Ukraińskie teatry na poznańskich scenach. Bliscy Nieznajomi.

Autor: miarecki. Poznań, 15 Sierpnia 2019

W Polsce mieszka i pracuje ponad 1 mln 200 tys. Ukrainek i Ukraińców, co stanowi ponad 3,5% ludności. Wielkopolska zaś jest na drugim miejscu w Polsce pod względem liczby zatrudnionych obywateli Ukrainy, w regionie jest zarejestrowanych około 11% imigrantów zarobkowych z tego kraju. W samej aglomeracji poznańskiej żyje około 100 tys. obywateli Ukrainy, co oznacza, że co dziesiąty mieszkaniec aglomeracji jest Ukraińcem.

Po raz pierwszy od czasów powojennych stajemy się społeczeństwem wielokulturowym. Dlatego też festiwal Bliscy Nieznajomi – w ostatnich latach prezentujący polski teatr i sztukę – zmienia formułę: głównymi bohaterami tegorocznej edycji będą Ukrainki i Ukraińcy.

Poznamy różnorodność form teatru naszych sąsiadów, który czerpie zarówno z literatury, jak i z historycznych archiwów, tradycji awangardy początku XX wieku, czarnego kabaretu, choreografii i muzyki nowoczesnej. Spotkamy młodych, bezkompromisowych twórców i twórczynie, w których głosy z uwagą wsłuchuje się publiczność Lwowa, Charkowa, Kijowa. Obejrzymy też spektakle z Warszawy i Rzeszowa, które tematyzują obecność Ukraińców i Ukrainek w Polsce i nasz stosunek do „obcych” – mówi Agata Siwiak, dyrektorka artystyczna festiwalu.

W gościnnych spektaklach, pokazach filmowych i podczas spotkań z publicznością wybrzmią istotne tematy społeczne, polityczne i kulturowe: kondycja społeczeństwa po wojennej traumie, przemoc, nacjonalizm, patriarchat, korupcja i współczesne niewolnictwo.

W tej ostatniej kwestii Polacy mają wiele do zrobienia. W czerwcu tego roku w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyła się konferencja prasowa przygotowana przez Związek Ukraińców w Polsce, prezentująca raport z badań pod tytułem „Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”. Autorzy, badający między innymi mowę nienawiści w Internecie, wskazali na to, że aż 41% wypowiedzi dotyczących Ukraińców miało wydźwięk negatywny, 42% uznali za neutralne, jedynie 17% wypowiedzi miało pozytywne przesłanie. Kilka dni po konferencji w Wielkopolsce doszło do dramatycznej sytuacji – w znajdującej się w pobliżu Nowego Tomyśla stolarni zasłabł Wasyl Czornej. Jego pracodawczyni wywiozła go do oddalonego o 125 kilometrów lasu, gdzie umarł.

Temat niewolniczej pracy wybrzmi w pierwszym prezentowanym na festiwalu spektaklu – Modern Slavery w reżyserii Bartka Frąckowiaka. Zaś ostatnie festiwalowe przedstawienie Lwów nie oddamy w reżyserii Katarzyny Szyngiery będzie próbą przyjrzenia się polsko-ukraińskim relacjom w perspektywie pamięci i historii (które, jak wynika także z wcześniej wspomnianego raportu, stanowią przestrzeń uprzedzeń i nieufności, dodatkowo dziś wzmacnianą przez publiczne wypowiedzi nacjonalistycznych polityków).

Pamięć i historia – jako sfery będące przedmiotem zafałszowań i manipulacji – to tematy, które żywo zajmują również twórców i twórczynie z Ukrainy. Charkowskie Czerwone wesele według idei i dramaturgii Viktorii Myronyuk przywołuje zapomniany potencjał emancypacyjny czasów porewolucyjnych i bada (nieoczywiste) miejsce, jakie zajmuje spuścizna i pamięć komunizmu w dzisiejszej Ukrainie.

W lwowskim spektaklu Piękne, piękne, piękne czasy, inspirowanym powieścią Elfriede Jelinek, reżyserka Roza Sarkisian analizuje źródła wojennej i powojennej przemocy, destrukcyjną moc narzucanych odgórnie narodowo-patriotycznych narracji oraz mechanizmy wyparcia i zaprzeczenia, za pomocą których społeczeństwo i jednostka bronią się przed skutkami historycznej, wojennej, rodzinnej traumy.

Dwa kolejne ukraińskie spektakle to mocne kobiece wypowiedzi: niezależna kijowsko-charkowska produkcja Restauracja Ukraina (praca zespołowa, dramaturgia Dmytro Levytskyi) podejmuje temat korupcji jako systemu patriarchalnej władzy i filtruje go przez osobiste doświadczenia dwóch wyśmienitych performerek (Oksana Cherkashyna i Nina Khyzhna). Z kolei Psychosis – spektakl artystek z Charkowa i Lwowa (reżyseria Roza Sarkisian), oparty m.in. na motywach głośnego dramatu Sarah Kane, jest przewrotną grą z wszelkimi stereotypowymi wyobrażeniami na temat kobiet: ich uczuć, ich cielesności oraz ich miejsca w społeczeństwie.

Wszystkie festiwalowe spektakle mówią głośno o tym, o czym zazwyczaj mówić nie wypada. Odsłaniają tajemnice i podważają utarte przekonania. Są gestem oporu wobec różnego rodzaju zmów milczenia. Umożliwiają nam, przynajmniej na czas festiwalu, opuszczenie grona potulnej, milczącej większości.

Użyte w artykule zdjęcia: Maciej Ralowski / Festiwal Bliscy Nieznajomi - mat. prasowe, Bliscy Nieznajomi - mat. prasowe

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.