04lut14:3016:30Ciemna strona Mount Everest | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Ciemna strona Mount Everest — kiedy „Bogini Matka Ziemia” odsłania swoje rysy

W kinie górskim rzadko który obraz potrafi jednocześnie zachwycić wzrok i poruszyć sumienie. „Ciemna strona Mount Everest” to właśnie taki film: porywający wizualnie dokument, który przenosi widza poza panoramy z pocztówek i reklamowe opisy najwyższej góry świata, aby opowiedzieć historię z perspektywy tych, bez których żadna ekspedycja nie mogłaby się odbyć — Szerpów.

Bohater: Mingma Tsiri Sherpa — wezwanie i sprzeczność
Na pierwszy plan wysuwa się postać Mingmy Tsiri Sherpy, 19-krotnego zdobywcy Everestu. To człowiek, którego osiągnięcia i doświadczenie dają mu prawo do głosu, ale film pokazuje go przede wszystkim jako człowieka rozdartego: z jednej strony lojalność wobec rodziny i wspinaczkowej tradycji, z drugiej — nieodparta potrzeba naprawienia tego, co pociąga za sobą kolejna komercyjna strażnica śmierci. Mingma łamie dane rodzinie słowo i wyrusza na ostatnią, niebezpieczną misję — chce oczyścić świętą górę z ciał himalaistów, dla których zdobycie szczytu skończyło się tragicznie. To zadanie ma wymiar praktyczny, ale też moralny i duchowy: wyzwala konflikt między poszanowaniem górskich zwyczajów a potrzebą zamknięcia dla rodzin zmarłych.

Perspektywa Szerpów — przełamywanie monokulturowej narracji
Największą siłą filmu jest jego punkt widzenia. Zamiast kolejnej relacji z punktu widzenia turystów czy celebrytów na szczycie, otrzymujemy opowieść z wewnątrz społeczności, która od dekad wykonuje najbardziej ryzykowne prace na trasach na Everest. Film przesuwa akcent — ukazuje, że historia góry to nie tylko rekordy i triumfy, ale też odpowiedzialność, żal i zwykła, ludzka wytrwałość. Reżyser (lub reżyserka) konsekwentnie oddaje głos lokalnym bohaterom, nie egzotyzując ich, lecz osadzając w ich kontekście kulturowym i religijnym.

Estetyka: surowe piękno i cisza śmierci
Wizualnie „Ciemna strona Mount Everest” robi wielkie wrażenie. Zdjęcia łapią kontrasty: krystaliczny blask lodowców i zadymione obozowiska; ogrom przestrzeni i mikroskopijna ludzka obecność. Kadry z wysokości, zbliżenia na twarze Szerpów, detale sprzętu i śladów po tragedii — wszystko to buduje atmosferę, w której krajobraz jest równocześnie monumentalny i bezlitosny. Dźwięk i montaż nieustannie przypominają o cienkiej granicy między życiem a śmiercią: wiatr, skrzypienie lodu, niemal medytacyjne fragmenty rozmów przepletane ciszą, która mówi więcej niż komentarz.

Etyka i konflikt — czy góry należą do nas?
Film stawia trudne pytania. Czy usuwanie ciał z Everestu to akt humanitaryzmu, czy naruszenie sakralnej przestrzeni? Czy prawo do dostępu i rekordów usprawiedliwia ryzyko, jakie podejmują przewodnicy i nosiciele? Czy komercjalizacja wspinaczki ma granice? Reżyser konfrontuje widza z dylematami, które nie mają jednoznacznych odpowiedzi: rozmowy z rodzinami, które nie mogą pochować bliskich, ślady obozowej logistyki, oraz portrety ludzi, którzy muszą decydować między obietnicą a sumieniem.

Trud produkcji — filmowanie ponad „strefą śmierci”
Realizacja filmu była zapewne igraszką z surowymi warunkami: kręcenie na dużych wysokościach, zmienne warunki pogodowe, logistyka zezwolenia i transportu sprzętu oraz poszanowanie lokalnych obyczajów. To, co oglądamy na ekranie, to efekt determinacji ekipy, która potrafiła uchwycić intymne rozmowy przy ogniu bazowego obozu i zarazem panoramiczne ujęcia gór, nie redukując przy tym ludzkich bohaterów do symboli. W filmie słychać lokalne języki, co wzmacnia autentyczność i naciska na konieczność tłumaczenia i kontekstu dla międzynarodowego widza.

Kontekst historyczny i społeczny
Choć film koncentruje się na jednostkowej misji Mingmy, mnoży też odniesienia do dłuższej historii wspinaczki na Everest: wielokrotnie pojawiają się aluzje do wcześniejszych tragedii, do ewolucji komercyjnych wypraw i rosnącej liczby chętnych, którzy nie zawsze mają świadomość kosztów. „Ciemna strona Mount Everest” nie gra na taniej sensacji; raczej dokumentuje powolne narastanie problemów i pokazuje, że rozwiązania wymagają dialogu między kulturami, władzami i samymi Szerpami.

Porównania i miejsce w kanonie filmów górskich
Film staje w szeregu z innymi ważnymi dokumentami, które starają się odczłowieczyć sensowność rekordów i ukazać ludzkie koszty wspinaczki. Jednak jego unikatowa przewaga to skoncentrowanie się na Szerpach jako aktorach własnej opowieści — nie jako pomocnikach, lecz jako ludziach z własnymi motywacjami, traumami i godnością. Dzięki temu obraz zyskuje głębszy wymiar etyczny niż wiele produkcji skupionych jedynie na akcji.

Dla kogo jest ten film?
„Ciemna strona Mount Everest” zainteresuje zarówno miłośników kina górskiego i dokumentalnego, jak i widzów poszukujących filmów poruszających kwestie etyczne i kulturowe. To pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, co dzieje się poza błyskiem zdjęć ze szczytu, oraz dla każdego, komu bliskie są historie o odpowiedzialności, odwadze i potrzebie naprawienia krzywd.

Podsumowanie
To film, który zostawia widza z ciężkim uczuciem odpowiedzialności — nie emocjonalnym spektaklem, lecz wezwaniem do refleksji. Dzięki silnej postaci Mingmy, surowej, ale pięknej estetyce oraz wyważonemu podejściu do trudnych tematów, „Ciemna strona Mount Everest” jest dokumentem ważnym nie tylko w kontekście górskiej kinematografii, lecz też w szerokiej dyskusji o etyce podróżowania, pracy i pamięci. Po seansie trudno już patrzeć na Everest tak samo.

Termin

4 luty 2026 14:30 - 16:30

Location

Kino Malta