Trzecia z rzędu domowa wygrana Armii Poznań

Autor: saygone. Poznań, 20 Maja 2019

W niedzielnym spotkaniu w ramach 8. kolejki LFA1 spotkały się dwie drużyny, mające już tylko matematyczne szanse na play-offy. Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers choć nastawieni bojowo, z żołnierzami Armii z Poznania nie mieli dzisiaj większych szans, przegrywając 21:45.

Po ostatnich przegranych wyjazdowych meczach czekamy z niecierpliwością na domowe spotkanie przeciwko Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers. W pełni gotowości jak i również już w kompletnym składzie chcemy pokazać gościom iż poznański futbol ma się dobrze oraz liczy się na sportowej mapie Polski. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich meczów oraz intensywnie trenowaliśmy przed tym spotkaniem. Postawiliśmy na dalsze zgrywanie naszego w pełni polskiego składu, jak i na poprawę stałych elementów gry, które nie do końca układały się po naszej myśli w poprzednich kolejkach. Wciąż mamy szanse na fazę play-off i nie zrezygnujemy łatwo z tej szansy – chcemy ją wykorzystać w 100%. Zapowiada się wspaniałe futbolowe widowisko – zapowiadał przed tym spotkaniem Jakub Błaszczyk, ofensywny liniowy gospodarzy.

Mimo roli faworyta i szumnych zapowiedzi, dość niespodziewanie poznaniacy musieli gonić na początku wynik. Trzy pierwsze serie ofensywne tego dnia kończyły się punktami. Najpierw przyłożenie i podwyższenie udało się Jeziorowcom, jednak już po chwili Mateusz Cieśliński – tight end Armii zaliczył we współpracy ze swoim rozgrywającym niesamowitą 63 – jardową akcję podaniową, zbijając tackle obrońców i nie dając się wypchnąć na linię boczną niczym czołg zameldował się w strefie punktowej rywali. Wojciech Szymański podwyższył kopnięciem i był wynik 7:7. Remis trwał zaledwie kilka chwil. Podobną akcją zrewanżowali się goście z Olsztyna – Andrew Mathews posłał świetne podanie do Krzystofa Bartwickiego, a ten zdobył swoje piąte przyłożenie w tym sezonie. Rafał Miara po raz kolejny udanie kopnął i było 7:14. Armia zrozumiała, że podania to domena Jeziorowców, więc postanowili zagrać tak jak potrafią najlepiej, czyli dołem. Tomasz Gajewski i Jakub Jankowski na zmianę zdobywali jardy, aż znaleźli się tuż przed przed endzone i pierwszy z tej pary running backów zdobył touchdown. 42 punkty – tyle już zdobył w tym sezonie. Tym razem jednak Szymański się pomylił, co sprawiło, że Armia była w tyle o jeden punkt – 13:14.

Kolejna seria Armii to popis trzech wspomnianych już zawodników. Gajewski zdobywał pierwsze próby, kiedy potrzeba było kilku jardów, Cieśliński popisał się 40-jardową akcją podaniową, a biegiem wykończył wszystko Jankowski, po czym podwyższył on także za 2 punkty i na tablicy widniało 21:14. Jeziorowcom kompletnie „zacięły się” skrzydła, Mathews nie miał czasu na dokładne podania. Linebacker Armii, Przemysław Szukała gnębił niemiłosiernie ofensywę gości, która z biegiem czasu miała coraz więcej problemów.

Drugą połowę tego spotkania nietuzinkowo rozpoczął Jakub Gerka. Punt Lakers został zablokowany, po czym właśnie Gerka dopadł jako pierwszy do piłki. Przebiegł 20 jardów i zaliczył swoje drugie przyłożenie w tym sezonie. Szymański podwyższył i prowadzenie Armii wynosiło już 28:14. Poznaniakom było jednak mało. Zaryzykowali, wykonali krótki wykop i złapali piłkę, co sprawiło, że mieli kolejną okazję do zdobyczy punktowej. Po 25-jardowym biegu Tomasza Gajewskiego zostało drugie tyle do endzone. Gospodarze zdecydowali się na field goala, a tego wykorzystał niemalże bezbłędny w tym spotkaniu Wojciech Szymański. Na tablicy 31:14. Na zakończenie trzeciej kwarty swoją obecność na boisku ponownie zaznaczył Przemysław Szukała zaliczając interception po próbie podania Lakersów.

W ostatniej kwarcie na własne życzenie gospodarze skomplikowali swoją sytuację. Quarterback Lakers wykonał bieg po pierwszą próbę. Nie dość, że defensywa Armii mu na to pozwoliła, to jeszcze po zakończeniu akcji dopuścili się niesportowego zachowania. Sędziowie przesunęli przyjezdnych o 15 jardów. Goście swoją okazję wykorzystali perfekcyjnie. Mathews podał do Patryka Piechowskiego, a ten po pokonaniu kilkunastu jardów zameldował się w polu punktowym rywali. Rafał Miara podwyższa i mieliśmy już „tylko” 31:21.

Trener Armii wziął czas, co okazało się dobrym posunięciem, bo gospodarze od tamtego momentu wystrzegali się już poważnych błędów. Co więcej, zdobyli oni jeszcze dwa przyłożenia. Najpierw kolejne punkty do dorobku wpisał sobie Tomasz Gajewski, a potem po akcji podaniowej murowany kandydat na MVP tego spotkania, Przemysław Szukała – nominalny linebacker. Dzięki ich akcjom mecz zakończył się wynikiem 45:21.

Armia osłabiona brakiem m.in. Jana Budzińskiego znalazła godne zastępstwo w postaci uniwersalnego Szukały i wciąż teoretycznie może liczyć się jeszcze w walce o play-offy. Zadanie przed nimi jednak ekstremalnie trudne, ponieważ nie tylko musieliby liczyć na korzystne rezultaty innych spotkań, ale także warunkiem koniecznym do gry w rundzie dzikich kart będzie przede wszystkim pokonanie u siebie 2 czerwca Panthers Wrocław. Tego samego dnia, również u siebie i to wyjątkowo na największym w Olsztynie Stadionie Miejskim, na którym najczęściej prezentują się piłkarze pierwszoligowego Stomilu, Lakers podejmą Seahawks Gdynia.

zródło: Biuro Prasowe LFA / Michał Pracuk

Użyte w artykule zdjęcia: LepszyPOZNAN.pl / Paweł Rychter

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.