04lut19:2021:20Father Mother Sister Brother | Sala Marilyn | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Jim Jarmusch powraca z filmem, który na pierwszy rzut oka jest prosty jak tytuł — Father Mother Sister Brother — a pod powierzchnią rozgałęzia się w wysublimowaną, subtelną mozaikę relacji rodzinnych. To tryptyk rozgrywający się współcześnie, lecz poza granicami jednego świata: FATHER w północno‑wschodnich Stanach Zjednoczonych, MOTHER w Dublinie, SISTER BROTHER w Paryżu. Jarmusch zestawia trzy geografie i trzy temperamenty, aby zbadać, co nas od siebie odsuwa i co mimo wszystko trzyma przy ludziach, których nosimy w sobie.

Struktura filmu jest jego siłą. Każdy rozdział ma własny rytm, barwę i dźwięk, ale reżyser wprowadza dyskretne echa — przedmiot, gest, melodia — które łączą opowieści w jedną refleksyjną narrację o rodzinie jako zjawisku zarówno uniwersalnym, jak i skrajnie osobistym. FATHER, położony w surowym, często melancholijnym krajobrazie nowojorskiego przedmieścia, to portret człowieka, który stara się oswoić własne błędy. Kamera obserwuje go z czułą, lecz nieczułą zarazem cierpliwością: długie ujęcia, cisza przerwany jedynie przez odgłosy domowych rytuałów, momenty humoru podszyte gorzką ironią. Jarmusch — mistrz deadpanowego dowcipu — potrafi jednym spojrzeniem zmienić scenę w esej o samotności.

MOTHER przenosi nas do Dublina, miasta, w którym deszcz i ciepły, lekko przytłumiony humor są równie obecne. Tutaj film nabiera intymności: wnętrza, herbaciarnie, gęste rozmowy nad stołem. Rozdział o matce rozstawia przed widzem całą gamę uczuć — troskę, pretensję, nieśmiałą czułość — i robi to bez melodramatu. W dialogach czai się autoironia i subtelna krytyka, a Jarmusch pozwala na więcej słowa niż zwykle, jednocześnie nie rezygnując z przestrzeni, w której niewypowiedziane nabiera ciężaru.

SISTER BROTHER, osadzone w Paryżu, to najbardziej złożony formalnie segment: para Geschwister (siostra i brat) porusza się po labiryncie współczesnego miasta, gdzie bliskość fizyczna nie równa się bliskości emocjonalnej. Jarmusch rozgrywa tu kilkuaktowy taniec nieporozumień i wspomnień, w którym humor i melancholia splatają się w rytm paryskiego życia nocnego, kawiarni i ciasnych mieszkań. W centrum uwagi — relacja dwojga ludzi, która jednocześnie jest bliska i obca, pełna drobnych gestów, które mogą wiele wyjaśnić lub nic nie zmienić.

Estetycznie film wpisuje się w najlepsze tradycje Jarmuscha: ekonomia środków, precyzyjny timing komediowy, wrażliwość na dźwięk i muzykę. Każdy rozdział ma własną paletę barw — od chłodnych, stalowych tonów Ameryki Północno‑Wschodniej, poprzez wilgotne, zielonkawe odcienie Dublina, aż po złote światła i pastelowe zaułki Paryża — co podkreśla lokalność, a zarazem uniwersalność emocji. Muzyka działa tu nie jako ilustracja, lecz jako komentarz: w dyskretny sposób wzmacnia nastrój, nie zagłuszając rozmów ani ciszy.

Najciekawszą stroną Father Mother Sister Brother jest sposób, w jaki Jarmusch operuje humorem. To humor prześmiewczy, często suchy, ale nigdy tani. Zdejmuje patos z rodzinnych dramatów, ale nie lekceważy ich powagi. Film nie daje prostych odpowiedzi — i o to w nim chodzi. Zamiast konkluzji serwuje obserwacje: ludzie oddalają się od siebie powoli, na skutek wielu drobnych zaniedbań, rutynowych wyborów, milczeń i drobnych oszustw wobec samych siebie. Czasami to odległość geograficzna, czasami językowa bariera, częściej — brak umiejętności mówienia o tym, co boli.

Dla widza to seans, który nagradza cierpliwość. Jarmusch nie spieszy się, daje czas na wejście w rytm każdej historii i na spotkanie z bohaterami, którzy nie są ani bohaterami w klasycznym sensie, ani karikaturnymi postaciami. To ludzie drobnych gestów, zaskakujących wyborów i nieoczywistych miłości. Film przypomina, że relacje rodzinne to nie spektakl, lecz codzienność — nierówna, zabawna, bolesna i piękna.

Father Mother Sister Brother można polecić tym, którzy cenią kino kameralne, przesycone subtelną ironią i humanizmem, oraz fanom Jarmuscha, którzy oczekują kolejnego przykładu jego dojrzałego tonu. To dzieło skromne w formie, bogate w obserwacje — film, który zostaje z widzem nie dlatego, że odpowiedział na pytania, ale dlatego, że potrafi je postawić w sposób, który zostawia przestrzeń na własne refleksje.

Termin

4 luty 2026 19:20 - 21:20

Location

Kino Malta