20lut17:3019:30Kopnęłabym cię, gdybym mogła | Sala Charlie | Kino MaltaKino Malta

Kino Malta Foto: materiały promocyjne

Szczegóły

Kopnęłabym cię, gdybym mogła — tytuł, który z miejsca daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z filmem bez kompromisów. Wyprodukowany przez A24 obraz, którego centralną osią jest przejmująca kreacja Rose Byrne (nagrodzona na Berlinale 2025), to surowa, czasem bolesna opowieść o człowieku, którego codzienność rozpada się na kawałki. To film o kobiecie — Lindzie — stojącej w ogniu osobistego kryzysu, zmuszonej do biegu z przeszkodami, których nie da się wygrać.

Fabuła, choć na papierze może wydawać się prosta, w ekranowym ujęciu rozrasta się do rangi klaustrofobicznego studium. Kiedy córka Lindy zapada na tajemniczą chorobę, a mąż znika „w interesach” — coraz częściej nieodbierając telefonów i unikając odpowiedzi — jej dotychczasowy świat zaczyna się kruszyć. Dom przestaje być schronieniem: przeobraża się w labirynt pełen niedopowiedzianych pytań i niezrealizowanych nadziei. Dzienność Lindy to stan ciągłego alarmu — ciągnące się noce w szpitalnych poczekalniach, rozmowy z urzędnikami, bezowocne poszukiwania specjalistów i coraz częstsze zderzenia z własnymi granicami wytrzymałości. Reżyser/ka konsekwentnie trzyma kamerę blisko bohaterki, zmuszając widza do współodczuwania, a nie jedynie obserwacji.

Rose Byrne dostaje tu rolę, która — jak wskazuje jury Berlinale — jest wymagająca w stopniu najwyższym, i wychodzi z niej zwycięsko. Jej performance to lekcja subtelności i fizyczności jednocześnie: minimalne, ale znaczące gesty, zmęczone oczy, napięcie mięśni, chwile wybuchu kontrolowane niczym detonacja odliczana sekundami. Byrne potrafi przejść od mechanicznej rezygnacji do nagłego, pierwotnego impulsu – bez nagłych, tanich efektów, lecz poprzez stopniowe narastanie napięcia. W scenach z córką widzimy zarówno bezwarunkową miłość, jak i złowieszczą bezsilność; w interakcjach z mężem — rosnący dystans i gorycz zawodu.

Estetycznie film balansuje między naturalizmem a niemal onirycznym przerysowaniem codzienności. Zdjęcia korzystają z ciasnych kadrów i ręcznej kamery, które wzmacniają poczucie niestabilności. Paleta barw początkowo neutralna — szarości, przygaszone beże — z czasem nabiera ostrych kontrastów, gdy rzeczywistość zaczyna się rozpadać: czerwienie, zimne błękity i cienie, które wydają się pochłaniać bohaterkę. Montaż bywa krótkimi, nerwowymi szarpnięciami, innym razem rozciągniętymi sekwencjami, które paradoksalnie jeszcze bardziej potęgują uczucie bezcelowego biegu. Sound design to kolejny mocny punkt — drobne, codzienne dźwięki (stukot sztućców, sygnały telefonu, oddechy) są wyeksponowane i przetwarzane w sposób, który czyni je niemal nie do zniesienia.

W filmie silnie obecny jest wątek społeczny: presja by „radzić sobie”, biurokracja zdrowotna, syndrom braku wsparcia. Absencja męża w sferze opieki i emocji zostaje pokazana nie jako jednorazowe zaniedbanie, lecz systemowy symptom — to spojrzenie na obciążenia, które często zrzucane są na kobiety. Obraz nie daje prostych odpowiedzi; zamiast tego stawia pytania o granice miłości, o to, kiedy wytrzymałość przestaje być cnotą, a staje się samooszustwem.

Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film, który może dzielić widownię. Jego bezkompromisowość i momentami duszna atmosfera sprawią, że nie wszyscy wyjdą z sali z ulgą. Dla widzów ceniących kino postawione na postaciach i emocjach — to pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy oczekują rozrywki czy jasnych rozwiązań, obraz może okazać się zbyt obciążający. A24 po raz kolejny potwierdza, że interesuje się kinem, które prowokuje, niepokoi i skłania do rozmowy.

To przede wszystkim film o upadku i o sposobach, w jakie człowiek próbuje się poskładać, nie zawsze świadomie przyjmując role, które system mu nakłada. Dzięki wybitnej kreacji Rose Byrne i spójnemu, odważnemu językowi filmowemu, Kopnęłabym cię, gdybym mogła zostaje w pamięci długo po opuszczeniu kina — jak blizna, która przypomina o tym, co zostało utracone i co jeszcze można uratować.

Termin

20 luty 2026 17:30 - 19:30

Location

Kino Malta