05lut14:3016:30Być kochaną | Sala Audrey | Kino MaltaKino Malta

Szczegóły
Być kochaną — tam, gdzie kończą się wszystkie love stories Być kochaną zaczyna się od spojrzenia, które ma natychmiastową moc: wystarczyło jedno spojrzenie, żeby Maria poczuła, że zna Sigmunda całe życie.
Szczegóły
Być kochaną — tam, gdzie kończą się wszystkie love stories
Być kochaną zaczyna się od spojrzenia, które ma natychmiastową moc: wystarczyło jedno spojrzenie, żeby Maria poczuła, że zna Sigmunda całe życie. To nie jest film o narodzinach romansu — to film o tym, co przychodzi potem. Tam, gdzie większość opowieści o miłości kończy się fajerwerkami i obietnicami wiecznej szczęśliwości, reżyser(ka) przenosi nas prosto w kuchnię, do sypialni i na szkolne zebranie, by pokazać, jak wygląda budowanie związku w rzeczywistości patchworkowej rodziny. I robi to bez sentymentalizmu, często z wyczuwalnym bólem.
Fabuła jest prostą, a zarazem precyzyjną konstrukcją: Maria wchodzi w nową relację z nadzieją na nowy początek. Związek szybko nabiera powagi — namiętność przeradza się w codzienność, a codzienność ujawnia to, co w ludziach najtrudniejsze do wypowiedzenia. Niespełnione ambicje, niewyrażone uczucia, sprzeczne potrzeby i dawne rany kumulują się, aż w końcu dochodzi do eksplozji — jednej wieczornej, punktowej konfrontacji, która przewraca porządek ich życia.
Film skupia się przede wszystkim na Maríi — kobiecie, która nauczyła się kochać, ale być może zapomniała, jak być sobą. Jej relacja z Sigmundem to mieszanka nadziei i powściągliwości: on wydaje się być opoką, a jednocześnie nosi w sobie własne oczekiwania. Reżyser(ka) umiejętnie pokazuje, że problemów nie tworzą jedynie „fatalne cechy” jednej ze stron, lecz całe układy: role, jakie przypisuje sobie rodzina, ekonomiczne i emocjonalne zobowiązania, a także niemożność mówienia o tym, czego się naprawdę chce.
Estetyka filmu podąża za tematem — domowe wnętrza ujęte są w bliskich planach, kamery nie ucieka przed drobnymi gestami. Długie, statyczne kadry przy kuchennym stole, szorstkie zbliżenia na dłonie i milczenie w sypialni mówią więcej niż dialogi. Paleta barw jest stonowana: szarości i zgaszone zielenie budują poczucie zwyczajności, które w kluczowych momentach przeciwstawione jest nagłej, niemal brutalnej intensywności — błyski światła, przesterowane dźwięki, szybkie cięcia podkreślają moment emocjonalnego „wybuchu”.
Scenariusz unika tanich dramatycznych pułapek, zamiast tego stawia na drobne, kłujące niedopowiedzenia. Dialogi są naturalistyczne, często niepozorne — to, co najbardziej rani, to nie wielkie oskarżenia, lecz akumulacja małych zranień: urwane zdania, gesty przemilczenia, zamiatanie problemów pod dywan. Kilka scen zapada w pamięć: pierwsze spotkanie przy kawie, kiedy chemia między nimi jest niemal namacalna; poranna rutyna, w której widzimy, jak różne rytuały rodziny zderzają się ze sobą; oraz wieczór, w którym napięcie w końcu pęka — zrealizowany z taką intensywnością, że widz zostaje wciągnięty w sam środek konfliktu.
Aktorsko film stoi głównie na barkach odtwórczyni roli Marii. Jej kreacja balansuje między subtelnością a wybuchem, potrafi w jednej scenie pokazać uśmiech pełen ulgi, w następnej — bezbrzeżne znużenie. Sigmund, choć pozornie stabilny, jest grany tak, by widz nie miał ochoty całkowicie go potępić — to złożona postać, pełna sprzeczności. Postaci dzieci i byłych partnerów są na tyle wiarygodne, że stają się nie tylko tłem, lecz aktywnymi nosicielami konfliktów: każdy z nich wnosi do patchworku swoje lęki i oczekiwania.
Muzyka i dźwięk grają tu istotną rolę: oszczędny, miejscami niepokojący motyw podkreśla rejestr emocjonalny, a cisza staje się narzędziem dramatycznym. Montaż, z jednej strony cierpliwy, z drugiej — w momentach kluczowych — zrywny, pomaga budować napięcie i utrzymać realistyczny rytm życia rodzinnego.
Tematycznie Być kochaną wpisuje się w nurt filmów o dojrzewaniu do własnego miejsca w związku, o cenie kompromisów i o kształtowaniu tożsamości w relacji. To opowieść o tym, że miłość sama w sobie nie wystarcza — potrzebna jest praca, komunikacja i czasem odwaga, by powiedzieć: nie chcę już tak dalej. Film nie daje łatwych odpowiedzi: nie mamy jednoznacznego héroicznego gestu ani spektakularnego katharsis, jest za to autentyczne, miejscami bolesne rozpoznanie realiów współczesnego życia rodzinnego.
Dla kogo jest ten film? Dla widzów, którzy cenią kino realistyczne, psychologiczne — tych, którzy lubią obserwować relacje zamiast ich tylko słuchać. Dla tych, którzy pamiętają, że romanse zaczynają się i kończą, ale największym wyzwaniem zawsze pozostaje „pomiędzy”: codzienność, kompromisy, małe zdrady i wielkie niedopowiedzenia.
Być kochaną to film intymny, ostry w diagnozie i empatyczny wobec postaci. Może nie jest to kino, które daje poczucie ukojenia, ale z pewnością jest to kino, które zostawia ślad — pytania, które stawia, i obrazy, które wwiercają się w pamięć, długo jeszcze będą wracać do widza po wyjściu z sali.
Ocena: 4/5 — mocna, bolesna i potrzebna lektura o tym, jak wygląda miłość, gdy gasną światła początkowej fascynacji.
Termin
5 luty 2026 14:30 - 16:30
Location
Kino Malta









![Cytadela 2020 [ZZM] (15) Foto: Cytadela 2020 [ZZM] (15) Foto:](https://www.lepszypoznan.pl/wp-content/uploads/2022/01/7Ls642-313x168.jpg)
