Lifestyle

Drogie (?) wakacje nad morzem

Kołobrzeg, lipiec 2020  Foto: lepszyPOZNAN / S9+

Obserwując informacje spływające z różnych stron o horrendalnie wysokich cenach nad Bałtykiem zastanawiałem się, czy w ogóle tam jechać (pomijam zagrożenie zakażeniem). Zwyciężyła chęć wyrwania się choć na kilka dni, a że należę do tej mniejszości, która uwielbia polskie morze, spakowałem się i wyruszyłem w drogę. Jak to z tymi cenami wygląda? Jak jest z zachowaniem bezpieczeństwa w dobie pandemii?

Zanim o cenach, wspomnę o przestrzeganiu zasad dotyczących zagrożenia zakażeniem koronawirusem. W Kołobrzegu, do którego wyjechałem, nikt praktycznie ich nie przestrzega. Nie zauważyłem przez 4 dni pobytu ludzi w maseczkach, które wymagane są m. in. w sklepie.

Dystans społeczny? Nie istnieje. Ani w kolejce do kasy w sklepie (bez maseczek!!), ani na plaży, ani na promenadzie, molo, w restauracjach. Daleko, poza domem ludzie szybko zapominają o zagrożeniu beztrosko oddając się przyjemnościom związanym z urlopem.

Jedynym miejscem, w którym bezwzględnie przestrzegano zasad bezpieczeństwa była hotelowa restauracja. Podczas śniadania obsługa pilnowała, by wszyscy mieli maseczki. Przy wejściu wydawano sztućce, rękawiczki jednorazowe i proszono o zdezynfekowanie rąk. Maseczki można było zdjąć dopiero przy stole, który był także dezynfekowany zaraz po zwolnieniu miejsc przez gości.

Obserwując tłumy w samym Kołobrzegu, ale też w pobliskich mniejszych miejscowościach odniosłem wrażenie, że ludzi jest tyle samo, co w poprzednich latach. Nie ma jeszcze danych statycznych, które mogłyby zweryfikować moje odczucia.

Na pewno widzieliście, bądź słyszeliście o astronomicznych kwotach, jakie trzeba zapłacić za rybkę, za sok, czy deser. Sprawdziłem, jak to wygląda w rzeczywistości. Chcąc zjeść obiad wybierałem zazwyczaj bary, dla porównanie jest też restauracja. Podane kwoty są za posiłki 3 dorosłych osób.

Pierwszy obiad jedliśmy w mniejszej miejscowości oddalonej nieco od Kołobrzegu. Ceny w tym barze nie zmieniły się, jeśli pamięć mnie nie zawodzi, od ubiegłego roku. Za jedną zupę, oraz 3 dania (mięso, frytki, zestaw surówek), 2 napoje zapłaciliśmy 110,00 złotych.

Na kolejny obiad także wybraliśmy się poza Kołobrzeg, ale tym razem do smażalni ryb przy porcie. Także zamówiliśmy jedną zupę, 2 flądry, 2 porcje zapiekanych ziemniaczków, a także łososia w sosie śmietanowym z kurkami. Do tego trzy zestawy surówek i dwie lemoniady. Za całość przyszło nam zapłacić 180,00 złotych.

żurek - restauracja Pergola, Kołobrzeg Foto: lepszyPOZNAN / S9+

Trzeciego dnia wybór padł na restaurację Pergola w Kołobrzegu, w pobliżu latarni. Wszystkie zamówione dania wyglądały i smakowały wyśmienicie. W końcu to restauracja, a nie bar. Ceny?

Żurek i trzy dania (2 rybne, jedno mięsne), 2 napoje i lampka wina kosztowały nas 180,00 złotych.

Ryba w tempurze - restauracja Pergola, Kołobrzeg Foto: lepszyPOZNAN / S9+
Ryba w tempurze – Pergola, Kołobrzeg

Tego dnia po wspaniałym zachodzie słońca skusiliśmy się również na pizzę. Rozchodzący się aromat z restauracji Tenisówka zrobił swoje.

pizza - Tenisówka, Kołobrzeg Foto: lepszyPOZNAN / S9+

Jedna pizza nie z tych najtańszych i nie najdroższych, do tego jeden napój i 2 piwa. Całość tej smacznej przyjemności to koszt 69,00 złotych.

łosoś w porach - bar Portowy Foto: lepszyPOZNAN / S9+

Ostatniego dnia ponownie obiad jedliśmy kawałek za Kołobrzegiem, ponownie w barze przy porcie. Tym razem zamówiliśmy łososia w porach oraz flądry. Do tego 4 napoje w tym dwa były to soki wyciskane na poczekaniu. Czyli droższe niż te z butelki (co warto podkreślić). Za ten obiad zapłaciliśmy 170,00 złotych.

Jak widać ceny są dość wyrównane i płaciliśmy podobnie bez względu na to, czy była to smażalnia, czy restauracja, czy było to w Kołobrzegu, czy w mniejszej miejscowości.

deser Foto: lepszyPOZNAN / S9+

Jeszcze desery! Oczywiście, że był i gofr z owocami i bitą śmietaną, który kosztował 16,00 złotych na promenadzie w Kołobrzegu. W kawiarni między molo a latarnią morską skusiliśmy się także na deser lodowy z malinami i bitą śmietaną, gofra z owocami i bitą śmietaną, do tego kawa i herbata. Rachunek? Opiewał na 59,00 złotych.

Kołobrzeg, lipiec 2020 Foto: lepszyPOZNAN / S9+
Użyte w artykule zdjęcia: lepszyPOZNAN / S9+

Koronawirus

Dodaj komentarz

kliknij by dodać komentarz

Kalendarium