517:05Frances Ha | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

„Frances Ha” – rytm niepewności

Są filmy o dorastaniu, które kończą się wraz z pierwszym poważnym wyborem. „Frances Ha” Noaha Baumbacha zaczyna się właśnie wtedy, gdy wybory powinny już dawno zostać podjęte. Frances Halladay ma około trzydziestu lat, mieszka w Nowym Jorku, marzy o karierze tancerki i wciąż porusza się po świecie z energią osoby przekonanej, że życie dopiero się rozpoczyna. Problem w tym, że rzeczywistość nie zamierza dopasować się do jej planów.

Baumbach, współautor scenariusza wraz z Gretą Gerwig, tworzy portret bohaterki nieporadnej, impulsywnej i rozbrajająco szczerej. Frances nie jest typową filmową przegraną. Nie brakuje jej talentu, ambicji ani wyobraźni. Brakuje jej natomiast stabilności — emocjonalnej, finansowej i życiowej. Jej kolejne decyzje często wydają się nierozsądne, ale wynikają z potrzeby zachowania wierności samej sobie. Frances chce wierzyć, że spontaniczność jest formą wolności, nawet jeśli coraz częściej okazuje się także źródłem chaosu.

Przyjaźń ważniejsza niż romans

W centrum filmu znajduje się relacja Frances i Sophie. To więź intensywna, niemal symbiotyczna, zbudowana na wspólnych rytuałach, żartach i przekonaniu, że obie są dla siebie najważniejszymi osobami na świecie. Ich bliskość przypomina romans pozbawiony erotycznego komponentu — jest pełna namiętności, zazdrości, przywiązania i lęku przed utratą.

Kiedy Sophie zaczyna układać sobie życie na własnych zasadach, Frances musi zmierzyć się z czymś więcej niż tylko przeprowadzką przyjaciółki. Jej dotychczasowa mapa emocjonalna traci sens. Zmieniają się mieszkania, znajomi i rytm codzienności, a wraz z nimi rozpada się poczucie bezpieczeństwa, które Frances czerpała z bliskości drugiej osoby. Film nie przedstawia tej przemiany jako wielkiego dramatu obyczajowego. Baumbach wybiera ton subtelniejszy: pokazuje drobne przesunięcia, niezręczne rozmowy i momenty, w których bohaterki orientują się, że nie potrafią już wrócić do dawnej wersji swojej relacji.

Nowy Jork poza pocztówką

Nowy Jork w „Frances Ha” nie jest wyłącznie miastem sukcesu i artystycznych możliwości. To przestrzeń tymczasowości: wynajmowanych pokoi, kanap u znajomych, niespełnionych planów i ludzi, którzy nieustannie próbują się w mieście zadomowić. Frances przemieszcza się po nim z charakterystyczną mieszaniną pośpiechu i beztroski. Biegnie ulicami, wskakuje do metra, pojawia się w kolejnych mieszkaniach — jakby ruch mógł zastąpić konkretny kierunek.

Jej wędrówka ma w sobie coś z komedii omyłek, ale pod powierzchnią humoru kryje się bardzo współczesne doświadczenie. Frances należy do pokolenia, które długo pozostaje zawieszone pomiędzy młodością a dorosłością. Z jednej strony pragnie niezależności, z drugiej nie chce przyjąć reguł świata dorosłych: konieczności planowania, rezygnacji z części marzeń i zaakceptowania własnych ograniczeń. Jej kryzys nie wynika z jednego spektakularnego wydarzenia. Jest raczej sumą małych rozczarowań.

Czarno-biały taniec

Czarno-białe zdjęcia autorstwa Sama Levy’ego nadają filmowi lekkość, ale także odrywają go od konkretnego czasu. „Frances Ha” wygląda jak współczesna opowieść nakręcona w rytmie klasycznej komedii miejskiej. Estetyka przywołuje ducha francuskiej Nowej Fali, amerykańskiego kina niezależnego i filmów o bohaterach, którzy więcej czują, niż rozumieją.

Monochromatyczny obraz nie służy tu jednak nostalgii. Przeciwnie — pozwala uchwycić kontrast między romantyczną wizją życia a jego codzienną, często banalną materią. Frances potrafi nadać zwykłemu spacerowi rangę wydarzenia, a nieudanej rozmowie — wymiar niemal filozoficzny. Kamera podąża za nią z czułością, nie próbując na siłę porządkować jej świata.

Istotną rolę odgrywa również montaż i muzyka. Film ma rytm podobny do tańca: przyspiesza, zatrzymuje się, zmienia kierunek. Frances często porusza się tak, jakby ciało wiedziało więcej niż umysł. Jej bieg ulicami Nowego Jorku — jeden z najbardziej pamiętnych momentów filmu — staje się krótką deklaracją wolności. Nie prowadzi wprawdzie do żadnego konkretnego celu, ale przez chwilę pozwala bohaterce poczuć, że jest dokładnie tam, gdzie powinna.

Greta Gerwig – niedoskonałość jako siła

Bez Grety Gerwig „Frances Ha” nie miałaby tego samego tonu. Aktorka tworzy postać jednocześnie komiczną i kruchą, irytującą i ujmującą. Frances bywa egoistyczna, nieuważna i emocjonalnie niedojrzała, lecz film nigdy nie odbiera jej prawa do błędu. Gerwig nie gra bohaterki jako osoby „dziwnej” dla samego efektu. Jej ekscentryczność jest naturalna, podobnie jak nagłe zmiany nastroju, niezręczne wypowiedzi czy impulsywne decyzje.

Najciekawsze jest to, że Frances nie musi całkowicie dorosnąć, by odnaleźć własne miejsce. Nie przechodzi klasycznej przemiany, po której wszystkie problemy znikają. Uczy się raczej rozpoznawać swoje pragnienia i oddzielać je od wyobrażeń o tym, jak powinno wyglądać udane życie. To niewielka, ale znacząca różnica.

„Frances Ha” nie oferuje łatwego pocieszenia. Nie obiecuje, że talent zostanie nagrodzony, przyjaźń pozostanie niezmienna, a przyszłość ułoży się zgodnie z planem. Zamiast tego proponuje coś bardziej wiarygodnego: możliwość dalszego ruchu mimo niepewności. Frances nie wie jeszcze, dokąd zmierza, ale zaczyna rozumieć, że brak gotowej odpowiedzi nie musi oznaczać porażki.

To film o tym, że dorosłość nie zawsze polega na znalezieniu stabilnego miejsca. Czasem oznacza zgodę na to, że przez długi czas będzie się szukać — po omacku, z humorem, w biegu i z nadzieją, która mimo wszystko nie chce zgasnąć.

Termin

22 sierpień 2026 15:05 - 17:05

Location

Kino Malta